WIADOMOŚCI
RECENZJA: Kopciuszek w London Palladium ✭✭✭
Opublikowano
Autor:
douglasmayo
Share
Kopciuszek
London Palladium
15 grudnia 2016
3 gwiazdki
W tym roku wielka pantomima powróciła do London Palladium i trzeba przyznać, że jest to spektakularne wydarzenie. Grupa QDOS Entertainment nie szczędziła środków, wystawiając tę naszpikowaną gwiazdami produkcję, ale czy ogromny budżet rzeczywiście przekłada się na lepszą jakość widowiska?
„Kopciuszek” to prawdopodobnie najpopularniejsza pantomima na świecie. To klasyczna opowieść, którą zna niemal każda dziewczynka, i która niezmiennie zachwyca swoim urokiem.
Scenografia i kostiumy budzą szczery podziw. Błysku jest tu tyle, że można by oślepić połowę widowni, zwłaszcza gdy Julian Clary jako Dandini prezentuje kolejne stroje – od tych subtelniejszych po absolutnie ekscentryczne. Na scenie widać rozmach wart miliony funtów i jest to widok doprawdy cudowny. Na tak ogromnej scenie jak ta w Palladium spektakle łatwo mogą rozczarować, bo widzowie oczekują czegoś WIELKIEGO. QDOS wyciąga jednak z rękawa niejednego asa, serwując ekstrawaganckie niespodzianki – od sposobu transportu na bal, po pewną przejażdżkę Vespą z powrotem do pałacu. Czysta magia.
Paul Zerdin kradnie show jako sympatyczny Buttons. Ten niezwykle utalentowany artysta błyskawicznie zyskał sympatię widowni i jestem pewien, że na kilku etapach spektaklu siedzące obok mnie dziewczynki miały nadzieję, iż to właśnie on zdobędzie serce Kopciuszka. Amanda Holden jako Dobra Wróżka wyglądała olśniewająco i z werwą machała różdżką, brzmiąc nieco jak Julie Walters. Natasha J Barnes po raz kolejny udowodniła, że jest wschodzącą gwiazdą – idealnie wcieliła się w rolę uciemiężonej dziewczyny o złotym sercu, która wbrew przeciwnościom losu zdobywa swojego księcia. Lee Mead jako wspomniany Książę był poprawny, choć szczerze mówiąc, nie miał zbyt wiele do zagrania. Najwięcej frajdy sprawił jednak fenomenalny Nigel Havers, który z dystansem przyjmował żarty na swój temat, wykazując się godną podziwu klasą.
Paul O'Grady zaprezentował się jako kapitalnie złowroga Baronowa Hardup – komediowa perfekcja w pełnym wydaniu. Julian Clary pozostał sobą: sypał dwuznacznościami i brylował na scenie w swoim charakterystycznym stylu, co prowadzi mnie do moich dwóch zastrzeżeń. Choć pantomima powinna być rozrywką rodzinną, jeden lub dwa żarty dla dorosłych by wystarczyły. Tymczasem wieczorem, gdy byłem w teatrze, rubaszne dowcipy sypały się bez końca, ocierając się o zwykły niesmak. Skrócenie paplaniny Clary'ego o 80% skróciłoby spektakl do przyzwoitej długości i nadałoby mu bardziej rodzinny charakter. Rozmawiając z rodzicami w trakcie antraktu, zauważyłem, że większość z nich była zdegustowana tą częścią widowiska.
W spektaklu nie brakuje tradycyjnych elementów panto, wykonanych po mistrzowsku – w tym przezabawnego numeru „If I Were Not In panto”, przy którym publiczność ryczała ze śmiechu. Zerdin dzielnie walczył, by nie zostać przyćmionym przez czwórkę dzieci wybranych na scenę, choć mądrze odpuszczał tam, gdzie czuł godnych rywali. Po prostu idealnie!
Zespół tancerzy i chóru jest świetny, jednak skomplikowana choreografia Andrew Wrighta (lub po prostu problemy techniczne tego wieczoru) sprawiła, że niektóre większe numery przypominały karambol na autostradzie. Miejmy nadzieję, że zostanie to dopracowane w trakcie sezonu.
Podsumowując, jest to najbardziej spektakularna i wystawna pantomima, jaką można sobie wyobrazić. Na scenie widać każdy pens wydany na bilet i publiczność była zachwycona. Ja jednak wolałbym odrobinę mniej podtekstów, a nieco więcej typowo rodzinnej rozrywki.
KUP BILETY NA KOPCIUSZKA W LONDON PALLADIUM
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności