WIADOMOŚCI
RECENZJA: Staged 2, oglądaj na BBC iPlayer ✭✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
pauldavies
Share
Paul T Davies recenzuje występ Michaela Sheena i Davida Tennanta w pandemicznym serialu internetowym Staged 2, który jest już dostępny w serwisie BBC iPlayer.
Staged 2
Dostępne na BBC iPlayer.
5 Gwiazdek
Robi się bardzo autotematycznie. Przebój pierwszego lockdownu, w którym dwaj uwielbiani aktorzy, Michael Sheen i David Tennant, grają „siebie samych” próbujących zachować wenę twórczą, powraca w dniu ogłoszenia trzeciej kwarantanny w Wielkiej Brytanii. Sheen mówi nawet: „miejmy nadzieję, że nie zamkną nas znowu”, gdy omawiają nadchodzące projekty. Kolejne warstwy dochodzą w pierwszym odcinku, który wraca do pierwszej serii, gdy panowie udzielają wywiadu w internetowym talk-show Ramesha Ranganathana. Po mistrzowsku pokazują różnicę między swoim wizerunkiem zawodowym a momentem, w którym spadają maski – zwłaszcza gdy inny gość, Sir Michael Palin, mówi im poza kamerą, że wcale nie są zabawni. Przez cały czas zaprzeczają, jakoby osoby, które widzimy na ekranie, były „prawdziwymi” Michaelem i Davidem. Skutecznie deorientuje to widza, dopóki nie wrócimy ponownie do domów aktorów i do tematu ewentualnego remake’u Staged na rynek amerykański. Już w tym pierwszym odcinku znajdziemy mnóstwo błyskotliwych nawiązań do poprzedniej serii, a także świetne żarty, jak choćby Michael Palin czytający w sieci „Czekając na Godota”.
Staged 2
Ewentualny casting do nowej wersji Staged daje scenarzyście i reżyserowi Simonowi Evansowi świetny impuls do rozwoju serialu, a on sam genialnie parodiuje własną osobę: „To nie była improwizacja, ja to napisałem!”. Kobiety z nutką ironii zauważają z boku, że „Simon nie potrafi pisać ról żeńskich”. Jedną z wielu radości płynących z seansu są występy gościnne – a serial ogląda się znacznie lepiej, gdy nie wie się, kto zaraz wyskoczy na ekranie, więc oszczędzę wam spoilerów! Odcinek trzeci, „The Dirty Mochyns” (jak zwykle wspaniale jest usłyszeć walijski w serialu – dla wielu Walijczyków, w tym dla mnie, to słowo ma jasne znaczenie i pewnie nie raz słyszeliśmy je od rodziców w dzieciństwie), to piętnaście minut czystej radości. Michael i David zgadzają się „trenować” innych aktorów ubiegających się o ich role, a ich celem jest sabotowanie ich szans. Nowy duet zaczyna zachowywać się dokładnie jak Michael i David, a nawet nieświadomie odgrywać dialogi z pierwszej serii. To niezwykle zabawny labirynt gry aktorskiej, który z każdym odcinkiem eskaluje, gdy panowie testują sceny z kolejnymi, zupełnie niepasującymi zastępcami. Poetycki egzystencjalny lęk Davida i spojrzenie Michaela a la Miś Paddington są wykorzystywane coraz częściej, a widz ma wrażenie, jakby jego telewizor był rozbierany na części, by pokazać, jak wielką mistyfikacją jest to wszystko!
Pod tym wszystkim kryje się jednak prawda o presji, którą wszyscy czujemy podczas pandemii. Gdy Michael coraz bardziej denerwuje się tym, że nie może polecieć do Nowego Jorku, by zostać drużbą na ślubie przyjaciela, załamuje się widowiskowo podczas rozmowy z innym „Davidem”. Obaj wykrzykują to, co czujemy patrząc w te wszystkie okienka i ekrany – że po prostu musimy kogoś przytulić. To piękne pisarstwo, a komedia działa tak dobrze, bo między wszystkimi „postaciami” czuć mnóstwo szczerej sympatii. Gdy Simon zmuszony jest do poprawek w scenariuszu i zaczyna coraz bardziej polegać na dwójce aktorów, ogłoszenie nowego „Davida i Michaela” okazuje się nieprzewidywalnym i radosnym majstersztykiem obsadowym! Choć serial liczy osiem odcinków i można odnieść wrażenie, że historia mogłaby się zamknąć w siódmym, to bez wątpienia dobrze jest znowu mieć tę ekipę obok siebie w czasie lockdownu, by pomogła nam go przetrwać.
Przeczytaj recenzję pierwszej serii Staged autorstwa Paula
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności