WIADOMOŚCI
Miłosna historia w musicalowym stylu – „Before After” Stuarta Matthew Price’a.
Opublikowano
Autor:
emilyhardy
Share
„Nie potrafiłbym wyobrazić sobie, że nigdy więcej nie będę śpiewał ani występował. To moja najprawdziwsza pasja i siła napędowa wszystkich innych projektów, w które się angażuję.”
Często mówi się o byciu „zakochanym” w tej branży – o odurzającej i trwałej miłości do teatru, której nic nie jest w stanie przebić. Choć Stuart Matthew Price jest najbardziej znany jako wykonawca teatru muzycznego, jego uczucie do sceny to coś więcej niż tylko wypowiadanie kwestii. Nawet jeśli śpiewa pięknie, Stuart chce więcej. Chce także pisać te nuty, współtworzyć i zmieniać branżę, pomagać jej się rozwijać. Ponieważ dziś pracuje zawodowo jako artysta, producent (United Theatrical Productions) i kompozytor, można śmiało powiedzieć, że Stuart zgarnął cały naręcz ról – bo jeśli chodzi o teatr, on chce zagrać każdą partię.
Nowy musical Stuarta, Before After, miał swój pierwszy pokaz w zeszłym tygodniu w formie niezwykle udanego warsztatowego występu w St James Studio Theatre. Miałam szczęście zobaczyć tę wczesną prezentację, a potem złapać Stuarta na krótką rozmowę. Opowiedział mi o swojej przeszłości, teraźniejszości i przyszłości w teatrze muzycznym… choć niekoniecznie w tej kolejności:
Skąd wziął się pomysł na musical o amnezji i co skłoniło cię do zastosowania niechronologicznej konstrukcji?
„Od dawna podobała mi się wizja napisania musicalowej historii miłosnej o dwojgu ludzi na szczycie wzgórza. W moim życiu były bardzo wyraźne okresy, kiedy ‘złapanie perspektywy’ było kluczowe, by radzić sobie z codziennymi kłopotami. Sednem Before After jest to, że ktoś szuka czegoś, co utracił, aby odnaleźć spokój w chaosie swojego życia.
Myślę, że koncepcja zrodziła się z serii burz mózgów – prób znalezienia ciekawego sposobu na musical napisany dla zaledwie dwojga wykonawców. Opowiadanie chronologiczne już było (np. John and Jen). Skakanie w przód i w tył w czasie też już było (The Last 5 Years). Pomysł w stylu „sliding doors” jest teraz na afiszu (np. If/Then). Wymyślenie oryginalnego sposobu opowiedzenia historii miłosnej – na wzgórzu – w 80–90 minut nie było więc łatwe. Zacząłem badać pomysł, by dwie historie miłosne biegły równolegle; to było podejście, którego wcześniej nie widziałem. Nie chciałem niezgrabnych zmian postaci/kostiumów, które nieuchronnie wprowadziłyby dodatkowe zamieszanie, ale musiałem znaleźć sposób, by widz uwierzył, że ta dwójka zakochuje się w sobie… dwa razy. I tu pojawiła się amnezja. Sama idea jest dość prosta, ale jej przekazanie – znacznie bardziej złożone.
Genialny Timothy Knapman (autor libretta) sprytnie zbudował płynną, łatwą do śledzenia opowieść na bazie mojego „szkicowego” pomysłu. W efekcie Before After zabiera publiczność na rollercoaster przez ich związek… dwa razy! Przy czym ani „Before”, ani „After” nie są takie same. Po obu stronach amnezji są zwroty akcji i niespodzianki. Oboje popełniają błędy – jak w każdej relacji.”
Co masz nadzieję osiągnąć dzięki temu spektaklowi – zarówno w krótkiej, jak i dłuższej perspektywie?
„Głównym celem tego warsztatowego pokazu było sprawdzenie, czy utwór działa, czy koncepcja jest łatwa do zrozumienia i śledzenia, a na koniec – zebranie opinii od widzów oraz profesjonalistów z branży. Bardzo zależało nam, by dotacja Arts Council została wykorzystana do maksimum: żeby uzyskać jak najwięcej informacji o tym, czy pełna produkcja jest warta ryzyka, a przy tym włączyć publiczność w wczesny etap rozwoju projektu. Pod tym względem nasz krótkoterminowy cel został osiągnięty; mamy już ponad 200 ankiet do przejrzenia i przeanalizowania, a także pewność, że możemy przejść do drugiej fazy projektu. Spektakl już w listopadzie doczeka się pełnej produkcji w Tokio. Potem będziemy chcieli zrealizować produkcję w Wielkiej Brytanii na początku przyszłej wiosny, a następnie przyjrzeć się kolejnym możliwościom licencyjnym.
Bardziej ogólnie mamy nadzieję, że pokazaliśmy, jak istotne jest – przy rozwijaniu nowego musicalu – danie publiczności szansy na wyrażenie opinii. Arts Council byli wobec nas niezwykle życzliwi i hojni w tym projekcie – są środki, które mogą wspierać nowe pisanie i sztukę. Oby to zainspirowało innych twórców, by pokazywali swoje prace światu. Da się!”
Skąd bierze się twoja miłość do teatru? Kto cię inspiruje?
„Nie do końca wiem, jak na to odpowiedzieć. Zawsze byłem osobą, która idzie do przodu. (Urodziłem się nawet dwa miesiące wcześniej, niż planowano.) Gdy spojrzysz na największych pionierów teatru, zobaczysz, że byli ludźmi, którzy podejmowali ryzyko. W obecnym klimacie ekonomicznym mniej osób jest gotowych ryzykować, ale wciąż powstaje i rozwija się ogrom talentu. To mnie motywuje do tworzenia. Niezależnie od tego, czy działam jako aktor, autor czy producent, satysfakcjonujące jest widzieć, jak ciężka praca wszystkich w taki czy inny sposób się materializuje. Inspiruje mnie każdy, kto chce ze mną dzielić się pomysłami i współpracować. Rodzi się nowe pokolenie teatralnych wizjonerów – i ekscytujące jest być jego częścią.”
Czy odwiesiłeś kapelusz wykonawcy na kołek?
„Wiele osób mnie o to pyta i myślę, że wie pani, panno Hardy, że odpowiedź brzmi: nie. Nie potrafiłbym wyobrazić sobie, że nigdy więcej nie będę śpiewał ani występował. To moja najprawdziwsza pasja i siła napędowa wszystkich innych projektów, w które się angażuję. Prawda jest taka, że kocham teatr. Cały. Mam szczęście, że mam możliwość coś zmienić, zostawić swój ślad – i nie zamierzam tej szansy zmarnować.”
Dowiedz się więcej o Stuartcie Matthew Price – odwiedź jego stronę internetową.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności