Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Hiraeth, Soho Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

redakcja

Share

Zdjęcie: Jorge Lizalde Hiraeth

18 marca 2015

Soho Theatre Upstairs

4 gwiazdki

Recenzja: James Garden

Po wyjściu z przedstawienia „Hiraeth”, granego obecnie gościnnie w Soho Theatre Upstairs, nie sposób nie być w doskonałym nastroju. Spektakl stworzony przez wykonawców – Buddug James Jones i Maxa Mackintosha – oraz reżysera Jesse’ego Britona, to na pozór dobrze znana historia pt. „Dziewczyna z prowincji wyrusza na podbój wielkiego miasta z głową pełną marzeń. Potem śledzimy jej dojrzewanie i serię zabawnych perypetii”. Można by zarzucić „Hiraeth” nadmierne skupienie na sobie – zresztą sami twórcy przyznają się do tego narcyzmu w okolicach dwóch trzecich spektaklu – jednak produkcja błyskawicznie odkupuje te winy dzięki niezwykłemu walijskiemu duchowi, komediowemu geniuszowi i autentycznemu sercu projektu. Fundamentem całości jest główna bohaterka, Bud, grająca w zasadzie samą siebie. Choć zastrzega, że „nie jest aktorką”, bez trudu mogłaby oszukać każdego widza swoim talentem. Partnerujący jej Max z akrobatyczną zwinnością lawiruje wokół niej wraz z muzykiem Davidem Grubbem – obaj panowie z ogromną swobodą wcielają się w niemal wszystkie pozostałe postaci. David, grający niemal niemą postać, serwuje widzom jedne z najlepszych gagów w całym show.

Jeśli serial „Dziewczyny” od HBO mówi: „spójrzcie na nas, jesteśmy milenialsami i jesteśmy wściekli”, to „Hiraeth” jest na niego idealną teatralną odtrutką. W tym utworze drzemie ogromna dawka ciepła i nadziei na przyszłość, nawet jeśli Bud (grająca nieco przerysowaną wersję samej siebie) chwilami wpada w desperację i ociera się o załamanie nerwowe, z niepokojem wypatrując tego, co przyniesie jej los.

Te postacie – a można wręcz odnieść wrażenie, że sami artyści, biorąc pod uwagę metafizyczny charakter tej opowieści – nie mają bladego pojęcia, co robić ze swoim życiem, ale zamierzają się przy tym świetnie bawić i liczą, że publiczność do nich dołączy. I tak się faktycznie dzieje. Duża w tym zasługa oprawy muzycznej, skomponowanej i wykonywanej na żywo przez Maxa Mackintosha i Davida Grubba.

„Hiraeth” jest, mówiąc wprost, absolutnie urzekające. To pozycja obowiązkowa.

Hiraeth można oglądać do 21 marca w Soho Theatre

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS