Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Spliced, Edinburgh Sports Club, Edinburgh Fringe ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Share

Paul T Davies recenzuje monodram Timmy’ego Creeda zatytułowany Spliced i prezentowany w Edinburgh Sports Club w ramach programu Traverse Theatre Festival.

Spliced Edinburgh Sports Club, Edinburgh Fringe

10 sierpnia 2019 r.

3 gwiazdki

Zarezerwuj bilety

Wystawiany w przestrzeniach Edinburgh Sports Club w ramach programu festiwalowego Traverse Theatre, monodram „Spliced” autorstwa Timmy’ego Creeda to osobista opowieść o jego karierze zawodnika hurlingu i drodze, jaką przeszedł, by stać się dzisiejszym mężczyzną. Nie mając wcześniej pojęcia o hurlingu ani o jego ogromnej popularności w Irlandii, szybko zrozumiałem, że to fanatyczne oddanie dyscyplinie nie różni się niczym od pasji kibiców jakiegokolwiek innego sportu. Lokalizacja spektaklu działa na jego korzyść – Creed bardzo efektywnie wykorzystuje ściany obiektu, a odgłosy toczących się w tle meczów squasha tylko dodają całości autentycznego klimatu.

Sztuka podzielona jest na trzy akty. Akt pierwszy, Teza, to moment, w którym Creed wprowadza nas w świat sportu zdominowany przez kulturę macho, kult zwycięstwa, życie w stadzie i podboje miłosne. Choć czuje, że tu przynależy, jego działania stają się coraz bardziej gorączkowe, aż w końcu wykrzykuje, że tak naprawdę nie jest sobą. Część druga, Antyteza, to czas odnajdywania siebie poprzez spokój snowboardingu, studia aktorskie i odkrywanie jogi. Creed zrzuca skórę sportowca i, ubrany jedynie w slipy, zaczyna wykorzystywać przestrzeń do asan i medytacji. Najciekawiej robi się w akcie trzecim, Syntezie – autor ubiera się, całkowicie burzy czwartą ścianę, a przy zapalonych światłach na widowni opowiada o powrocie do klubu jako „hurler-hipis”. Wystawił tę sztukę przed swoimi kolegami z drużyny i musiało to być nie lada przeżycie!

Spektakl jest bardzo dosłowny – w końcu to jego życie – i momentami miałem wrażenie, że niektóre sekwencje mogłyby być krótsze, jakby były nieco rozciągane, by wypełnić godzinę zegarową. Niemniej jednak proces rekonstrukcji własnej tożsamości w wykonaniu Creeda jest szczery i fascynujący. Autor nawołuje do nowego rodzaju męskości, pod czym każdy może się podpisać. To niezwykle sympatyczny wykonawca w show, które w pełni wykorzystuje atut fizycznej siły.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS