Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Miss Saigon w Prince Edward Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

douglasmayo

Share

Obecna odsłona Miss Saigon ma w sobie to coś, co sprawia, że trudno jej się oprzeć. Dzięki zabiegom scenograficznym, które wprowadzają niemal klaustrofobiczną atmosferę w scenach w Dreamlandzie i na ulicach Sajgonu, reżyser Laurence Connor wraz z projektantami Totie Driverem i Mattem Kinleyem, skupili całą uwagę na tragicznej historii miłosnej Chrisa i Kim, przybliżając akcję tak blisko widowni, jak to tylko możliwe.

Jako Kim, Eva Noblezada daje popis aktorstwa, który jest po prostu nieziemski – jej skala głosu i głębia emocjonalna wprawiają w osłupienie. Alistair Brammer w roli Chrisa to chłopak z sąsiedztwa zagubiony w wietnamskim chaosie, dla którego relacja z Kim staje się jedyną ucieczką od otaczającej go brutalnej rzeczywistości. Wykonanie utworu „Why God Why?” w interpretacji Brammera tylko potwierdza, że to jeden z najpotężniejszych męskich momentów w historii musicalu.

Jon Jon Briones wciela się w postać Szefa (The Engineer). To niezwykle dopracowana rola – mimo drobnej postury, aktor emanuje energią, która wręcz rozsadza scenę. Briones zdaje się łączyć w sobie cechy Fagina i innych wielkich musicalowych szarlatanów, trzymając publiczność w garści od pierwszej do ostatniej sekundy.

Postęp technologiczny, jaki dokonał się przez 25 lat od premiery pierwszej Miss Saigon, sprawia, że kultowa scena ewakuacji śmigłowcem z ambasady USA wygląda teraz jeszcze bardziej spektakularnie. Dzięki systemowi surround dźwięk nadlatującej maszyny wypełnia całe audytorium – z przyjemnością obserwowałem, jak widzowie odruchowo obracają głowy, słysząc huk silników dobiegający z tyłu sali.

Mimo tak genialnych scen jak „The American Dream” czy „Bui Doi”, odnoszę wrażenie, że Miss Saigon balansuje momentami na granicy emocjonalnego przesytu. To trudna równowaga, o którą trzeba będzie dbać podczas tego – bez wątpienia – rekordowo długiego pobytu na afiszu.

Przede wszystkim jednak ta produkcja potwierdza pozycję Camerona Mackintosha jako najwybitniejszego producenta musicalowego wszech czasów. On po prostu doskonale zna swoją widownię i jako producent oraz właściciel teatrów, zawsze dostarcza to, co obiecał!

Miss Saigon można obecnie oglądać na deskach Prince Edward Theatre.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS