Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: L*dyL*ke, Colchester Arts Centre, Colchester Fringe ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

redakcja

Share

Nasz recenzent gościnny Noah Pantano ocenia spektakl L*dyL*ke w Colchester Arts Centre w ramach festiwalu Colchester Fringe.

L*dyL*ke

Colchester Arts Centre, Colchester Fringe

4 gwiazdki

Strona internetowa Colchester Fringe

Dramatyzm. Płynność. Pełne oddanie. Trudno byłoby dziś wyjść z teatru bez przekonania, że tancerze z grupy TOBYmoves to profesjonaliści w każdym calu. Choreografia stworzona przez Katy Higgins we współpracy z pozostałą trójką tancerzy (Hayley Russell, Jonathonem Prestneyem i Lindsey Woods) została wykonana niemal bezbłędnie. Ruch oscylował gdzieś pomiędzy berlińskim klubem nocnym, awangardowym pokazem mody a nowoczesnymi sekwencjami tanecznymi w stylu grupy Punchdrunk. Otwierający numer, budowany stopniowo na powtarzalnych ruchach o rosnącej intensywności, przypominał sceny prosto z opery Roberta Wilsona. Pomijając jednak zachwyty, L*dyL*ke potrzebuje mocniejszego wsparcia dramaturgicznego, by móc w pełni zgłębić swoją tematykę. Odniosłem wrażenie, że spektakl nie idzie wystarczająco daleko w analizie tożsamości płciowej i ograniczeń narzucanych przez heteronormatywne społeczeństwo. Choć widać tu przebłyski geniuszu – szczególnie w ciętym solowym tańcu Katy Higgins czy przerażająco wywrotowej interpretacji „She’s A Lady” Toma Jonesa – nie ma wątpliwości, że pod warstwą wizualną kryje się konkretna treść. Choreografia w L*dyL*ke ma pazur, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że artyści powstrzymują ten ostateczny cios. Nazwijcie to osobistymi preferencjami, ale optymizm spektaklu w kwestii eksploracji płci wydawał się nieco powierzchowny bez głębszego wglądu w to, jak binarne podziały traumatyzują ciało. Ta uwaga dowodzi jedynie, że po prostu chcieliśmy więcej, niż pozwolił na to krótki czas trwania pokazu. Podsumowując, tancerze mogą być dumni z tak świetnego występu, a ja z chęcią obejrzałbym dłuższą, bardziej skoncentrowaną wersję tego dzieła. Z ekscytacją będę śledził dalszy rozwój tej sztuki i każdą kolejną produkcję, którą uraczy nas TOBYmoves.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS