WIADOMOŚCI
RECENZJA: Romeo i Julia (wersja skrócona), St Martin’s Colchester ✭✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
pauldavies
Share
Romeo i Julia (Wersja skrócona)
Kościół św. Marcina, Colchester.
20 sierpnia 2016
5 Gwiazdek
Podczas gdy główna scena bawi widzów ostatnimi pokazami wspaniałego „O czym szumią wierzby”, zespół Young Company zajął nastrojowe wnętrza kościoła św. Marcina w Colchester. W tej pięknej i innowacyjnej inscenizacji tekst został skrócony, a widzowie podążają za akcją w formie teatru promenadowego. Całość wykonuje fantastyczny zespół, który przekonuje do siebie każdym wersem, każdą pieśnią i każdym ruchem.
W ramach sezonu „Made in Colchester”, reżyserka Filiz Ozcan wykorzystuje każdy zakątek kościoła, wypełniając go dźwiękiem i muzyką (świetna praca kierownika muzycznego Matta Marksa i całego zespołu) oraz tworząc magiczne, teatralne momenty. Krwistoczerwone konfetti staje się symbolem śmierci, mieszanka tradycyjnych i nowoczesnych kostiumów sprawia, że sztuka pozostaje aktualna, a perkusja podkreśla sceny walk i napięcie, ożywiając cały spektakl. W rolach głównych Peregrine Maturin-Baird i Ivy Dillon są wybitni – szczerze przyznam, że to pierwszy Romeo i Julia, w których uczucie naprawdę uwierzyłem. Dzięki obsadzie neutralnej płciowo, Sophie Chivers jest doskonałym ojcem Laurentym, a Freya Leslie cudownie aroganckim Merkucjem, szczególnie gdy rzuca klątwę na oba domy. Na specjalną wzmiankę zasługuje znakomita Charlotte Luxford w roli pani Kapulet, rozdzierająca serce w swoim żalu, oraz Richard Hornsby jako potężny pan Kapulet – czy to on jest prawdziwym czarnym charakterem tej sztuki?
Sporadycznie akustyka kościoła utrudnia zrozumienie niektórych partii dialogowych, a śpiew chóru bywał na początku nieco niepewny. Z pewnością jednak te drobne niedociągnięcia zostaną dopracowane w trakcie trwania sezonu. Cały zespół jest w pełni zaangażowany – nie ma tu słabych ogniw; aktorzy zachowują skupienie pod każdym kątem patrzenia, co reżyserka umiejętnie wykorzystuje, traktując budynek kościoła jako dodatkowego bohatera spektaklu. Zespół techniczny również spisał się na medal. Finałowa scena przy ołtarzu, rozgrywana w pewnym tempie pod zwisającymi nad bohaterami stronami dramatu (piękna scenografia Rhiannan Howell i Davida Thomasa), jest głęboko poruszająca, zwłaszcza gdy przeciągi w kościele delikatnie kładą cienie na młodych kochanków. Jeśli macie łzy, przygotujcie się, by wylać je nad tym „Romeem i Julią”.
Zdjęcia: Robert Day
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ O SPEKTAKLU ROMEO I JULIA ORAZ YOUNG COMPANY
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności