Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: W całości męska obsada HMS Pinafore w Richmond Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

helenapayne

Share

HMS Pinafore w męskiej obsadzie

Wtorek, 14 czerwca 2016

4 gwiazdki

Rezerwuj bilety

„HMS Pinafore” Sashy Regan w całkowicie męskiej obsadzie to rozkosznie swawolny i nieoczekiwanie wzruszający wieczór w teatrze. Pomimo bogatego i pluszowego wystroju Richmond Theatre, ta inscenizacja jest oszczędna, pomysłowa i pozbawiona zbędnego blichtru. Za pomocą trzech żelaznych piętrowych łóżek, sześciu skrzyń, kawałka liny i ogromnej wyobraźni, zespół splata tę wspaniale absurdalną opowieść o miłości i hierarchii społecznej, pozostając w dużej mierze wiernym niedorzecznemu librettu Gilberta i chwytliwej partyturze Sullivana. To dopracowany i kunsztownie wykonany spektakl, dla którego warto wybrać się do Richmond.

Po stworzeniu podobnie odświeżonych wersji „Piratów z Penzance” i „Mikada”, to wznowienie (które odbyło szerokie tournée w 2014 roku) potwierdza, że Regan znalazła receptę na sukces: przystojni, utalentowani chłopcy parodiujący i tak już niedorzeczne fabuły spółki G&S, a przy tym przepięknie śpiewający. To po prostu działa. Przy dużej ilości krótkich szortów i podkolanówek, śmiech na widowni narastał, prowadząc do stanu radosnego uniesienia i pozostawiając nas z ciepłym poczuciem wewnętrznego blasku po wyjściu z teatru. Po tragicznych wydarzeniach w Orlando, „HMS Pinafore” wydaje się szczególnie istotnym świadectwem wolności ekspresji, której symbolem jest sam teatr. Czułe momenty odegrane przez mężczyzn nabierają wielkiej wagi w obliczu tragedii, która dotknęła społeczność LGBTQ+.

W „HMS Pinafore” jest tak wiele elementów godnych pochwały, ale moim ulubionym występem wieczoru była rola Neila Moorsa jako Kapitana Corcorana. Udało mu się idealnie uchwycić tę szaloną, ekscentryczną energię, której wymaga twórczość Gilberta i Sullivana; pozwalał sobie na liczne improwizacje, burząc czwartą ścianę puszczaniem oczka i zabawnymi minami, ku wielkiej uciesze publiczności. Richard Russell Edwards dostarczył wielu znakomitych gagów, wykazując się bezbłędnym slapstickiem i wyczuciem komediowym. Para kochanków, Tom Senior i Ben Irish (odpowiednio jako Ralph i Józefina), stanowiła (ironicznie „tradycyjne”) ciepłe jądro spektaklu, wokół którego inni mogli pajacować, a David McKechnie jako Buttercup wniósł do obsady klasę i finezję doświadczonego wykonawcy.

Kierownictwo muzyczne Richarda Batesa było znakomite – wycisnął on wszystko, co najlepsze z często powtarzalnych melodii, serwując wiele muzycznych żartów i zawadiackich nawiązań do kultury popularnej. Moim jedynym zastrzeżeniem mogą być szerokie, amerykańskie samogłoski, z jakimi śpiewają niektórzy członkowie obsady. Ten zaśpiew brzmi dość nienaturalnie w operetce traktującej o tym, co to znaczy „być Anglikiem”. Osobiście preferuję (i uważam, że muzyka ta lepiej brzmi w) znacznie mniej przetworzonym, czystszym, niemal chóralnym brzmieniu kontratenorów i tenorów.

Ten „HMS Pinafore” skłania nas do refleksji nad społeczeństwem, które wprawdzie znacznie się zmieniło, ale musi nadal ewoluować i poddawać się krytycznej ocenie. Szydercza satyra Gilberta na wiktoriańskie społeczeństwo obsesyjnie skupione na klasach i hierarchii wcale nie wydaje się tak odległa od problemów, z którymi wciąż borykają się młodzi ludzie we współczesnej Wielkiej Brytanii. Jeśli nie pochodzenie klasowe, to pochodzenie etniczne, płeć lub ścieżka kariery stają się etykietami, przez które inni próbują nas definiować. Jednak ci wyjątkowi wykonawcy z gracją i humorem pokazują, że to, jak jesteśmy postrzegani, można zmienić bez wysiłku – wystarczy inaczej zawiązać szalik lub taktycznie odrzucić włosy. Choreografia Lizzi Gee pięknie podkreśla te zmiany, a pozornie konserwatywna publiczność w Richmond chłonęła każdą sekundę z zachwytem.

ZAREZERWUJ BILETY NA TOURNEE HMS PINAFORE

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS