Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Bubble Boy, Original Cast Recording ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

douglasmayo

Share

Bubble Boy

Nagranie z obsadą oryginalną (Original Cast Recording)

Ghostlight Records

5 Gwiazdek

Kup własny egzemplarz Jak stworzyć album z nagraniem obsady bez wystawienia pełnowymiarowej produkcji na deskach teatru? Przed takim dylematem stanął niedawno Cinco Paul, twórca Bubble Boy. Odpowiedź nadeszła od Kurta Deutscha z wytwórni Ghostlight Records. Efektem jest ta wspaniała płyta z materiałem ze spektaklu Cinco, wykonanym przez obsadę marzeń. W skład zespołu Bubble Boy weszli aktorzy, którzy brali udział w czytaniach warsztatowych i kilku mniejszych produkcjach w przeszłości (A J Holmes, Kirsten Scott, Nehal Joshi, Anita Welch i Alex Chester), a także artyści, których Cinco określił jako „nowe talenty, o których wiedzieliśmy, że rozniosą scenę” (Alice Ripley, Richard Kind, Caroline Bowman, Matt Doyle, Martin Sola i Gerard Canonico).

Materiał zarejestrowano po koncercie w nowojorskim klubie 54 Below. To, co trafiło do rąk słuchaczy, to jedna z najbardziej zachwycających, przewrotnych i absolutnie fantastycznych komedii muzycznych, jakie słyszałem od lat.

Musical Bubble Boy bazuje na filmie z 2001 roku o tym samym tytule (wydanym w Polsce jako „Balonowy chłopak”) z Jake’em Gyllenhaalem. Pisząc to dzieło, Cinco Paul i Ken Daurio zaadaptowali własny scenariusz filmowy, udowadniając przy tym, że są urodzonymi twórcami teatru muzycznego.

W skrócie: Jimmy Livingstone, tytułowy „chłopak z bańki”, urodził się w kalifornijskim Palmdale bez odporności immunologicznej, przez co zmuszony jest żyć w plastikowej bańce. Gdy do domu obok wprowadza się Chloe, Jimmy zakochuje się bez pamięci. Jednak, jak to w komedii romantycznej bywa, dziewczyna postanawia wyjść za mąż za niedoszłego gwiazdora rocka, Marka. Zdeterminowany, by powstrzymać ślub, Jimmy konstruuje domowej roboty kombinezon-bańkę i wyrusza w świat. Choć to klasyczny motyw „chłopak spotyka dziewczynę”, to właśnie barwne postaci z otoczenia Jimmy’ego sprawiają, że ten spektakl błyszczy. Mamy tu kult Bright and Shiny, indyjskiego lodziarza Pushpahpa oraz rodziców Jimmy’ego – ze szczególnym uwzględnieniem pani Livingston, matki godnej miana musicalowej diwy, która mogłaby nauczyć Mamę Rose z Gypsy twardej ręki.

Wspomnianą matkę-monstrum gra fenomenalna Alice Ripley. Niezależnie od tego, czy wciela się w syjamskie bliźniaczki, osobę z chorobą psychiczną czy – jak tutaj – kompletną wariatkę z Palmdale, zawsze można liczyć na postać wykreowaną po mistrzowsku. Dowodem talentu Alice jest fakt, że każdą przywarę i uprzedzenie jej bohaterki słychać wyraźnie nawet na nagraniu audio. Z tekstami takimi jak „Ten świat to rynsztok, brud i syf. Jest taki gnój, którego nie zwalczysz lizolem i plasterkiem” – cóż, chyba domyślacie się państwo, z kim mamy do czynienia.

Nie sposób nie pokochać samego Jimmy’ego w interpretacji A J Holmesa. Niczym Seymour Krelborn czy Ross Geller przed nim, Jimmy Livingstone pragnie dziewczyny i nie cofnie się przed niczym, by ją zdobyć. Holmes nadaje postaci ciepło i komiczną niewinność, co sprawia, że słuchacz kibicuje mu od pierwszych nut.

Chloe w wykonaniu Caroline Bowman to czysta radość. Choć gotowa jest zadowolić się „tym, co jest”, jej interakcje z Jimmym są pełne autentyzmu i humoru – od razu widać, dlaczego chłopak stracił dla niej głowę.

Kameralna obsada na tym nagraniu jest niesamowita, ale na szczególne wyróżnienie zasługuje Nehal Joshi jako Pushpahp. Numer „It’s an elk” to wyśmienity moment komediowy, wykonany z taktem i bez niepotrzebnego przerysowania, co dowodzi, że czasem mniej znaczy więcej. Co za ubaw! Biedny człowiek!

Partytura i teksty piosenek autorstwa Cinco Paula są przepiękne. Na albumie znajdziemy 23 utwory i ani jednego słabego punktu. Muzyka jest niesamowicie wpadająca w ucho – gwarantuję, że będziecie nucić te melodie już po pierwszym przesłuchaniu. Świetne orkiestracje Justina Goldnera zostały brawurowo wykonane przez zespół pod kierownictwem Matta Hinkleya.

W tej ścieżce dźwiękowej słychać echa twórczości duetów takich jak Menken i Ashman, ale w tle wyczuwa się też wyraźny sznyt Mel Brooksa. To nagranie sprawiło, że nie mogę się doczekać, aż zobaczę ten spektakl na żywo. Jestem pewien, że nie będę w tym odosobniony, gdy świat usłyszy historię Bubble Boy!

KUP ALBUM BUBBLE BOY

PS. Przegapiłem oryginalny film, więc gdy pierwszy raz zobaczyłem tytuł tego musicalu, pomyślałem o filmie „Chłopiec w plastikowej bańce” z 1976 roku z Johnem Travoltą. Błąd, błąd, wielki błąd! Załączam zwiastun właściwego filmu, aby szybko wyprowadzić z błędu rówieśników, którzy mogą mieć podobne wspomnienia.

https://youtu.be/jSRU48wCphI

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS