WIADOMOŚCI
RECENZJA: Evita, Phoenix Theatre ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
douglasmayo
Udostępnij
Emma Hatton jako Eva Perón w musicalu Evita. Fot. Pamela Raith Evita
Phoenix Theatre
4 gwiazdki
Zarezerwuj bilety Prawie sześćdziesiąt pięć lat po śmierci Evy Perón i trzydzieści dziewięć lat po debiucie w Prince Edward Theatre ostatniego, a moim zdaniem najwybitniejszego wspólnego dzieła Andrew Lloyda Webbera i Tima Rice'a, Evita powraca na West End do Phoenix Theatre na limitowaną liczbę spektakli. Spektakl w reżyserii Boba Tomsona i Billa Kenwrighta właśnie zakończył pełną sukcesów trasę po Wielkiej Brytanii. Można śmiało rzec, że Evita stała się forpocztą „brytyjskiej inwazji” musicalowej, która rzuciła Broadwayowi wyzwanie hitami takimi jak Koty, Les Misérables czy Upiór w Operze.
Gian Marco Schiaretti (Che) wraz z zespołem Evity. Fot. Pamela Raith
Dzięki sprawnej scenografii Matthew Wrighta i inscenizacji skupiającej akcję w samym centrum sceny, produkcja ta sprawia, że żaden element narracji nie umyka uwadze widza. Zespół pod wodzą choreografa Billa Deamera porusza się i tańczy w rytm pulsującej i majestatycznej partytury Lloyda Webbera, która ani trochę się nie zestarzała. Cynizm wobec tematu spektaklu, błyskotliwe i spostrzegawcze teksty Tima Rice'a oraz sama konstrukcja dzieła sprawiają, że to wciąż fascynujące dwie godziny w teatrze.
Gian Marco Schiaretti (Che) i Emma Hatton (Eva) w muzycznej biografii Evita. Fot. Pamela Raith W roli tytułowej występuje Emma Hatton i jest to występ wręcz fenomenalny. To historia współczesnego Kopciuszka, tyle że wsiada on do pędzącego pociągu, który z ogromnym impetem zmierza w stronę balu. Być może to właśnie tempo tego wzlotu sprawia, że upadek jest tak niesamowicie poruszający. Przejście od dynamicznego Buenos Aires do przejmującego Lament i sprawienie, by widz w to uwierzył, to nie lada wyczyn, ale Hatton radzi sobie popisowo, dając porywający występ w jednej z najlepszych kobiecych ról we współczesnym musicalu. Gian Marco Schiaretti debiutuje na West Endzie w roli Che. Stale komentując wydarzenia z boku, Schiaretti dzięki swoim niesamowitym warunkom wokalnym staje się cennym nabytkiem tej inscenizacji. Jego Che jest znacznie bardziej ekspresyjny fizycznie niż u poprzedników, a dominujący wokal nadaje interakcjom między Che i Evą momenty prawdziwej magii – szczególnie w numerach takich jak And The Money Kept Rolling In, gdzie wokalnie podbija dynamikę całego utworu.
Obsada spektaklu Evita. Fot. Pamela Raith
Jako Juan Perón, Kevin Stephen-Jones idealnie wciela się w postać wojskowego, którego bezkompromisowa żona wynosi na szczyty władzy. To solidna kreacja męża stanu i polityka, który zdaje się szczerze troszczyć o losy kraju – choć widz zastanawia się, czy to sama Eva, czy jej polityczny kapitał był w centrum jego zainteresowań.
Bill Kenwright, Bob Tomson i cały zespół przygotowali rzetelne wznowienie. Mam tylko jedno zastrzeżenie: niegdyś potężna orkiestra Evity to już przeszłość – pozostało w niej tylko dziewięciu muzyków. Wyraźnie słychać tu syntetyczne wspomaganie; choć nowoczesne nagłośnienie pozwala przy większości utworów oszołomić widza ogromem genialnej partytury Lloyda Webbera, to w cichszych scenach dźwięk bywa zbyt „cienki”. Evita towarzyszy mi od lat i to małe niedociągnięcie w kanale orkiestrowym było jedyną rzeczą, która mogłaby poprawić mój odbiór spektaklu.
Mimo to, niewiele brytyjskich musicali doczekało się trzech powrotów na West End od czasu premiery. Śmiem twierdzić, że będzie wracać jeszcze wielokrotnie, a obecny moment jest idealny, skoro tyle innych dzieł Andrew Lloyda Webbera pojawia się teraz wszędzie.
Zawsze musimy jednak pamiętać o podziękowaniach dla Tima Rice'a, bo to w końcu on był pomysłodawcą tego spektaklu.
BILETY NA SPEKTAKL EVITA
Udostępnij artykuł:
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności