Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Koncert Willemijn Verkaik, Ambassadors Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

Emma Clarendon

Share

Koncert Willemijn Verkaik Ambassadors Theatre

25 sierpnia 2015

4 gwiazdki

Co łączy Wicked, We Will Rock You i Tarzana? Hipnotyzujące i pełne pasji role Willemijn Verkaik, o czym mogliśmy się przekonać podczas tego wyjątkowego koncertu, skupiającego się na bogatym wachlarzu wcieleń w jej dotychczasowej karierze.

Wieczór zaczął się dość nieśmiało od utworu „A Piece of Sky”, ale Verkaik błyskawicznie złapała wiatr w żagle. Szybko stało się jasne, jak ogromną radość sprawia jej występowanie i jak całkowicie zatraca się w wykonywanej muzyce.

Tym, co sprawia, że słuchanie Willemijn jest tak wielką przyjemnością, jest niezwykła plastyczność jej głosu i sposób, w jaki potrafi wydobyć pokłady emocji z każdej pojedynczej nuty. Było to szczególnie odczuwalne w akustycznej wersji „The Winner Takes it All”, która brzmiała bardziej krucho i przejmująco niż kiedykolwiek.

Interpretacje Verkaik pozwoliły spojrzeć na znane utwory z nowej perspektywy. Pomogły w tym oczywiście wspaniałe aranżacje zespołu, jednak to wokalistka potrafiła odkryć kolejne warstwy piosenek, nadając im unikalny charakter. Jej wersja „You’ll Be in My Heart” była prawdziwym objawieniem – sprawiła, że publiczność słuchała z zapartym tchem (i z pewnością niejeden widz zapragnął kupić bilet do Stuttgartu, by zobaczyć ją w musicalu Tarzan).

Szkoda jedynie, że w kilku momentach, jak choćby w „My Strongest Suit”, nagłośnienie było nieco zbyt głośne, co odbierało odrobinę subtelności ciepłemu głosowi Verkaik. Nie miało to jednak niemal żadnego znaczenia dla widowni, która od pierwszej chwili, gdy artystka pojawiła się na scenie, aż po potężny finał, reagowała z ogromnym entuzjazmem.

Dynamika wokalna między Verkaik a Victorią Hamilton-Barritt w duecie „Don’t Forget Me” była imponująca. Głosy obu dyw doskonale się uzupełniały – brzmiały ciepło, czule i świadczyły o wielkim szacunku do materiału muzycznego.

O ile pierwsza część koncertu opierała się na potężnych, dramatycznych utworach, o tyle druga odsłona miała znacznie luźniejszy charakter.

Wykonania „Another One Bites the Dust” oraz duetu z Jamesem Foxem „Who Wants to Live Forever” ukazały inne oblicze artystki. W tym pierwszym utworze publiczność zobaczyła pazur i pewność siebie, których wcześniej nie eksponowała tak mocno. Z kolei „Who Wants to Live Forever” było stylowym, prostym występem, ujawniającym prawdziwą sceniczną chemię między Foxem a Verkaik.

Oczywiście żaden koncert Willemijn Verkaik nie mógłby obyć się bez wiązanki utworów z Wicked, z którym jest związana od sześciu lat. Ten punkt programu dosłownie uniósł widownię, która nagrodziła artystkę owacją na stojąco, wieńcząc ten świąteczny wieczór.

Był to błyskotliwy i pełen energii koncert, który udowodnił, że Verkaik jest w życiowej formie i ani myśli zwalniać tempa.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS