Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Frankenstein: How To Make A Monster, Traverse Theatre ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Share

Paul T Davies recenzuje spektakl Frankenstein: How To Make A Monster w Traverse Theatre, prezentowany przez Battersea Arts Centre Beat Box Academy podczas festiwalu Edinburgh Fringe.

Glitch, Grove, Aminita, Native - The Cr8ive w Frankenstein: How To Make A Monster. Fot.: Lara Cappelli Frankenstein: How To Make A Monster Traverse Theatre, Edinburgh Fringe 2019

8 sierpnia 2019 r.

5 gwiazdek

Zarezerwuj bilety

Witajcie w progach Battersea Arts Centre Beat Box Academy na wersji „Frankensteina”, jakiej nigdy wcześniej nie widzieliście ani nie SŁYSZELIŚCIE. Ten niesamowity zespół bierze na warsztat klasyczną opowieść Mary Shelley i tworzy tętniący rytmem, grzmiący dźwiękiem i słowem triumf sztuki scenicznej!

Przyznaję, miałem pewne uprzedzenia do hip-hopu i beatboxu, ale ten spektakl całkowicie rzucił mnie na kolana. Każdy dźwięk powstaje tu na żywo, a każdy wykonawca posiada silną, wyrazistą osobowość. Amnita Francis, Nadine Rose Johnson, Tyler Worthington, Nathaniel Forder Staple, ABH Beatbox i Beth Griffin to mistrzowie w swoim fachu. Wspólnie składają porywający hołd oryginalnemu tekstowi, nie tracąc przy tym struktury oryginału i idealnie ją uwspółcześniając – Potwór, którego stworzyliśmy w mediach społecznościowych, zyskuje tu pulsujące życie. Warstwa wokalna zachwyca mocą, podobnie jak dobór utworów, z genialnym „Firestarter” na czele!

Aminita, Native The Cr8ive, Grove, ABH, Wiz-RD w Frankenstein: How To Make A Monster. Fot.: Lara Cappelli

Każdy spektakl odbywa się w luźnej atmosferze – publiczność może nagrywać, tańczyć i aktywnie uczestniczyć w wydarzeniu, a energia na widowni jest po prostu fantastyczna. Koniecznie zostańcie też na bitwy beatboxowe po zakończeniu samej historii. Conrad Murray i David Cumming stworzyli z klasyki współczesne arcydzieło. Ten hałas, który słyszycie, to Mary Shelley wykrzykująca wyrazy uznania dla faktu, że jej kreatura wciąż tętni tak żywiołową energią!

Gorąco polecam.

 

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS