Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Jackie The Musical, Churchill Theatre (UK Tour) ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

douglasmayo

Share

Jackie The Musical 23 marca 2016

Churchill Theatre Bromley (Trasa po Wielkiej Brytanii)

4 gwiazdki

Zarezerwuj bilety na musical Jackie

W latach 1964–1993 czasopismo „Jackie” było fenomenem wydawniczym skierowanym do młodych dziewcząt w całej Wielkiej Brytanii. Magazyn dla „nowoczesnych nastolatek” stał się częścią kulturowego ducha epoki, obejmując muzykę, modę oraz nastroje kilku pokoleń młodzieży. Dziś, po wielu latach, musical „Jackie” wyrusza w wielką trasę po kraju, a fani tłumnie przybyli, by świętować i cieszyć się spektaklem pełnym nostalgii i doskonałej zabawy.

„Jackie The Musical” to w swojej konstrukcji klasyczny jukebox musical. Tytułowa Jackie, matka w średnim wieku tuż przed rozwodem, staje w obliczu niepewnej przyszłości, a podczas pakowania rzeczy do przeprowadzki spotyka swoją młodszą, bardziej idealistyczną wersję. To zderzenie życiowego realizmu z młodzieńczym optymizmem stanowi czarujący punkt wyjścia dla fabuły. Od czasu wczesnych pokazów „Mamma Mia!” rzadko widuje się taką jedność między sceną a widownią. To było absolutne święto radości – publiczność od razu dała się porwać, muzyka pulsowała jak w latach 70., a wszyscy czuli się jak w niebie. Czego chcieć więcej?

W obsadzie możemy podziwiać fantastyczne role aktorów, którzy wyraźnie świetnie się bawią na scenie. Janet Dibley jest rewelacyjna jako „starsza” Jackie. Dibley, grając kobietę z dorosłym synem i nieudanym małżeństwem na koncie, potrafi nadać swojej postaci idealną dawkę humoru i emocji, tworząc postać autentyczną i wiarygodną, która nigdy nie budzi litości. Daisy Steele jako „Młoda Jackie” stanowi idealną przeciwwagę – humor międzypokoleniowy między obiema aktorkami wypada znakomicie. Trio głównych bohaterek w tej radosnej podróży w przeszłość dopełnia Lori Haley Fox jako Jill, najlepsza przyjaciółka Jackie. Te trzy wspaniałe artystki są siłą napędową spektaklu, wywołując u widzów okrzyki zachwytu, gdy na scenie odżywają ich ulubione wspomnienia z młodości.

Michael Hamway wciela się w rolę Davida, syna Jackie. To wspaniały występ z zaskakującym zwrotem akcji, który wywołał u publiczności jednoczesne westchnienie zachwytu i lekkiego zażenowania. Jego wykonanie „20th Century Boy” grupy T-Rex było po prostu genialne – panie (i niektórzy panowie) siedzący wokół mnie głośno domagali się bisów.

Bob Harms dostarcza świetnych momentów komediowych jako Frankie, barman w typie metroseksualnym. Harms był bliski „skradnięcia” kilku scen, ale dbał o to, by ton spektaklu zawsze pozostawał lekki i zabawny.

Mężczyźni w życiu Jackie – były mąż John (w tej roli Graham Bickley) oraz nowa sympatia Max (Nicholas Bailey) – to postacie pełne wad, uznane za niegodne głównej bohaterki. Zarówno Bickley, jak i Bailey grają bardzo solidnie, ale ten wieczór ostatecznie należy do kobiet. Podobnie jak w „Seksie w wielkim mieście”, to panowie są tu zdani na łaskę kobiet, a ich wybory budzą zdziwienie i dostarczają mnóstwo śmiechu.

Reżyserka Anna Linstrom, autor libretta Mike James oraz scenograf i kostiumograf Tim Shortall zadbali o to, by świat znany z kart magazynu „Jackie” ożył na scenie. Charakterystyczne komiksowe dymki, moda z tamtych lat oraz kultowi doradcy – Cathy i Claire – w połączeniu z kulami dyskotekowymi sprawiły, że musical od początku do końca emanował zabawą i pozytywną energią.

Kierownik muzyczny Dan de Cruz wraz ze świetnym zespołem muzycznym obecnym na scenie serwują hit za hitem – od „Crazy Horses” po „I Love To Love”. Prawdziwą przyjemnością jest słuchanie tych utworów w tak znakomitych aranżacjach i perfekcyjnym wykonaniu.

Choreografka Arlene Phillips dokonała cudów, wprowadzając prawdziwego ducha „boogie” w ten nostalgiczny wieczór. Phillips nie bała się odważnych, czasem wręcz kiczowatych ruchów, dzięki czemu obsada tańczyła w sposób, który idealnie łączył przeszłość z teraźniejszością.

Pod koniec przedstawienia cała widownia zerwała się z miejsc. Nikt nie chciał wychodzić, każdy czuł niedosyt.

„Jackie The Musical” to spektakl, na który z pewnością wrócę. Wyciągnijcie z szafy ubrania z lat siedemdziesiątych, skrzyknijcie przyjaciół i rezerwujcie bilety na dwie godziny czystej radości w teatrze. Nie będziecie żałować.

ZAREZERWUJ BILETY NA MUSICAL JACKIE JUŻ TERAZ

Zdjęcia: Pamela Raith

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS