Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

WSPOMNIENIA CZWARTKOWE: Hannah Lawson

Opublikowano

Autor:

Sarah Day

Share

W tym tygodniu w cyklu „Throwback Thursday” rozmawiamy z Hannah Lawson, która przygotowuje się do występu w spektaklu Hairspray w London Coliseum.

Hannah Lawson 1) Jaki był Twój pierwszy spektakl, w którym wystąpiłaś jako dziecko i co sprawiło, że wciągnęłaś się w świat teatru?

Moim pierwszym spektaklem była „Annie” – haha, typowe dziecięce marzenie, by zagrać tytułową rolę. Wystąpiłam w niej w ramach projektu warsztatowego w Manchesterze. To był dla mnie prawdziwy punkt zwrotny; wtedy zrozumiałam, że chcę się tym zajmować zawodowo. Kochałam każdą minutę tego doświadczenia. Poznałam tam wielu starszych wykonawców, którzy studiowali wtedy w Pendleton College (gdzie sama trafiła po szkole średniej) i przygotowywali się do przesłuchań do szkół aktorskich w Londynie.

2) Wiele się zmieniło dla wszystkich w branży. Opowiedz nam, jak zaangażowałaś się w projekt „Spotlight on the Future”. Czy odbył się casting i jeśli tak, czym różnił się od Twoich „zwyczajnych” przesłuchań? To był szalony czas, prawda? Udało mi się zachować optymizm i czuję ogromną wdzięczność wobec Adama Spiegela, naszego niesamowitego producenta Hairspray, bo mamy już potwierdzenie, że wracamy na scenę Coliseum w kwietniu przyszłego roku. W „Spotlight on the Future” zaangażowałam się dzięki mojemu utalentowanemu przyjacielowi, Louisowi Rayneau, który stworzył ten projekt podczas lockdownu. Zaprosił on kilku artystów z branży, by połączyli siły z absolwentami, których wyłonił w drodze castingów online (self-tape). Louis zawsze mnie wspierał i dawał mi mnóstwo szans, więc z radością skorzystałam z okazji, by pomóc wypromować nowego absolwenta i – co tu kryć – znów wystąpić! To była czysta przyjemność; kilka tygodni temu nagrywaliśmy materiał do transmisji na żywo i poznałam tam wspaniałych ludzi. Premiera online odbędzie się chyba między 6 a 9 listopada! 3) Jak wyglądały próby w czasie pandemii? 

Próby zależały od nas samych. Wykroiłam czas ze swojego planu dnia, by ćwiczyć piosenkę i duet na potrzeby Spotlight. Kluczem było zarządzanie czasem i dbanie o to, by nie stracić pasji do teatru muzycznego w tak trudnym okresie. Ludzie muszą zarabiać na życie, a praca od 9 do 17 potrafi wycisnąć z człowieka siły, nie zostawiając wieczorem entuzjazmu na ćwiczenia. Pilnowałam jednak, by poświęcać godzinę z wolnego dnia na powrót do prób. Uzmysłowiło mi to, jak bardzo kocham i jak bardzo brakuje mi śpiewania i występów! Będę celebrować każdą chwilę na scenie, gdy w końcu na nią wrócimy.

4) Jak wygląda Twój proces przygotowania do roli każdego wieczoru przed wejściem na scenę?

Aby wejść w rolę, staram się zostawiać Hannah i jej kompleksy za drzwiami teatru. Nie mogę pozwolić, by wątpliwości psuły moją postać. Grając w „Les Misérables”, wchodziłam w odpowiedni stan skupienia dzięki solidnej rozgrzewce jeszcze przed tą grupową. Robiłam „syreny” głosowe i rozciągałam ciało, by pozbyć się napięcia. Jeśli chodzi o przygotowanie merytoryczne, zawsze robię research. Przy „Nędznikach” spędziliśmy tydzień z rezydentem Samem, przygotowując „zadania domowe” dotyczące przeszłości naszych postaci i każdego wydarzenia w spektaklu. Ważne było, by oddać odpowiednie emocje, język ciała i mentalność danej osoby. W tym spektaklu każdy z nas wcielał się w wiele ról, więc pracy było sporo. Ale dzięki temu mogliśmy pokazać widzom autentyczny obraz tamtych czasów.

5) Opowiedz nam o jednym ze swoich najlepszych lub najzabawniejszych wspomnień ze sceny?

Moje najzabawniejsze wspomnienie to moment, gdy tuż przed wieczornym spektaklem musiałam niespodziewanie wskoczyć w rolę Gavroche’a. To był totalny chaos, ale niesamowity. Na szczęście kilka tygodni wcześniej miałam próbę dla drugich dublerów, więc byłam przygotowana. Przebranie się za chłopca było komiczne – myślę, że wielu kolegów z obsady ledwo zachowywało powagę, widząc tego „wyrośniętego chłopaka” wskakującego na scenę. Bawiłam się świetnie! Piosenki Gavroche’a idealnie leżały w mojej skali głosu, co było ulgą, a bieganie po barykadzie z łobuzerską energią było po prostu genialne!

6) Jesteś ogromną inspiracją dla początkujących artystów. Opowiedz nam o swoim blogu o jedzeniu i fitnessie.

Ojej, bardzo dziękuję, to niezwykle miłe! Bloga założyłam podczas lockdownu, bo zaczęłam tworzyć nowe, pyszne przepisy i chciałam się nimi dzielić. Pomyślałam, że oddzielna strona będzie wygodniejsza. Wkrótce potem poczułam, że chcę szczerze opowiedzieć o mojej walce z zaburzeniami odżywiania. To był długi i trudny proces wychodzenia z choroby, ale w końcu mogę powiedzieć, że jestem na etapie, którego nigdy wcześniej nie osiągnęłam i jestem z siebie dumna. Cierpiałam przez 12 lat – wzloty, upadki, nawroty w szkole aktorskiej i wieczna presja wagi. Nigdy wcześniej nie czułam się w pełni zdrowa ani dobrze w swoim ciele. Dopiero teraz widzę, jak wielkie szkody sobie wyrządziłam – ucierpiały na tym relacje z rodziną i przyjaciółmi, bo ciągle się izolowałam. Jeśli ktokolwiek z Was zmaga się z problemami psychicznymi lub fizycznymi podczas nauki czy pracy, wiedzcie, że to ludzkie. Nie bójcie się otworzyć i prosić o pomoc. To była najlepsza decyzja w moim życiu – rozmowa dosłownie zmieniła moją przyszłość. Teraz mogę o tym mówić głośno i mam nadzieję, że zainspiruję innych do walki o siebie. Jeśli zaobserwujecie mój profil @hanalicious.food, zobaczycie, że mam teraz zdrową relację z jedzeniem i sportem, niczego sobie nie odmawiam. Obecnie szkolę się na trenera personalnego i właśnie podpisałam kontrakt z marką odżywek białkowych, co ogromnie mnie cieszy. To otworzyło przede mną nowe drzwi, a mówienie o mojej drodze sprawiło, że poczułam ogromną ulgę.

7) Jakie trzy rzeczy zawsze można znaleźć w Twojej garderobie? Na przykład talizmany, rzeczy pomagające na scenie, niebieskie M&Msy...

Ojej, trudne pytanie, bo zawsze mam mnóstwo rzeczy, haha!

Wszystko, co RÓŻOWE. Mam na tym punkcie bzika – to może być różowa tabliczka z moim imieniem albo różowe lampki. To zawsze rozjaśnia atmosferę w garderobie!

Miska czarnych pastylek Jakemans. Kto wie, ten wie! W „Les Mis” to był ratunek dla każdego. Świetnie oczyszczają gardło, a do tego uwielbiam ich smak. Zawsze sprawiały, że czułam się lepiej przed wejściem na scenę, zwłaszcza gdy głos odmawiał posłuszeństwa. Wiem, że nie powinnam na nich polegać non stop, ale są genialne.

Dwa pozytywne cytaty. Moja mama zawsze przesyła mi upominki na szczęście przed premierą. Zazwyczaj są to tabliczki z uroczymi hasłami, które dają mi dobrą energię, np. cytat z Marilyn Monroe: „Wszyscy jesteśmy gwiazdami i zasługujemy na to, by lśnić”.

8) Jaki jest Twój ulubiony album z obsadą (Cast Album), którego teraz słuchasz?

Obecnie to pewnie „Mean Girls”. Co tydzień mi się to zmienia, ale uważam, że to niesamowicie charakterny spektakl. Głosy głównych bohaterek są fantastyczne, to prawdziwe potęgi wokalne! No i jeśli ktoś kocha film, to od razu odnajdzie się w tekstach i zabawnych momentach!

9) Gdyby Twoje życie było musicalem, jaki nosiłoby tytuł i dlaczego?

„Think Pink” – bo jak już wiecie, uwielbiam różowy. Prawie wszystko w moim życiu jest różowe. To dla mnie nie tylko kolor, ale nastawienie do świata. Miałabym tam piosenkę „Always look on the pink side of things”, bo wierzę, że tam, gdzie jest różowo, wszystko układa się lepiej. To byłby poziom wyżej niż „Legalna Blondynka”! Hahaha.

10) Jaką radę dałabyś tegorocznym absolwentom oraz tym z rocznika 2021?

Moja rada to: pozostańcie pozytywni, pracujcie ciężko i walczcie o swoje. Wiem, że pandemia zatrzymała naszą wspaniałą branżę, ALE wielu reżyserów castingu i twórców stale szuka świeżych talentów, bez względu na wszystko. Widzę wielu zdolnych absolwentów, którzy już teraz zdobywają szanse – to świetne, bo gdy tylko wszystko ruszy na pełnych obrotach, nadejdzie ich czas, by zabłysnąć. Nie poddawajcie się, nie trenowaliście przez 3 lata po nic – absolutnie NIE! Jesteście potrzebni, więc ćwiczcie i szukajcie motywacji. W sieci jest mnóstwo platform, które pozwolą Wam działać i karmić pasję do teatru. Wrócimy lepsi niż kiedykolwiek, szczerze w to wierzę!

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS