Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Hammerhead, Pulse Festival, New Wolsey Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Share

Paul T Davies recenzuje Hammerhead Josepha Morpurgo wystawiany podczas Pulse Festival w New Wolsey Theatre

Hammerhead.

Festiwal Pulse w New Wolsey Theatre, Ipswich.

9 czerwca 2018 r.

4 gwiazdki

Informacje o Festiwalu Pulse

Joseph Morpurgo prezentuje swoje jednoosobowe arcydzieło – przełamującą wszelkie bariery, 9-godzinną adaptację Frankensteina Mary Shelley, w której wciela się we wszystkie postacie. Cóż, nie do końca. Spotykamy go podczas panelu Q&A zaraz po spektaklu; aktor nie zdążył nawet zmyć scenicznego makijażu, gdy z pokorą staje przed nami, by odpowiedzieć na pytania – zarówno te od publiczności na sali, jak i od „milionów” śledzących transmisję w mediach społecznościowych.

To przepełniony energią, prześmieszny i niezwykle wciągający popis próżności i wyparcia, stanowiący idealną satyrę na rzemiosło aktorskie i „Metodę”. Pytania z sali są świetnie wplecione w strukturę spektaklu i skutecznie prowadzą nas przez dyskusję, podczas gdy mur zaprzeczeń Morpurgo kruszeje, a jego długi i wycieńczenie stają się coraz bardziej widoczne. W miarę jak bohater zbliża się do załamania nerwowego, atmosfera zagęszcza się w bardzo intrygujący sposób. Twórca celnie wyśmiewa też naszą niezdrową obsesję na punkcie błahostek – w pewnym momencie życie miłosne jednego z widzów zaczyna nas ciekawić bardziej niż sam Frankenstein!

Choć spektakl ma ściśle określoną strukturę, Morpurgo genialnie improwizuje w kontakcie z widownią – nigdy wcześniej pojedynczy balonik nie dostarczył tylu emocji tak wielu osobom! A kiedy na scenę wpada kolejny „punkt programu” festiwalu – DJ Samuel Beckett, który obiecuje „zabrać nas do Końcówki” – po prostu pękłem ze śmiechu! Skandalicznie zabawne widowisko. Jeśli tylko nadarzy się okazja, nie przegapcie tego artysty!

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS