Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

WSPOMNIENIA: Michael Quinn

Opublikowano

Autor:

Sarah Day

Share

W tym tygodniu w ramach cyklu Throwback Thursday rozmawiamy z Michaelem Quinnem, który swoje sceniczne talenty przekuł w produkcję teatralną i eventową, a ostatnio zrealizował musical „Godspell” w wersji online.

Michael w Starlight Express w Bochum 1) Jaki był Twój pierwszy występ w dzieciństwie i co sprawiło, że wciągnął Cię świat teatru?

Mój pierwszy występ przed publicznością na profesjonalnej scenie to rola Jana Darlinga w „Piotrusiu Panu” w Hexagon Theatre w 1993 roku dla E&B.

Rok wcześniej, w 1992, rodzice zabrali mnie na lokalną pantomimę (Panto), w której gwiazdami byli Charlie Drake i Timmy Malet. Pamiętam, jak powiedziałem tacie po spektaklu, że chcę być tam, na górze, i grać dla tej publiczności, która tak bardzo kocha teatr. Widzowie na Panto są jedyni w swoim rodzaju – nigdy nie zapomnę momentu, w którym pierwszy raz postawiłem stopę na tej scenie.

2) Podróżowałeś po całym świecie ze swoim show „Swing With The King”. Gdzie grało Ci się najlepiej i dlaczego?

Stworzyłem ten program z myślą o statkach wycieczkowych i miałem ogromne szczęście pracować dla wielu wspaniałych armatorów. Dzięki nim odwiedziłem niesamowite kraje – uwielbiam podróżować i zwiedzać świat. Myślę, że moimi dwoma ulubionymi miejscami, do których dotarłem z moimi występami, były Perth i Singapur.

To dwa zupełnie inne światy, a z każdym z nich wiąże się mnóstwo świetnych historii i wspomnień.

Jeśli chodzi o samą scenę, to moją ulubioną jest teatr główny na pokładzie Royal Princess (Princess Cruises). Jest ogromny – kiedy na nim stoisz, czujesz się jak na West Endzie.

Michael i Claire Catini w Piotrusiu Panu w Hexagon Theatre w Reading 3) Jak wygląda Twój rytuał każdego wieczoru przed wejściem na scenę?

Długi prysznic, porządna rozgrzewka wokalna i fizyczna. Słucham też oryginalnych wykonawców utworów, które śpiewam w show, żeby wprawić się w odpowiedni nastrój i złapać inspirację. Tuż przed wyjściem na scenę zawsze witam się z zespołem i życzę im udanego występu. Potem poświęcam parę minut tylko dla siebie i zaczynamy show.

4) Opowiedz nam o jednym ze swoich najlepszych lub najzabawniejszych wspomnień ze sceny?

Najzabawniejsza sytuacja przydarzyła mi się na luksusowym statku Seabourn. Grupa pań, które przychodziły na wszystkie moje występy, postanowiła potraktować mnie jak Toma Jonesa i na koniec show rzuciła we mnie bielizną. To nie jest typowe zachowanie na takich statkach! Pękałem ze śmiechu, a pasażerowie plotkowali o tym przez resztę rejsu.

Z kolei mój najlepszy moment to dzielenie sceny Piccadilly Theatre na West Endzie z Gilesem Tererą. Miałem wtedy zaledwie 22 lata i grałem u jego boku w „Jailhouse Rock”. Każdy wieczór był dla mnie jak lekcja mistrzowska. Nikt nigdy nie zainspirował mnie na scenie tak bardzo jak on.

5) Jak udaje Ci się zachować kreatywność w czasie lockdownu? Czas izolacji okazał się bardzo twórczym okresem w moim życiu – zająłem się produkcją. Razem z producentem Thomasem Hopkinsem założyłem nową firmę, Ginger Quiff Media.

Wyprodukowaliśmy już koncert online z okazji 50-lecia „Godspell” oraz piękną sztukę Martina Shermana „Rose” z Maureen Lipman w roli głównej. Mamy też w przygotowaniu około pięciu innych projektów. Mam nadzieję, że odniosą sukces w tych szalonych czasach, które w świecie teatru nazywamy „nową normalnością”.

6) Jakie trzy rzeczy zawsze znajdziemy w Twojej garderobie? Talizmany, pomoce sceniczne, niebieskie M&M-sy?

1 Zdjęcie mojej żony Patti i synka Presleya.

2 Miód.

3 Portwein.

7) Jakiego albumu z muzyką z musicali najchętniej słuchasz w tej chwili?

Ostatnio często wracam do oryginalnego nagrania obsady „Next to Normal”. Uwielbiam ten spektakl i tych wykonawców.

Jestem też uzależniony od płyt Bena Platta.

8) Gdyby Twoje życie było musicalem, jaki nosiłoby tytuł i dlaczego? „The Reinvention of Quinn” (Quinn odkryty na nowo).

A to dlatego, że zawsze szukam czegoś nowego. Myślę o sobie jak o dobrze zakorzenionym drzewie, które ma mnóstwo rozrastających się gałęzi.

Zaczynałem oczywiście jako aktor i miałem wielkie szczęście występować w tylu niesamowitych produkcjach na West Endzie i w trasach koncertowych.

Jednak od sześciu lat moją największą pasją jest kreacja – moja firma Michael Quinn Productions przygotowała ponad 15 pełnowymiarowych spektakli dla teatrów, na koncerty, eventy korporacyjne i statki wycieczkowe.

Uwielbiam być zajęty, a teraz niejako na zwieńczenie tego wszystkiego skoczyłem na głęboką wodę jako producent w Ginger Quiff Media i cieszę się każdą sekundą tej pracy.

Podoba mi się idea oddania czegoś branży i mam nadzieję, że będę mógł wspierać aktorów, dając im pracę w przyszłych produkcjach.

ODWIEDŹ STRONĘ MICHAELA

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS