WIADOMOŚCI
RECENZJA: A Holy Show, Pleasance Courtyard, Edinburgh Fringe ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
markludmon
Share
Mark Ludmon recenzuje komedię Janet Moran pt. „A Holy Show” w Pleasance Courtyard podczas festiwalu Edinburgh Fringe
A Holy Show Pleasance Courtyard, Edinburgh Fringe
Cztery gwiazdki
Punkt wyjścia komedii Janet Moran pt. „A Holy Show” brzmi absurdalnie: australijski mnich porywa samolot lecący z Dublina do Londynu, domagając się, aby papież ujawnił szczegóły niebiańskiej wizji przekazanej przez dziesięcioletnią dziewczynkę kilka dekad wcześniej. Co jednak najciekawsze – cała ta historia oparta jest na faktach z 1981 roku. Dzięki cudowi teatru, wzloty i upadki niefortunnego lotu linii Aer Lingus ożywają na scenie dzięki brawurowej grze zaledwie dwojga aktorów: Catriony Ennis i Patricka Moya.
W reżyserii Moran, ten duet imponująco wciela się w całą gamę pasażerów, po mistrzowsku zmieniając akcenty, posturę i mimikę – od stewardess Belindy i Trish, przez dwie starsze siostry i nowożeńców, aż po pewnego szefa i jego uciemiężoną asystentkę. Choć sztuka wydobywa komizm z religii, robi to w sposób ciepły, dostrzegając, że żaden katolik nie potrafi tak naprawdę w pełni otrząsnąć się ze swoich przekonań.
„A Holy Show” to spektakl o szybkim tempie i dużej dawce humoru, który wraz z rozwojem akcji uderza w bardziej wzruszające tony, celebrując drobne akty bohaterstwa i człowieczeństwa w obliczu przeciwności losu. Ta pełna energii i wnikliwości produkcja to zachwycające i niezwykle rozrywkowe widowisko, co jest tym bardziej godne uwagi, że stanowi debiut Moran zarówno w roli autorki tekstu, jak i reżyserki.
Wystawiane do 26 sierpnia 2019 roku.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności