WIADOMOŚCI
RECENZJA: The Country Wife, Southwark Playhouse ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
Daniel Coleman-Cooke
Udostępnij
Danny Coleman-Cooke ocenia spektakl „The Country Wife” autorstwa Williama Wycherleya, prezentowany obecnie w Southwark Playhouse w nowej inscenizacji grupy Morphic Graphiti.
Joshua Hill, Leo Staar i Eddie Eyre w „The Country Wife”. Fot. Darren Bell The Country Wife
Southwark Playhouse
4 kwietnia 2018 r.
4 gwiazdki
Wizyty w Southwark Playhouse zawsze budzą ciekawość – to miejsce znane z przywracania blasku starszym lub mniej znanym tytułom, które zostały niesłusznie zapomniane przez historię lub krytykę. Po niedawnym sukcesie sztuki The Cardinal, z ogromną przyjemnością oglądamy kolejny XVII-wieczny utwór na scenie, szczególnie taki, który przez ponad dwieście lat uchodził w Anglii za zbyt rozwiązły do wystawienia.
Siubhan Harrison w „The Country Wife” w Southwark Playhouse. Fot. Darren Bell
„The Country Wife” opiera się na trzech zazębiających się wątkach. Lokalny lothario, Harry Horner, puszcza plotkę, że jest eunuchem, dzięki czemu mężowie bez obaw powierzają mu pod opiekę swoje żony – a te on zamierza bez skrupułów uwieść.
Drugi wątek dotyczy Pinchwife’a w średnim wieku, który wybiera na żonę naiwną wiejską dziewczynę, mając nadzieję, że go nie opuści. Ta jednak szybko przesiąka miejskim stylem życia i zaczyna rozglądać się za kimś innym.
Wreszcie siostra Pinchwife’a, Alithea, zostaje wplątana w miłosny trójkąt między próżnym fircykiem a dowcipnym angielskim dżentelmenem.
Z perspektywy 2018 roku całość przypomina nieco rubaszne komedie z serii „Carry On”, a jednak patrząc na te wszystkie niedomówienia i wymiany partnerów, łatwo zrozumieć, dlaczego sztuka wywoływała skandal w poprzednich epokach.
Mabel Clements w „The Country Wife”. Fot. Darren Bell
Decyzja o przeniesieniu akcji w lata 20. XX wieku wydaje się strzałem w dziesiątkę – wyzwolenie seksualne i swoboda obyczajowa kręgów „Bright Young Things” stanowią idealne tło. Pozwala to również na wykorzystanie wspaniałych kostiumów Stuarta Charleswortha i wprowadzenie jazzowych przerywników muzycznych podczas zmian dekoracji.
Choć tych zmian scenografii jest bez wątpienia zbyt wiele, dzięki błyskotliwej choreografii Heather Douglas stają się one tak przyjemne dla oka, jak to tylko możliwe.
Sam Graham i Sarah Lam w „The Country Wife” w Southwark Playhouse. Fot. Darren Bell
Ta skrócona wersja tekstu dostarcza mnóstwo śmiechu, co jest zasługą świetnej gry aktorskiej całego zespołu. Szczególnie Nancy Sullivan brawurowo radzi sobie z rolą komediową jako tytułowa „wiejska żona” Margery, której niewinna żądza nowego życia i nowego męża jest tyleż wzruszająca, co przezabawna.
Z kolei sposób bycia i dykcja Daniela Cane’a w roli głupkowatego eleganta Sparkisha to genialna satyra na nadęte maniery angielskich dżentelmenów.
Eddie Eyre i Joshua Hill w „The Country Wife”. Fot. Darren Bell
Eddie Eyre jest równie przekonujący jako Horner, choć może jest zbyt przystojny do tej roli (wiem, to surowa ocena...). Mimo niezaprzeczalnego talentu aktorskiego Eyre’a, trudno uwierzyć, że jego Horner musiałby uciekać się do tak desperackiego podstępu, by zdobyć zainteresowanie kobiet.
Podsumowując, „The Country Wife” to wieczór wypełniony świetną, choć mało subtelną rozrywką. To sztuka warta przypomnienia, która dodatkowo umacnia pozycję Southwark Playhouse jako znakomitego producenta różnorodnego i angażującego repertuaru.
Wystawiane do 21 kwietnia 2018 r.
KUP BILETY NA THE COUNTRY WIFE W SOUTHWARK PLAYHOUSE
Udostępnij artykuł:
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności