WIADOMOŚCI
RECENZJA: A War Of Two Halves, Stadion Tynecastle ✭✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
pauldavies
Share
Paul T Davies recenzuje spektakl A War Of Two Halves, wystawiany na Tynecastle Football Stadium w ramach festiwalu Edinburgh Fringe 2019.
Autorem zdjęć jest Sean Drysdale A War of Two Halves Tynecastle Football Stadium, Edinburgh Fringe
12 sierpnia 2018
5 Gwiazdek
Często spotyka się błędne przekonanie, że sport i teatr to dwa różne światy – zazwyczaj głoszą to osoby, które nie dostrzegają drzemiącego w sporcie dramatyzmu! Ta wystawiana na stadionie klubu Heart of Midlothian sztuka upamiętnia i celebruje "Najdzielniejszą Drużynę" – 13 piłkarzy, którzy zgłosili się na ochotnika do walki podczas I wojny światowej. To wielka zasługa tekstu, że ani przez chwilę lokalizacja nie przytłacza samej sztuki; wręcz przeciwnie, potęguje jej wydźwięk. Zespół aktorów zręcznie prowadzi publiczność przez zakamarki stadionu pod wodzą Anioła (Hannah Howie, eteryczna, z głosem i skrzypcami niosącymi się echem po trybunach). Przenosimy się z murawy prosto na pola bitew w jednym z najlepszych widowisk typu site-specific, jakie kiedykolwiek widziałem. Naszym przewodnikiem i narratorem jest Alfred Briggs – ciepły, ludzki i znakomicie zagrany przez Bryana Lowe'a (w obsadzie, którą oglądałem), który przybliża nam życie i losy zawodników. Obsada jest bezbłędna: Scott Kyle jako Annan Ness, pełniący rolę ojca dla młodych chłopców, Paul Beeson (będący również współautorem sztuki wraz z aktorem Timem Barrowem) jako charyzmatyczny Sir George McCrae, a także Michael Wallace, Charlie Wake, Mark Runnoch, Fraser Brown i Euan Bennett – każdy z nich tchnął życie w postać, którą reprezentuje. W tej sztuce nie brakuje momentów reżyserskiego geniuszu. Szczególnie urzekła mnie kluczowa scena zmiany strojów piłkarskich na mundury i przejście do okopów – zainscenizowane to zostało po mistrzowsku przez reżysera Bruce'a Strachana. Wszyscy wiemy, jak kończy się ta historia, a ostatnia scena odbywa się w ogrodzie pamięci, gdzie każdy aktor oddaje hołd swojemu historycznemu pierwowzorowi. To niezwykle poruszający i pełen szacunku moment, który wywarł ogromne wrażenie na każdym widzu. Niezwykle cieszy mnie również fakt, że spektakl przyciąga osoby, które rzadziej bywają w teatrze – na trybunach zasiedli wierni kibice Hearts. Warto dodać, że dostęp dla osób niepełnosprawnych jest wzorcowy, a widok młodego chłopca, który wraz z rodzicami z zapartym tchem chłonął zarówno stadion, jak i sztukę, był budujący. To wspaniały hołd dla tych bohaterów. Tego doświadczenia nie można przegapić, zostanie ono ze mną na zawsze. Na zawsze w naszych sercach (Hearts). Grają do 26 sierpnia 2019.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności