Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Hot Gay Time Machine, Trafalgar Studios 2 ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

Sophie Adnitt

Share

Sophie Adnitt recenzuje Hot Gay Time Machine z Zakiem Ghazi-Torbati i Tobym Marlowem w roli głównej, obecnie wystawiane w Trafalgar Studios 2.

Hot Gay Time Machine Trafalgar Studios 2

Cztery gwiazdki

Zarezerwuj teraz „PRZEPUŚĆ MNIE, JESTEM GEJEM” – ogłasza swoje wejście do baru w Trafalgar Studios Zak Ghazi-Torbati, w sposób idealnie nadający ton reszcie wieczoru. Kameralna przestrzeń Studio 2 została przejęta przez żywiołowy duet: Ghazi-Torbati i Toby Marlow (ten drugi znany najlepiej jako połowa duetu autorskiego stojącego za musicalowym hitem o dynasii Tudorów – SIX). Razem serwują wieczór pełen nieustannego śmiechu w ramach muzycznego kabaretu Hot Gay Time Machine. Jest gorąco, jest gejowsko i jest to, cóż, wehikuł czasu. Rzecznicy praw konsumenta nie będą mieli się do czego przyczepić. Jest też sprośnie, skandalicznie i absolutnie komicznie. Zak i Toby zabierają publiczność w muzyczną retrospekcję swojego życia, podróżując w czasie od momentu, w którym każdy z nich odkrył swoją orientację (co zostało zawstydzająco zgłębione w niewiarygodnym utworze Couldn’t Get It Up), aż po współczesne lamenty nad tym, że nie potrafią przyjaźnić się z innymi gejami, nie lądując z nimi przypadkiem w łóżku. Po drodze odwiedzamy lęki ze szkolnych szatni i oglądamy upiornie celną parodię dwóch „stuprocentowych” facetów reagujących na gejowskich znajomych swoich dziewczyn (czy wspominali już, że mają dziewczyny?).

Oczywiście nie brakuje tu klisz – jest róż, brokat i taneczna impreza po spektaklu – ale Zak i Toby oferują też niespodziewanie błyskotliwe treści. Piosenka o świadomej zgodzie jest prześmieszna, a jednocześnie wykazuje się inteligencją wykraczającą daleko poza oczekiwania; pod często pikantną tematyką kryje się mnóstwo dowcipu.

Toby jako wykonawca to czysta radość. Kiedy akurat nie akompaniuje na klawiszach, całym sobą rzuca się w fantastyczne układy taneczne lub posyła widowni porozumiewawcze, pełne humoru spojrzenia. Zak kroku mu nie ustępuje, dysponując świetnym głosem i genialnym wyczuciem komediowym. Nieco chaotyczne, offowe korzenie Hot Gay Time Machine są widoczne gołym okiem – najbardziej zaawansowanym elementem scenografii jest brokatowa kurtyna (w towarzystwie dwóch tekturowych postaci: Beyoncé i Beytwicé) – ale to ogromna część uroku tego przedstawienia, zwłaszcza w tak małej przestrzeni studyjnej. Większa scena ograbiłaby artystów i widzów z tej zadziornej, żartobliwej i intymnej atmosfery. Witajcie w świecie Zaka i Toby'ego wszyscy (no, prócz homofobów, rzecz jasna).

Ci, którzy szukają głębokich egzystencjalnych treści, powinni szukać gdzie indziej. Mimo oczywistej błyskotliwości duetu, Hot Gay Time Machine nigdy nie sili się na głęboką introspekcję – ale też nigdy nie było to celem spektaklu. 75 minut mija błyskawicznie w oparach radosnej, bardzo współczesnej komedii. To porywająca rozrywka, która stopi lody nawet u największych sztywniaków – zdecydowanie polecam.

Jedno ostrzeżenie – nie siadajcie w pierwszym rzędzie. Nie, serio. Zaufajcie mi.

Grane do 5 stycznia 2019

BILETY NA HOT GAY TIME MACHINE

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS