Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Play Something, Lakeside Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

Neil Darcy-Jones

Share

Zagraj coś

Lakeside Theatre, Essex University

25 kwietnia 2017

4 Gwiazdki

Spektakl „Zagraj coś” jest obecnie wystawiany w Drayton Arms Theatre do 22 września 2018 roku. Zarezerwuj teraz

Jaka piosenka mogłaby stać się ścieżką dźwiękową Twojego życia?

Utwór, który najbardziej przypomina Ci dorastanie, szkołę, pierwszą pracę i, oczywiście, tę jedyną, ukochaną osobę?

Dla mnie to „The Way You Look Tonight” Fieldsa i Kerna. Ilekroć go słyszę, bez względu na to, gdzie jestem, od razu wracam myślami do chwili, gdy tańczyliśmy z żoną na plaży w Norfolk, a z nieba lały się strugi deszczu.

To w zasadzie fundament nowej sztuki Paula T. Daviesa pt. „Zagraj coś” (Play Something) – elegancki i cudownie nastrojowy sposób na opowiedzenie historii dwóch gejów, od chwili ich spotkania aż do dnia rozstania, poprzez pryzmat piosenek z ich przeszłości.

Obsada spektaklu „Zagraj coś”

Wspomniana para to M i F – być może dość bezimienny sposób na opisanie dwóch osób, które zaraz poznamy bardzo intymnie, ale jest to zabieg Daviesa, by przyjrzeć się różnym zmaganiom, przez jakie przechodzą ci mężczyźni, by w końcu odnaleźć miłość.

Podczas gdy otwarty i pewny siebie F szybko zakochuje się po uszy, M musi najpierw pokonać swoje wewnętrzne demony, co daje nam intensywne, klaustrofobiczne studium życia w ukryciu.

Z tą pierwszą częścią sztuki trudniej jest nawiązać więź, ponieważ dotyczy ona związku, który dopiero się zaczyna i to od razu z problemami. M nie jest wymarzonym partnerem, więc na początku trudno nie życzyć F, by po prostu go rzucił dla kogoś innego. Jednak w miarę rozwoju ich relacji fasada powoli pęka, dając nam przejmującą szansę zobaczenia M w jego najbardziej bezbronnej odsłonie.

Jako młodsi M i F, aktorzy Jacko Pook i Ben Maytham z całą teatralną mocą grają na emocjach, z lekkością przechodząc przez wzloty i upadki, pięknie przygotowując publiczność na drugą część sztuki.

Wtedy poznajemy starszych M i F – to kolejne dwie świetne kreacje w wykonaniu Matta Bradbury'ego i Shane'a Whitwortha.

Spotykają się po latach, a ponieważ iskierka wciąż mocno się żarzy, ponownie ruszają ścieżką tego, co „mogło być”. To bezwstydnie sentymentalna opowieść – wyobraźcie sobie Richarda Curtisa robiącego gejowski film – ale i tak wspaniała, dzięki zaraźliwemu urokowi Bradbury'ego i Whitwortha.

Ten „remiks” wcześniejszej produkcji został odświeżony z myślą o lecie w Edynburgu. Widząc obie wersje, można dostrzec, jak korzystna była ta krótka przerwa nie tylko dla samego spektaklu, ale, co najważniejsze, również dla aktorów.

To sprawnie zrealizowany, zabawny i wzruszający emocjonalny rollercoaster z zestawem świetnych numerów muzycznych – a w życiu niewiele więcej potrzeba do szczęścia.

Zdjęcia: Ethan Noel Miller




Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS