WIADOMOŚCI
RECENZJA: Frankie Foxstone aka The Profit: Walking Tour, Vault Festival ✭✭✭
Opublikowano
Autor:
markludmon
Share
Mark Ludmon recenzuje spektakl Frankie Foxstone aka The Profit: Walking Tour, prezentowany w ramach tegorocznego Vault Festival.
Frankie Foxstone aka The Profit: Walking Tour
Vault Festival, Londyn
Trzy gwiazdki
Strona internetowa Vault Festival
Frankie Foxstone, samozwańcza deweloperka, przedsiębiorczyni i guru finansów, stoi przed nie lada wyzwaniem. Zabierając nas na przechadzkę tunelami pod stacją Waterloo, dzieli się wizją pomnażania kapitału poprzez przekształcenie okolicznych terenów w luksusowe osiedla wielofunkcyjne. Pech chce, że mamy ostatni piątek miesiąca i na South Bank zjechał głośny, antykapitalistyczny protest rowerowy, zagłuszający jej słowa okrzykami i muzyką. Oto uroki i ryzyka teatru na żywo w przestrzeni publicznej. Nic z tego nie było zaplanowane – co więcej, według Frankie to sytuacja „bezprecedensowa” – ale dodaje to odpowiednio wywrotowego charakteru znakomitemu występowi Amy Gwilliam w roli Frankie Foxstone, znanej również jako „Zysk” (The Profit).
Po sukcesach w wyłuszczaniu planów zrównania z ziemią i odbudowy części Edynburga podczas zeszłorocznego festiwalu Fringe, Gwilliam zaadaptowała swoje satyryczne show do pokrytych graffiti tuneli okalających główne sceny londyńskiego Vault Festival. Ubrana stylowo na czarno, w niemal nieprzyzwoicie wysokich szpilkach i z masywnym złotym łańcuchem, Frankie emanuje pewnością siebie i sukcesem, zachęcając nas do poparcia jej propozycji budowy „zupełnie nowego świata” w sercu Waterloo. Jej wizja jest szczególnie wymowna w tej części Londynu, która aż prosi się o inwestycje, a obecnie składa się głównie z budownictwa socjalnego z zaledwie punktowymi oznakami gentryfikacji. Powołując się na hinduistyczne bóstwo Sziwę, przekonuje, że trzeba niszczyć, by tworzyć, więc warto eksmitować lokalnych mieszkańców, jeśli wpompuje to bilion funtów w gospodarkę. Dla Frankie wolne społeczeństwo oznacza, że wszyscy „mamy swobodę zarabiania tyle, ile dusza zapragnie”. Jednocześnie przeprowadza nas przez swoją pięcioetapową ścieżkę do finansowego sukcesu, sugerując, że jej misją jest wydobywanie potencjału nie tylko z miejsc, ale i z ludzi.
W tle pojawiają się wzmianki o przeszłości Frankie, zwłaszcza o niepokojącej relacji z Rupertem, dyrektorem wykonawczym rady dzielnicy Southwark. Cytuje Shelleya i filozofię new-age, ale ile z tego tak naprawdę rozumie? Te intrygujące fragmenty zapowiadają ciekawą postać, jednak nie zostają rozwinięte. Mimo całego uroku, brak empatii Frankie wobec osób o niskich dochodach jest uderzający – bez ogródek przyznaje się do dobijania targów gwarantujących brak taniego budownictwa mieszkaniowego. Jest to błyskotliwie odzwierciedlone w jej próbach kategoryzowania widowni zgodnie z neoliberalnymi wartościami.
Choć spektakl mógłby być jeszcze bardziej wywrotowy, jest to radosna, zabawna i momentami uroczo niedorzeczna sztuka, wzmocniona magnetycznym występem Gwilliam, która nie wychodzi z roli bez względu na to, co funduje jej otoczenie. Dzięki błyskotliwym interakcjom, Frankie ma publiczność w garści – i to mimo bycia bezwzględną, nastawioną na zysk kapitalistyczną niszczycielką. Widz zostaje jednak z pytaniem: kim właściwie jest ten potwór i dlaczego tak bardzo daje się lubić?
Spektakl grany w ramach Vault Festival w Londynie do 2 lutego 2020 roku.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności