WIADOMOŚCI
RECENZJA: Rey Camoy, Colchester Fringe Festival ✭✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
pauldavies
Share
Paul T Davies recenzuje spektakl Rey Camoy, prezentowany w ramach Colchester Fringe Festival.
Rey Camoy, Mercury Theatre, Colchester Fringe Festival. 5 gwiazdek Strona Colchester Fringe
Rey Camoy, artysta mało znany poza granicami Japonii, był nazywany „malarzem kondycji ludzkiej”. W swojej twórczości uwieczniał pijaków, klaunów i niepełnosprawnych żołnierzy, próbując odnaleźć w ich losie cząstkę siebie, gdy sam zmagał się z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków. Odebrał sobie życie w wieku 57 lat. Pochodząca z Osaki grupa tarinainanika przygotowała przepiękną, wysmakowaną produkcję, która opowiada jego historię wyłącznie za pomocą ruchu.
Akcja toczy się w pracowni Camoya, a mocna, poruszająca i pełna emocji ścieżka dźwiękowa prowadzi nas przez proces malarski i torturę tworzenia (sztuka nie przychodzi łatwo), wyobraźnię artysty oraz życie, które prowadził i które obserwował. Zespół aktorski wykazuje się tu idealną synchronizacją. W spektaklu znajdziemy ciche, przejmujące momenty, sugerujące miłość, która nie mogła rozkwitnąć przez wewnętrzne demony, utracone dziecko i uniwersalny obraz społecznych nizin, nieograniczony do jednej kultury. To tak piękna rzecz, że publiczność ogląda ją w absolutnym milczeniu; emocje narastają w kluczowych momentach, by w finale wybuchnąć gromkimi brawami. Po seansie pragnie się dowiedzieć więcej o samym artyście i jego dziełach – to jedna z najbardziej zachwycających produkcji, jakie widziałem od dłuższego czasu, i prawdziwy skarb festiwalu Fringe.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności