WIADOMOŚCI
RECENZJA: La Ronde, Bunker Theatre ✭✭
Opublikowano
Autor:
Daniel Coleman-Cooke
Share
Alex Vlahos, Amanda Wilkinson, Lauren Samuels i Leemore Marrett Jr w spektaklu La Ronde
Bunker Theatre
13 lutego 2017
2 gwiazdki
O sztuce La Ronde można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że jest przewidywalna.
Istnieje aż 3 000 możliwych wariantów tego przedstawienia, a role są przydzielane czteroosobowej obsadzie za pomocą wielkiego koła fortuny. Postacie napisano jako neutralne pod względem płci i pochodzenia, co oznacza, że członkowie tej różnorodnej obsady muszą opanować każdą potencjalną rolę.
Sama sztuka wyszła spod pióra Arthura Schnitzlera jako seria krótkich winiet o Wiedniu lat 90. XIX wieku; odświeżona wersja autorstwa Maxa Gilla przenosi akcję do współczesnego Londynu.
Alex Vlahos i Amanda Wilkin w La Ronde.
Wiodącym motywem produkcji jest miłość i seks (choć sam akt nigdy nie jest pokazywany na scenie); płynność obsadowa owocuje intrygującymi zestawieniami, często przełamując stereotypy i tradycyjne role płciowe.
Kręcenie kołem buduje napięcie i prowadzi do zabawnych sytuacji. Wieczorem, gdy gościłem na widowni, los osiem razy z rzędu pomijał Leemore'a Marretta Jr, który ku uciesze publiczności pojawił się na scenie dopiero na kilka minut przed końcem.
Mimo genialnych założeń, wykonanie pozostawia nieco do życzenia. Postacie pojawiają się i znikają tak szybko, że w ciągu kilku minut trudno nadać im głębię, przez co często zmieniają się w paradę karykatur. Są tak ulotne, że nawet znakomitej obsadzie trudno zbudować jakikolwiek dramat, a z kolei same skecze nie są na tyle dowcipne, by bronić się jako samodzielne formy komediowe.
Leemore Marrett Jr i Alex Vlahos w La Ronde
Zdarzają się jednak jaśniejsze momenty; trzymająca w napięciu scena między naiwną sprzątaczką (Lauren Samuels) a złowrogim studentem (Alex Vlahos) była zagrana bezbłędnie i aż trudna do oglądania. Ciekawe są również nagrane świadectwa rodowitych londyńczyków, choć często nikną w cieniu emocji związanych z losowaniem ról. To jednak wyjątki od reguły – zwłaszcza druga połowa dłuży się, a finał jest dość rozczarowujący.
Nie jest to wina świetnych aktorów, którzy doskonale radzą sobie z jednym z najtrudniejszych zadań, jakie mogą spotkać wykonawcę. Płynnie przechodzą między postaciami, a Samuels tworzy szczególnie wyraziste i interesujące kreacje. Po raz pierwszy widziałem ją w roli niemusicalowej i muszę przyznać, że ma naturalny talent komediowy (choć może po prostu koło fortuny przydzieliło jej najlepsze kwestie!).
Lauren Samuels w La Ronde.
Reżyseria Maxa Gilla jest precyzyjna, wspierana przez pełną napięcia muzykę Nathana Kleina, choć galopująca akcja rodzi pewne wątpliwości względem skądinąd świetnej scenografii (czy w gabinetach lekarskich zazwyczaj stoi łóżko na samym środku?!).
The Bunker Theatre wyrasta na jedno z najbardziej klimatycznych i „cool” miejsc na mapie teatralnej Londynu; dawny parking podziemny ma ogromny potencjał dla ambitnych inscenizacji. Niestety, choć ta adaptacja La Ronde to błyskotliwy koncept, pozostaje przerostem formy nad treścią.
Spektakl grany do 11 marca 2017
Zdjęcia: Ray Burmiston
REZERWUJ BILETY NA LA RONDE W THE BUNKER THEATRE
Lauren Samuels w La Ronde w Bunker Theatre
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności