WIADOMOŚCI
RECENZJA: Magic Mike Live w Hippodrome Casino London ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
douglasmayo
Share
Douglas Mayo recenzuje spektakl Magic Mike Live Channinga Tatuma, grany obecnie w londyńskim Hippodrome Casino.
Magic Mike Live
Hippodrome Casino
29 listopada 2018
4 Gwiazdki
W pewien deszczowy londyński wieczór, wraz z 300 kobietami i 8 mężczyznami, znalazłem się w odnowionej sali Matcham Room w Hippodrome Casino, aby obejrzeć szeroko reklamowane widowisko Magic Mike Live, stworzone i wyreżyserowane przez samego Channinga Tatuma.
Nie da się ukryć, że to w pewnym sensie podrasowany striptiz, choć występujący panowie nie pokazują aż tyle, co w wielu wcześniejszych tego typu produkcjach. Stare stereotypy szybko idą w odstawkę, a publiczność otrzymuje 90-minutowe show, w którym tłum mężczyzn prezentuje niesamowicie seksowne układy choreograficzne.
Pod wodzą konferansjerki Sophie Linder-Lee otrzymujemy nowoczesne spojrzenie na kobiece pragnienia, gdzie słowa klucze takie jak zaufanie, zgoda i przestrzeń osobista padają wielokrotnie. Widzki są raz po raz utwierdzane w przekonaniu, że są silne, wolne i wystarczające. To trochę jak motywacyjny zlot w stylu Tony’ego Robbinsa dla współczesnych kobiet, tyle że z dużą dawką testosteronu.
Sala Matcham Room w Hippodrome została wyposażona w inteligentną scenografię i oświetlenie godne małego koncertu pop. Rob Bissinger i Anita La Scala wpakowali w tę niewielką przestrzeń tyle technicznych nowinek, że mogliby zawstydzić niejedno show w Las Vegas. W połączeniu z projekcjami Luke'a Halla uwydatniającymi muskulaturę oraz światłem Philipa Gladwella, powstała dopracowana ekstrawagancja, która anektuje każdy centymetr sali – tak, nawet balkon dostaje swoją porcję akcji z bliska i interakcji z artystami.
W stylu bardzo przypominającym choreografie znaną z filmów z Tatumem, otrzymujemy swoisty przewodnik po tym, czego chcą kobiety (choć szkoda, że na widowni nie ma prawie żadnych mężczyzn, którzy mogliby to usłyszeć). Przez nieco ponad 90 minut Aaron Witter, Anthony Donadio, Brian Siregar, Daniel Ralph, Dean Stewart, Harry Carter, Jack Manley, Jake Brewer, Manny Tsakanika, Maxwell Trengove, Pip Hersee i Ross Sands uwodzą publiczność, wnosząc ogromną dawkę męskości w superstylowe układy taneczne. To utalentowana ekipa – zafundowali nam nawet numer muzyczny, w którym wielu z nich gra na instrumentach, chwaląc się swoimi wszechstronnymi umiejętnościami.
Linder-Lee świetnie sprawdza się w roli prowadzącej, choć żarty o „śpiewających vaginach” i niekończący się potok podtekstów seksualnych i jednorożców po pewnym czasie stały się nużące – ale cóż, panie na widowni były zachwycone. Jako nowicjusz Mike, Sebastian Melo Tavier jest rewelacyjny, a jego erotyczny układ w wodzie z Hannah Cleve to jeden z najmocniejszych punktów wieczoru.
Przy stolikach królowały okazałe koktajle za 20 funtów, a najwyższe noty należą się niesamowitej obsłudze sali i inspicjentom, dzięki którym produkcja przebiega sprawnie, a nadmierne zauroczenia czy „lepkie ręce” niektórych fanek nie wymykają się spod kontroli.
Próba oceny Magic Mike'a w kategorii Szekspira, Pintera czy Dreamgirls jest niemożliwa. Ta czterogwiazdkowa recenzja opiera się na profesjonalnej prezentacji, oczywistej frajdzie publiczności i talencie obsady, która daje z siebie wszystko, by Magic Mike Live w Londynie był nocą, po której cała sala skanduje o jeszcze.
BILETY NA MAGIC MIKE LIVE LONDYN
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności