WIADOMOŚCI
WSPOMNIENIA: Blythe Jandoo
Opublikowano
Autor:
Sarah Day
Share
W dzisiejszym cyklu „Throwback Thursday” rozmawiamy z Blythe Jandoo, którą mogliśmy podziwiać w ostatnich wystawieniach na West Endzie w takich hitach jak „Joseph and the Amazing Technicolor Dreamcoat” oraz disneyowski „Aladdin”.
Blythe Jandoo Fot: Ruth Crafer 1) Jaki był Twój pierwszy spektakl, w którym zagrałaś jako dziecko i co sprawiło, że wciągnął Cię świat teatru?
Zaczęłam naukę baletu, gdy miałam 3 lub 4 lata i od razu to pokochałam! Taniec zawsze był częścią mojego życia. Spektaklem, dzięki któremu zakochałam się w teatrze muzycznym, był „Czarnoksiężnik z krainy Oz” w Teatrze Royal Lyceum w Edynburgu. Chodziłam tam do teatru młodzieżowego, co dawało mi szansę na przesłuchania do profesjonalnych produkcji z udziałem dzieci. W wieku 12 lat dostałam rolę Manczkina i mieszkańca Szmaragdowego Miasta – każda chwila na scenie była dla mnie magią. Wtedy już wiedziałam, że chcę to robić zawodowo.
2) Jak wyglądają castingi do tak wielkich produkcji jak „Aladdin”?
Brałam udział w setkach przesłuchań, a jednymi z najtrudniejszych i najbardziej czasochłonnych były te do dużych tytułów na West Endzie. Gdy starałam się o rolę w oryginalnej obsadzie „Aladyna”, przeszłam przez ok. 6-7 etapów, dotarłam do finału, ale roli nie dostałam. Dwa lata później, bogatsza o nowe doświadczenia i pracę w innych wspaniałych projektach, dostałam tę rolę już po trzech etapach. W przypadku zespołu (ensemble) zazwyczaj najpierw jest taniec – bywa to kombinacja ruchowa lub sprawdzenie konkretnych umiejętności technicznych, np. akrobacji, wysokich kopnięć czy stepowania. Drugi etap to wybrana piosenka. Potem zazwyczaj znów taniec i śpiewanie materiału ze spektaklu. Jeśli kandydujesz jako zastępstwo (cover), musisz też zaśpiewać i przeczytać partie konkretnych postaci. Finałowy etap polega na zgraniu całej obsady i zazwyczaj odbywa się przed kompletnym zespołem kreatywnym i reżyserem castingu.
3) Jak wygląda Twój wieczorny proces wchodzenia w rolę?
Pierwszym ważnym krokiem jest charakteryzacja: makijaż, peruki i kostium. W momencie, gdy dosłownie wchodzę w buty mojej postaci, czuję, że łapię odpowiedni stan skupienia. Powtarzanie kwestii i praca nad akcentem (jeśli postać go wymaga) również pomagają. Nie muszę być w roli poza sceną, by „włączyć” postać podczas występu, ale tuż przed wejściem lubię pomyśleć o tym, co właśnie wydarzyło się w historii mojej bohaterki i jaki jest mój cel w kolejnej scenie.
4) Opowiedz nam o swoim najlepszym lub najzabawniejszym wspomnieniu ze sceny?
Moim ulubionym momentem był lot na magicznym dywanie w „Aladynie”, kiedy mogłam zagrać Dżasminę i po raz pierwszy zaśpiewać „A Whole New World”. Nic tego nie przebije. „Starlight Express” też zawsze dostarczał emocji – często ktoś (jeśli nie ja sama) zaliczał upadek, co bywało komiczne, o ile nikt nie odniósł kontuzji. Rozpoczynanie spektaklu na szczycie rampy to niezapomniane przeżycie.
Blythe Jandoo jako Dżasmina 5) Jak dbasz o swoją kreatywność w czasie lockdownu?
W trakcie lockdownu współpracowałam z Pitlochry Festival Theatre: przygotowywałam tutoriale, tańczyłam, śpiewałam, brałam udział w warsztatach nad nowymi tekstami, czytałam poezję i opowiadania. To naprawdę podtrzymywało mnie na duchu. Prowadziłam też autorskie lekcje tańca online dla aktorów i wokalistów – to było wspaniałe, bo uwielbiam kontakt z naszą społecznością. Czytanie sztuk ze znajomymi to kolejny nowy sposób, który pozwolił mi zachować kreatywność.
6) Jakie trzy rzeczy zawsze znajdziemy w Twojej garderobie? Masz jakieś talizmany lub rytuały?
W mojej garderobie zawsze mam zdjęcia przyjaciół i rodziny. Dzięki temu czuję ich bliskość, gdy spędzam w teatrze całe dnie, i przypominają mi, żeby do nich zadzwonić. Zawsze mam też imbirowe pastylki na gardło oraz głośnik – muzyka pomaga mi nakręcić się przed spektaklem, a medytacja wyciszyć w przerwach między przedstawieniami.
7) Jaki jest Twój ulubiony album z obsadą (Cast Album), którego teraz słuchasz?
Przyjaciel niedawno polecił mi „Girl From The North Country”! Nie miałam okazji zobaczyć spektaklu, ale absolutnie uwielbiam ścieżkę dźwiękową.
8) Gdyby Twoje życie było musicalem, jaki nosiłoby tytuł i dlaczego?
Gdyby moje życie było musicalem, tytuł brzmiałby „Na pełnych obrotach”, bo właśnie tak żyję! Chwytam każdą okazję i zawsze mówię „tak”. Czasami zapominam o odpoczynku i cieszeniu się chwilą, ale to właśnie staram się teraz opanować.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności