Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Night Of The Living Dead Live, Pleasance Theatre w Londynie ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

markludmon

Share

Mark Ludmon recenzuje sceniczną adaptację filmu George'a A. Romero „Noc żywych trupów”, obecnie wystawianą w Pleasance Theatre w Londynie.

Mari McGinlay, Jennifer Harding, Tama Phethean, Marc Pickering w spektaklu „Night of the Living Dead Live!”. Fot. Claire Bilyard Night of the Living Dead Live! Pleasance Theatre, Londyn

Trzy gwiazdki

Zarezerwuj teraz

Gdyby tylko nie schodziła do piwnicy... Gdyby on tylko nie otwierał tych drzwi... Często zastanawiamy się, jak inaczej potoczyłyby się losy bohaterów horrorów, gdyby podjęli inne decyzje. Nie chcąc zdradzać zbyt wiele, to właśnie ten błyskotliwy pomysł legł u podstaw nowej wersji scenicznej klasyka George'a A. Romero z 1968 roku – „Nocy żywych trupów”, która zapoczątkowała dzisiejszą obsesję na punkcie zombie.

Znajdziemy tu kilka momentów grozy i odrobinę rozlanej krwi, ale „Night of the Living Dead Live!” to przede wszystkim komedia. Mamy tu znaną z ekranu grupę barwnych postaci uwięzionych w starym wiejskim domu, próbujących odeprzeć atak głodnych mózgów zombie – lub „ghuli”, jak nazywał je Romero w 1968 roku. Zespół scenarzystów zachował lwią część dialogów, w tym kultowe kwestie, które ucieszą fanów – tak, możecie być pewni, że Barbra wciąż usłyszy: „idą po ciebie”. Pod okiem reżysera Benjiego Sperringa energetyczna, sześcioosobowa obsada wykorzystuje każdą okazję do żartu i kiczu, serwując mnóstwo mrugnięć okiem do widza i metateatralnych momentów, które celebrują absurd całej historii. Wykorzystując w zawrotnym tempie scenę obrotową, twórcy zbaczają w nowych kierunkach, badając alternatywne, coraz bardziej niedorzeczne warianty fabuły z perspektywy 2019 roku.

Jennifer Harding, Tama Phethean, Marc Pickering i Ashley Samuels w spektaklu „Night of the Living Dead Live!”. Fot. Claire Bilyard

To cudownie lekki i zwariowany spektakl z angażującym zespołem w składzie: Mike Bodie, Jennifer Harding, Mari McGinlay, Tama Phethean, Marc Pickering i Ashley Samuels. Ich niespożyta energia sprawia, że przedstawienie ogląda się z przyjemnością, choć w drugiej połowie ryzykuje ono pewną powtarzalnością i nadmiarem formy nad treścią. Niemniej jednak z produkcji bije zaraźliwa radość i – niczym w dobrze skrojonej, chaotycznej pantomimie – łatwo wybaczyć pojedyncze żarty, które nie do końca trafiają w punkt.

Mike Bodie i Marc Pickering w spektaklu „Night of the Living Dead Live!”. Fot. Claire Bilyard

Głównym atutem spektaklu jest imponująca oprawa wizualna i scenografia. Aby oddać estetykę oryginalnego, czarno-białego filmu, scenograf Diego Pitarch użył palety czerni, bieli i szarości, odtwarzając pensylwańską farmę, co świetnie dopełnia reżyseria światła Nica Farmana. Podczas gdy większość publiczności zasiada na tradycyjnych miejscach, około 20 osób ląduje bezpośrednio na scenie obrotowej w tak zwanej „SplatterZone” (strefie rozprysku). Razem z przyjaciółmi znaleźliśmy się w tej grupie i odziani w kombinezony pasujące do scenografii, trafiliśmy w sam środek akcji pełnej ludożerców i toporów. Śmialiśmy się, podskakiwaliśmy z wrażenia, niektórzy z nas krzyczeli – i zdecydowanie zostaliśmy „opryskani”.

Spektakl grany do 8 czerwca 2019 r.

KUP BILETY NA NIGHT OF THE LIVING DEAD LIVE

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS