Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Dorian, The Wardrobe Theatre w Bristolu ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Share

Paul T Davies recenzuje sztukę autorstwa Phoebe Éclair-Powell i Owena Horsleya pod tytułem Dorian, wystawioną w Wardrobe Theatre w Bristolu.

Dorian

The Wardrobe Theatre, Bristol

3 czerwca 2023 r.

3 Gwiazdki

Sztuka autorstwa Phoebe Éclair-Powell i Owena Horsleya, prezentowana w ramach festiwalu prac absolwentów reżyserii Bristol Old Vic MA, kreśli dość oczywiste paralele między upadkiem i procesem Oscara Wilde'a a losami głównego bohatera jego najsłynniejszego dzieła „Portret Doriana Graya”. Jeśli, podobnie jak większość ludzi teatru, znacie Państwo finał historii Wilde'a i Doriana, spektakl traci nieco na dramaturgii, momentami ociężale dążąc do finału. To nihilistyczne dzieło, w którym ekspozycję prowadzą trzy postaci, a reżyserka Phoebe Kemp nie poświęca być może wystarczająco dużo uwagi na pełne zgłębienie emocjonalnej głębi tekstu. Zaletą takiego podejścia jest jednak szybkie tempo spektaklu oraz trzy silne kreacje aktorskie, które skutecznie angażują publiczność.

Tommy Belshaw jest znakomity jako Dorian, emanując wzrastającą arogancją i poczuciem niezniszczalności, które wypełniają całą salę. Dorian nie wykorzystuje swoich nadprzyrodzonych mocy w szlachetnych celach; jest postacią niesympatyczną i jednowymiarową, jednak Belshaw świetnie radzi sobie z wyzwaniami tej roli. Gaia Ashwood wspaniale odnajduje się w kilku kreacjach, szczególnie jako Sybil Vane, a Che Tligui jest równie przekonujący, zwłaszcza jako stanowczy Robbie Ross, którego lojalność Wilde wystawia na próbę niemal do samego końca. Aktorzy wykorzystują maski przy przechodzeniu do narracji obu wątków, co wydało mi się nieco zbędne, gdyż ich warsztat jest na tyle silny, by samodzielnie zarysować wyraźną granicę między rolami.

Scenografia Abigail Manard współgra z reżyserią – jest funkcjonalna, mobilna i pozwala na płynną choreografię zmian scenicznych. Sam portret pozbawiony był jednak jakiejkolwiek wizualnej reprezentacji; składał się z ramy ozdobionej żarówkami, co stanowiło sympatyczny ukłon w stronę teatru jako zwierciadła społeczeństwa, ale nie dawało nam żadnego namacalnego poczucia rozkładu czy treści obrazu. Niemniej jednak, energia bije z reżyserii, a zaangażowanie obsady zapewnia dobrą rozrywkę. Biorąc pod uwagę, że homofobia i uprzedzenia, z którymi mierzą się bohaterowie, są niestety wciąż aktualne, jest to spektakl wart obejrzenia, który w pełni zarezonował z widownią.

STRONA INTERNETOWA WARDROBE THEATRE

 

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS