Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Unfortunate, The Untold Story of Ursula The Sea Witch, Underbelly, Edinburgh Fringe ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Share

Paul T Davies recenzuje musical Unfortunate: The Untold Story of Ursula The Sea Witch w Underbelly podczas Edinburgh Fringe

Zdjęcie: Craig Sugden Unfortunate: The Untold Story of Ursula The Sea Witch.

Underbelly, Edinburgh Fringe

3 gwiazdki

Zarezerwuj bilety

Czerpiąc inspirację z „Wicked”, mamy do czynienia z kolejnym musicalem, który pokazuje historię z punktu widzenia czarnego charakteru – i to postaci uwielbianej przez miliony! „Mała Syrenka” najwyraźniej mnie prześladuje w Edynburgu, bo Arielka pojawiała się w kilku różnych spektaklach. Produkcja ta zyskała już miano kultowej i ma rzesze fanów, a jej ciałopozytywne przesłanie oraz cięta satyra na disneyowskie stereotypy sprawiają, że można się śmiać od początku do końca. Chór tworzą tu postacie, które nigdy nie załapały się do bajek Disneya!

Robyn Grant, niczym współczesna Bette Midler, idealnie wciela się w Urszulę – jej dygresje i zjadliwy humor to czysta przyjemność. Zachwyciła mnie Katie Wells jako Arielka w stylu „The Only Way Is Essex” (TOWIE) i Stacey Solomon, marząca o byciu „tam na górze” z głośnymi facetami – niczym uczestniczka podwodnej wersji „Love Island”. Jamie Mawson z ogromną wprawą odgrywa kilka ról naraz, a Sebastian został tu wymyślony na nowo jako Irlandczyk, co w wykonaniu Allie Munro bawi do łez. Steffen Rizzi jako Król Tryton jest po prostu fenomenalny i zachwyca wokalnie.

Dlaczego więc nie wystawiam wyższej noty? Niestety podczas mojego seansu „Unfortunate” nagłośnienie było fatalne. Gdy tylko na scenie śpiewało więcej niż jedna postać, kompletnie uciekała dykcja i żarty. Wierni fani znają teksty na pamięć, ale nowicjusze tacy jak ja mieli problem ze zrozumieniem czegokolwiek, co potwierdzały szeptane komentarze widzów siedzących obok mnie. Wielka szkoda, bo technicznie i aktorsko to bardzo dopracowany spektakl – to frustrujące, gdy nie można go podziwiać w pełnej krasie.

Więcej recenzji z Edynburga

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS