WIADOMOŚCI
WSPOMNIEŃ CZAR: Jason Manford
Opublikowano
Autor:
Sarah Day
Share
W cyklu Throwback Thursday rozmawiamy z Jasonem Manfordem, którego ostatnio mogliśmy oglądać na brytyjskich scenach w musicalu „Curtains” autorstwa Kandera i Ebba.
Jason Manford 1) Jaki był Twój pierwszy występ w dzieciństwie i co sprawiło, że wciągnął Cię świat teatru?
Pewnie były to przedstawienia szkolne. Grałem w „Annie” oraz „Oliverze”. Wygląda na to, że dość często obsadzano mnie w rolach umorusanych sierot.
Mój profesjonalny debiut to rola Pirelliego w „Sweeney Toddzie” w The Adelphi Theatre. Byłem tylko zastępstwem na lato, ale to była wspaniała rola w produkcji nagrodzonej statuetką Oliviera, więc trudno o lepszy start. 2) Jak wygląda Twój wieczorny rytuał wchodzenia w rolę przed spektaklem?
To zależy od postaci. Co ciekawe, sporo moich ról nie wymagało gotowości od samej sceny otwierającej (np. Leo Bloom w „Producentach” czy Frank Cioffi w „Curtains”), więc większość czasu spędzam na słuchaniu tego, co dzieje się na scenie, powtarzaniu kwestii i podśpiewywaniu mojej pierwszej piosenki.
Przy „Curtains” robiłem sobie w garderobie taką małą „rozgrzewkę wyobraźni” – wyobrażałem sobie, że mój detektyw odbiera telefon z wezwaniem do teatru, by zbadać sprawę morderstwa. Ale szczerze mówiąc, robiłem to bardziej z nudów niż z profesjonalnego przygotowania, haha.
Jason Manford i zespół w „Curtains”. Fot. Richard Davenport 3) Podczas trasy z „Curtains”, które miasto lub teatr wspominasz najlepiej i dlaczego?
Trudne pytanie, mam mnóstwo ulubionych miejsc z różnych powodów. Naturalnie uwielbiam grać w rodzinnym Manchesterze, ale Liverpool i Glasgow też mają specjalne miejsce w moim sercu. Myślę, że to kwestia ludzi, a poza tym to po prostu świetne miasta do spędzenia całego tygodnia.
Jeśli chodzi o „Curtains”, muszę jednak wskazać West End. Poczucie tej świątecznej atmosfery w Londynie, w pełnym teatrze wypełnionym miłością i śmiechem, to była czysta frajda.
4) Opowiesz nam o jednym ze swoich najlepszych lub najzabawniejszych wspomnień ze sceny?
Miałem mnóstwo zabawnych sytuacji, ale nie chcę nikogo wkopać!
Najbardziej zapadają w pamięć te momenty, w których sam się pakujesz w kłopoty, a potem musisz z nich wybrnąć. Jak wtedy, gdy zapomniałem oświadczyć się Truly (w tej roli Carrie Hope Fletcher) w „Chitty Chitty Bang Bang”, po prostu wsiadłem do samochodu i odleciałem!
Jason Manford w trasie z „Chitty Chitty Bang Bang”
Albo gdy zapomniałem „niebieskiego kocyka” Leo Blooma w „Producentach” i musiałem pędem zbiegać ze sceny w samym środku dialogu, bo inaczej kolejna scena nie miałaby sensu! Na szczęście grałem z najlepszym Maxem Bialystockiem wszech czasów – Corym Englishem, który genialnie improwizował, a publiczność kompletnie nic nie zauważyła.
5) Jak dbasz o kreatywność w czasie lockdownu?
Prowadzę cotygodniowy program komediowy „The Weekly Stand Up”. To zmusza mnie do regularnego pisania, a show leci na żywo w każdy czwartek. To świetna zabawa.
6) Jakie trzy rzeczy zawsze znajdziemy w Twojej garderobie? Jakieś talizmany, pomoce sceniczne... niebieskie M&M-sy?
Jestem dość nudny pod tym względem, choć na ostatnią trasę zabrałem ze sobą telewizor i PlayStation. W domu nigdy nie mam czasu na gry, więc to była dla mnie prawdziwa luksusowa nagroda.
7) Jakiego albumu musicalowego najchętniej teraz słuchasz?
W samochodzie moje dzieci puszczają w kółko „Grease”, „The Greatest Showman” i „Mamma Mia”. Sam uwielbiam wszystko, w czym śpiewa Mandy Patinkin.
8) Gdyby Twoje życie było musicalem, jaki miałoby tytuł i dlaczego?
W obecnej chwili na pewno „Dzień Świstaka” – z oczywistych względów!
W 2021 roku Jason wyruszy w trasę ze swoim autorskim programem LIKE ME. Zapisz się do naszego newslettera
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności