Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

Kwadrans z... Philipem Olivierem

Opublikowano

Autor:

emilyhardy

Share

Philip Olivier. Fot. David Munn. Rodowity Liverpooczyk Philip Olivier – najbardziej znany z roli Tima O’Leary’ego w serialu Brookside na kanale Channel 4, a także ze świetnie wyrzeźbionego brzucha – opowiada o swoim debiucie reżyserskim: inscenizacji typu site-specific sztuki The Ale House, która otwiera się w przyszłym tygodniu w The Dome w Grand Central w Liverpoolu. Powiedz nam coś o The Ale House.

Sztuka została napisana przez Tony'ego Furlonga i Jimmy'ego Powera w 1995 roku i już wtedy w Liverpoolu zrobiła prawdziwą furorę. To rzecz o lokalnym pubie, pełna typowo liverpoolskich żartów i przerysowanych postaci, które można spotkać w każdym typowym tutejszym barze z piwem.

Czyli Twoim zdaniem ta sztuka najlepiej sprawdza się właśnie w Liverpoolu?

Tak. Ma w sobie ten sam rodzaj humoru co „Mrs Brown’s Boys”, a my dodatkowo całkowicie ją odświeżyliśmy. Autorzy przywrócili ten tytuł w październiku zeszłego roku na deski St Helens Theatre Royal. Grupa aktorów – ja, Lindzi Germain, George Wilson i Jake Abrahams – pracowaliśmy wspólnie nad adaptacją scenariusza i zebraliśmy pięciogwiazdkowe recenzje. Po tym sukcesie autorzy zapytali mnie, czy byłbym zainteresowany wyprodukowaniem i wyreżyserowaniem kolejnej odsłony spektaklu.

Czy reżyseria chodziła Ci już wcześniej po głowie?

Cóż, zawsze bardzo podobał mi się ten pomysł. Przy każdym projekcie, w którym biorę udział, staram się dorzucić coś od siebie – nie zawsze jest to mile widziane, ale i tak to robię – i ten projekt nie był wyjątkiem. Ponieważ zmiany, które wprowadziliśmy, bardzo spodobały się publiczności, autorzy uznali, że mam tę samą wizję spektaklu co oni.

A na czym polega ta wizja? Czy możesz nam ją przybliżyć?

Mottem Tony'ego Furlonga, który zmarł w zeszłym roku, było: „nie jesteśmy tu po to, żeby was mącić, ani po to, żeby was edukować; jesteśmy tu po to, by dać wam rozrywkę”. Spektakl jest więc lekki. To nie jest czarny humor ani groteska. Każdy akt trwa niecałą godzinę, a w całość wplecione są piosenki. To nie musical, ale lubię to określać jako hybrydę. Każdy utwór jest wywoływany przez szafę grającą stojącą w pubie, po czym scena przenosi się w sferę fantazji.

Obsada Ale House. Fot. David Munn. Czyli to po prostu szczera, lekka rozrywka dla każdego?

Absolutnie! Idealna widownia dla The Ale House to ludzie, którzy chcą wyjść z domu i dobrze się bawić. Kiedy graliśmy w St Helens, 40% widzów nigdy wcześniej nie było w teatrze. Mnóstwo ludzi w Liverpoolu w ogóle nie chodzi do teatru, co uważam za szokujące. Chodziliśmy więc po pubach, szukaliśmy lokalsów i namawialiśmy ich, żeby wydali te 10 funtów na wyjście do teatru i zrobili coś innego niż zwykle. Chcemy ich po prostu „nawrócić” – podobnie jak pantomimy przyciągają dzieci, my staramy się przyciągnąć do teatru dorosłych, którzy go dotąd omijali.

Czym Twoja nowa produkcja różni się od tej z St Helens?

Dodaliśmy więcej piosenek i mocno dopracowaliśmy fabułę, więc dzieje się tam znacznie więcej niż tylko same gagi i akcja. Sposób, w jaki tym razem podeszliśmy do piosenek – wspomniana ucieczka w fantazję – sprawia, że to zupełnie inne przedstawienie, choć z tymi samymi bohaterami, których wszyscy kochają.

Czy w przyszłości planujesz więcej reżyserować?

Jestem trochę maniakiem kontroli, więc tak. Ale dam wam znać, jak poszło z tym spektaklem!

Mam nadzieję, że nie będziesz miał mi za złe, jeśli powiem, że masz opinię niezłego przystojniaka. Co możesz nam powiedzieć o swojej postaci w The Ale House?

Osobiście uważam, że to najlepsza postać, jaką kiedykolwiek grałem; sprawia mi to ogromną frajdę. Gram Yogiego – lokalnego, barwnego kombinatora i handlarza. Wchodzi na scenę i nie schodzi z niej przez 15 stron maszynopisu. Historie, które w tym czasie opowiada, są po prostu genialne. Tekst jest tak dobrze napisany, że rozkoszowałem się każdą minutą na scenie i nie mogę się doczekać powrotu.

Jake Abraham i Philip Olivier. Fot. David Munn. Czy mam przez to rozumieć, że Yogi nie jest seksowny?

Nie, on zdecydowanie nie jest seksowny. To postać, którą chcesz nienawidzić, ale nie możesz przestać go kochać. Do tego mamy Lindzi Germain w roli pyskatej właścicielki pubu i Jake'a Abrahama grającego pijanego irlandzkiego księdza; czego chcieć więcej?

Co jest takiego wyjątkowego w tym miejscu?

Pozyskanie tej lokalizacji było kluczowe dla naszej roli producentów. Kiedy zakończyliśmy set w St Helens w październiku, wszystkie sceny były zajęte, ale nasz przyjaciel właśnie przejął The Dome.

To stary kościół metodystów zbudowany w 1904 roku. Kiedy wchodzisz do środka, widzisz te wszystkie stare zdobienia i kopułę – jest absolutnie przepięknie. Zainstalowaliśmy ogrzewanie w całym budynku i mamy nadzieję zostać dyrektorami artystycznymi tego miejsca, by stało się ważnym punktem na mapie Liverpoolu. Już teraz budzi duże zainteresowanie, zgłaszają się do nas ekipy, które chcą tu wystawiać swoje spektakle. To fantastyczne uczucie.

Przez lata byłeś bardzo zajęty różnorodnymi projektami, od Brookside po Benidorm. Co było najważniejszym momentem w Twojej karierze?

To musi być coś, co sprawiło, że stałem się rozpoznawalny: Brookside. Byłem w obsadzie tak długo i miałem niesamowite wątki. To było jak kręcenie filmu co dwa tygodnie; uwielbiałem to.

Jakie masz plany na przyszłość?

Cóż, przez ostatnie miesiące byłem całkowicie pochłonięty pracą nad The Ale House. Nie mogę jeszcze zdradzać szczegółów, ale to na pewno nie koniec drogi dla tego spektaklu... Więcej informacji przekażemy po zakończeniu obecnej serii pokazów.

A skoro jesteś chłopakiem z Liverpoolu, nie mogę nie zapytać... Everton czy Liverpool FC?

The Reds! Zostałem dobrze wychowany!

Spektakl The Ale House będzie wystawiany w The Dome w Grand Central w Liverpoolu od 25 lutego do 19 marca 2016 roku. Zarezerwuj bilet już teraz!

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS