WIADOMOŚCI
WSPOMNIENIA CZWARTKOWE: Glen Facey
Opublikowano
Autor:
Sarah Day
Share
Mamy przyjemność porozmawiać z Glenem Faceyem o jego karierze, inspiracjach i drodze na scenę londyńskiego Prince Edward Theatre w musicalu Mary Poppins.
1) Jaki był Twój pierwszy spektakl w dzieciństwie i co sprawiło, że związałeś się ze światem teatru?
Mój pierwszy występ to „Robin Hood i jego wesoła kompania”, gdzie grałem samego Robin Hooda i śpiewałem słynną piosenkę „Faceci w rajtuzach”.
Jednak początkowo nie do końca rozumiałem teatralny świat. Pierwotnie trenowałem gimnastykę i startowałem w zawodach ogólnokrajowych. Nigdy jednak nie lubiłem braku artystycznego polotu w tej dyscyplinie. Brakowało muzyki i możliwości tworzenia postaci. To właśnie utorowało mi drogę do tańca.
2) Nad czym obecnie pracujesz?
Przed wprowadzeniem lockdownu byłem w połowie kontraktu w musicalu Mary Poppins na West Endzie, gdzie wcielałem się w rolę Walentego.
3) Jak dbasz o kreatywność w czasie izolacji?
Szczerze mówiąc, nie szło mi to najlepiej. Ograniczyłem się do śpiewania w domu oraz brania udziału w lekcjach tańca i fitnessu przez transmisje na żywo na Instagramie.
Kiedy zaczął się lockdown, należałem do grupy, która wspólnie czytała sztuki przez Zoom. Gorąco polecam to każdemu.
4) Co zawsze można znaleźć w Twojej garderobie?
Prawdę mówiąc, nie uważam się za osobę sentymentalną. Dostałem jednak w prezencie miniaturową „laleczkę Walentego”, która zajmuje honorowe miejsce w mojej garderobie.
Poza tym, zawsze muszę umyć zęby, gdy pada hasło „5 minut do wejścia”!
5) Gdyby Twoje życie było musicalem, jaki nosiłoby tytuł?
„W czepku urodzony”
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności