WIADOMOŚCI
WYWIAD: Cameron Blakely i Joanne Clifton o spektaklu Rodzina Addamsów
Opublikowano
Autor:
redakcja
Share
Rozmawiamy z Cameronem Blakelym i Joanne Clifton o ich rolach Gomeza i Morticii w aktualnej trasie objazdowej musicalu „Rodzina Addamsów” po Wielkiej Brytanii.
Cameron Blakely (Gomez) i Joanne Clifton (Morticia) w musicalu „Rodzina Addamsów”. Fot. Pamela Raith Brytyjska trasa „The Addams Family” już trwa, a Cameron Blakely i Joanne Clifton znaleźli chwilę przerwy między kolejnymi tangami, by opowiedzieć o wcielaniu się w najbardziej niezwykłą parę w świecie musicalu. Harmonogram trasy „The Addams Family” znajdziesz tutaj. Czego mogą spodziewać się widzowie, którzy wybiorą się na spektakl? Cameron: Mnóstwa dziwactw, salw śmiechu i braku porozumienia. W pewnym sensie to mroczna farsa. Myślę, że po tym wszystkim, co przeszliśmy w ciągu ostatniego półtora roku, każdy potrzebuje odrobiny eskapizmu, a to przedstawienie idealnie go zapewnia. Joanne: To radosny, zabawny show dla całej rodziny, na którym można śmiać się do łez. Widzowie znają tych bohaterów i świat Addamsów z seriali czy filmów, ale przygotowaliśmy też kilka niespodzianek. Jest naprawdę, naprawdę zabawnie. Tego zastrzyku pozytywnej energii wszyscy teraz bardzo łakniemy. Jak wypełnialiście sobie czas podczas ostatnich kilkunastu miesięcy? Joanne: To długa historia! Razem z Katyą Jones ze „Strictly Come Dancing” i moją przyjaciółką Sashą Latoyą stworzyłyśmy internetowy kurs motywacyjny „The Beyond Lockdown Empire”, który cieszył się takim sukcesem, że wydałyśmy go w formie książki. Kontynuowałam też pracę nad musicalem „Bloody Nora”, który piszę z Benem Adamsem. Prowadziłam też lekcje tańca na Zoomie, podcasty... byłam bardzo zajęta, bo nie potrafię odpoczywać. Cameron: Wykorzystałem swoje prawo jazdy i przez jakiś czas dostarczałem paczki dla Argos, co było świetną zabawą. Uwielbiam prowadzić auto, więc pomyślałem: „Jak mógłbym na tym zarobić?”. Praca ta dawała mi sporo frajdy, pozwalała być aktywnym i po prostu coś robić. Na co najbardziej cieszycie się w związku z powrotem na scenę? Cameron: Na ten dreszcz emocji, gdy robisz to, do czego się szkoliłeś – to moje powołanie. I na ponowny kontakt z widownią, na świadomość, że być może sprawiasz ludziom radość i ich rozśmieszasz. Wspaniale będzie też znów odwiedzić różne zakątki kraju, bo przez długi czas wszyscy czuliśmy się niemal jak w więzieniu. Joanne: Nie mogę się doczekać tej specyficznej energii płynącej od publiczności na żywo. Kocham aktorstwo filmowe, ale w teatrze najbardziej ekscytujący jest fakt, że w każdej chwili coś może pójść nie tak, ktoś może zagrać inaczej, a ty musisz na to zareagować. Ciekawe jest też to, jak różnie reaguje publiczność w różnych miastach UK.
Obsada „The Addams Family”. Fot. Pamela Raith Morticia i Gomez to postacie kultowe. Jak dodajecie im własnego charakteru? Joanne: Kiedy dostaję rolę, oglądam filmy lub archiwalne nagrania ze spektakli maksymalnie dwa razy, a potem przestaję. Łapię klimat postaci, ale potem odstawiam to na bok, bo chcę stworzyć własną wersję. Grałam w „Na wskroś nowoczesnej Millie”, ale nigdy nie będę Julie Andrews; grałam w „The Rocky Horror Show”, ale nigdy nie będę Susan Sarandon. Nie próbuję też być Carolyn Jones z serialu czy Anjelicą Huston z filmów. Cameron: Zawsze byłem fanem Raula Julii, który grał Gomeza w filmach. Chciałem, żeby mój bohater był bardzo hiszpański, tak jak u niego, taki typ amanta z dawnych lat. To genialna rola, bo ma w sobie wszystko. Sposób, w jaki skomponowano partyturę, sprawia, że każda postać ma inny styl – Gomezowi przypadła muzyka latynoska: bardzo melodramatyczna, romantyczna i z hiszpańskim zacięciem. Czy macie z nimi coś wspólnego? Cameron: Skrycie lubię zapuszczać wąsy w stylu retro z lat 70. Bardzo się do nich przywiązałem, gdy pierwszy raz graliśmy ten spektakl w 2017 roku i nosiłem je jeszcze przez rok po zakończeniu. Jeśli chodzi o romantyzm Gomeza, jestem do niego pod tym względem całkiem podobny, podobnie jak w kwestii jego pasji. Joanne: Jestem zodiakalnym Skorpionem, więc może i mam mroczną stronę, ale rzadko się ona objawia. Główną wspólną cechą jest ogromna miłość do rodziny i chęć jej ochrony. Myślę jednak, że w przeciwieństwie do mnie, Morticia nie spędza wolnego czasu bawiąc się slime'ami czy układając puzzle. W spektaklu jest mnóstwo świetnych utworów. Macie swój ulubiony? Joanne: „Death Around the Corner”. Morticia jest tak mroczna i gotycka, a tu nagle śpiewa wielki broadwayowski numer o śmierci. Jest fantastyczny. Cameron: Jest taka piosenka „Happy/Sad” – piękny, refleksyjny utwór, który Gomez śpiewa swojej córce. Zawsze przypomina mi o mojej córce Noelle, która w sierpniu skończyła osiem lat. Pamiętam, że kiedy śpiewałem to po raz pierwszy, miałem taką gulę w gardle, że ledwo powstrzymywałem łzy. Pamiętacie swoje pierwsze zetknięcie z Rodziną Addamsów? Cameron: To był chyba pierwszy film z Raulem Julią i Anjelicą Huston. Dorastałem wiedząc o istnieniu Addamsów, ale moje pokolenie to raczej czasy „The Munsters”. Joanne: Ja i mój brat Kevin oglądaliśmy serial w telewizji, kiedy byliśmy dziećmi, kochaliśmy też filmy. Jestem wielką fanką – kiedy dostałam tę rolę, byłam tak szczęśliwa, że namalowałam portret Morticii. Zaczęło się od komiksu w latach 30., potem był serial w latach 60., filmy w 90. i musical w nowym tysiącleciu. Jak myślicie, dlaczego ta historia jest tak trwała? Joanne: To frajda widzieć rodzinę, która nie jest typową, cukierkową amerykańską rodziną rodem z Disneya. W niczym nie są typowi i świetnie się ogląda ich zachowanie na tle przeciętnych rodzin filmowych. Cameron: Ludzie z natury lubią Halloween i makabrę, a tu mamy mieszankę bardzo dziwnych osobowości wewnątrz jednej rodziny. Jest też mrok i zabawa, którą Addamsowie czerpią z cmentarzy i blasku księżyca. Myślę, że widzów fascynuje to zestawienie światła i ciemności oraz fakt, że tutaj wszystko jest postawione na głowie. To fascynujące i daje ogromne pole do popisu dla czarnego humoru. Bez czego nie moglibyście ruszyć w trasę? Cameron: Ponieważ muszę pilnować formy do numeru z tangiem, nie ruszam się bez moich gum oporowych. Pod koniec spektaklu czeka mnie pięciominutowe tango, więc wróciłem do treningów i biegania – moje ciało początkowo tego nienawidziło, ale jak tylko pęcherze na stopach się zagoją, będzie dobrze... Joanne: Do każdego miasta zabieram puzzle. Jeśli uda mi się je ułożyć, oddaję je komuś z obsługi garderoby. Jeśli nie skończę, rozkładam je i biorę do kolejnego teatru, by spróbować jeszcze raz. DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ O BRYTYJSKIEJ TRASIE „THE ADDAMS FAMILY”
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności