Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Two Come Home, Lakeside Theatre Essex ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Share

Paul T Davies recenzuje Two Come Home – nową sztukę Joe Easona wystawianą w Lakeside Theatre na University of Essex.

Two Come Home

Lakeside Theatre, University of Essex

1 marca 2024

3 gwiazdki

Premiera nowego dzieła to często moment, w którym tekst nie jest jeszcze do końca „doszlifowany”, co daje zespołowi kreatywnemu szansę na ocenę, które fragmenty wymagają pracy, a które już teraz robią wrażenie. Tak właśnie jest w przypadku nowej sztuki Joe Easona, która budzi szczery podziw pod wieloma względami. Akcja toczy się w małym miasteczku w Appalachach, dawnej osadzie górniczej. Evan próbuje poukładać sobie życie po wyjściu z więzienia, mierząc się z alkoholizmem matki. Powrót jego młodzieńczej miłości, Jimmy'ego, a następnie pojawienie się agresywnego ojca, stawia jego egzystencję pod znakiem zapytania. Eason otwarcie przyznaje się do inspiracji twórczością Tracey'ego Lettsa i trudno tego nie zauważyć. Z zespołem grającym na żywo na scenie, nie sposób też uniknąć porównań do niedawnej teatralnej adaptacji „Tajemnicy Brokeback Mountain”. Choć scenariusz nie wnosi wielu nowatorskich wątków, łuk fabularny jest przejrzysty i momentami niezwykle poruszający, a znakomite aktorstwo tchnie w tę opowieść życie.

Sam Eason wciela się w rolę Evana (jest również kompozytorem muzyki i autorem scenografii) i w fenomenalny sposób oddaje osaczenie swojego bohatera. Spektakl nabiera tempa przy pierwszym spotkaniu z Jimmym (świetny Ben Maytham) – napięcie i wzajemny pociąg seksualny między nimi zostały oddane po mistrzowsku. Obaj zdają się być bardziej nawiedzeni przez swoją miłość, niż nią uskrzydleni. Postacie matki-alkoholiczki (Amy) i brutalnego ojca (Caleb) są nieco stereotypowe – widzieliśmy takie portrety wielokrotnie. Jednak wybitne kreacje Nicoli Goodchild i Jamesa Burtona sprawiają, że stają się one boleśnie autentyczne, jasno nakreślając zagrożenie dla kruchego szczęścia ich syna. Najmniej rozwiniętą postacią wydaje się funkcjonariusz Greg Wilson, grany przez reżysera Noaha Alfreda

Pantano. Jego tęsknota za tym, co łączy Evana i Jimmy'ego, sprawia wrażenie niepotrzebnego „queerowego” naddatku. Wygłasza kwestie w stylu „Wszyscy w tym mieście są wewnętrznie pęknięci”, a jego usilne namowy, by Evan wyjechał, kojarzą się z postacią zgorzkniałego, starego gliniarza z amerykańskich barów szybkiej obsługi.

Początkowo odnosiłem wrażenie, że zespół muzyczny – odpowiedzialny za efekty dźwiękowe i oprawę – nie został w pełni wykorzystany. Wszystko zmienia się tuż przed przerwą, gdy Eason wykonuje olśniewający utwór. Dzięki przepięknemu wokalowi Jenny Saiz-Abo Henrikson wszystkie elementy sztuki łączą się w genialną całość – ta warstwa spektaklu jest niezwykle silna i wzruszająca. Wrażenie robi również fakt, że fabuła nie toczy się w przewidywalny sposób. To mocna gejowska historia miłosna osadzona w przekonującym świecie, która z pewnością trafi do młodych osób LGBTQ+. Po drobnym skróceniu i dopracowaniu tekstu – czego zespół jest z pewnością świadomy – sztuka ma szansę stać się hitem na festiwalach teatralnych.

Więcej informacji na stronie Two Come Home Play

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS