Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: An Evening At Joe's w Joe Allen Covent Garden ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

julianeaves

Share

Julian Eaves recenzuje „An Evening At Joe's” – wieczór kabaretowy online, podczas którego zbierano fundusze na ratowanie jednej z ulubionych restauracji brytyjskiego świata teatru.

An Evening At Joe's

Sobota, 4 lipca – online

3 gwiazdki

Oglądaj online

Cóż, im dłużej trwa lockdown, tym lepiej radzimy sobie z jego ograniczeniami. Nigdzie nie jest to bardziej widoczne niż w przypadku niezniszczalnej restauracji Joe Allen w londyńskim Covent Garden – miejsca, które od zawsze jest „domem” dla branży teatralnej i rozrywkowej, i które słynie z organizowania kolacji kabaretowych z udziałem największych talentów West Endu. Tym razem była to zbiórka kryzysowa związana z Covid-19, mająca na celu zapewnienie restauracji dalszego istnienia.

Gospodynią wieczoru była drag queen La Voix, a w programie znalazło się wiele występów transmitowanych przez Zoom. Usłyszeliśmy ciepłe, głębokie wykonanie „Being Alive” w interpretacji Lucy Williamson, tuż przed tym, jak pracownicy restauracji zaprezentowali nam, jak przyrządzić tradycyjny koktajl „Joe Allen” – kiedy ostatnio widzieliście elementy programu kulinarnego wplecione w show-biznesowy kabaret? Ponad tysięczna widownia zasiadła przed ekranami, by śledzić to wydarzenie „na żywo”, oglądając m.in. występ brzuchomówcy (Stephena Hewletta). Następnie Patricia Hodge i Derek Jacobi w zabawny sposób dyskutowali o dylematach przy zamawianiu dań.

Kolejny wystąpił Fra Fee, który swoim pięknym barytonem zaśpiewał „Someone To Watch Over Me”. Jego technika wokalna w zwrotkach nawiązywała do autentycznego stylu broadwayowskiego z lat 20. XX wieku – niemal operowej emisji, mającej dotrzeć w każdy kąt wielkich teatrów, natomiast w refrenie postawił na współczesny styl „wolnej ballady” z efektownym finałem. Sama La Voix poradziła sobie z brakiem kierownika muzycznego w charakterystyczny dla siebie sposób – za pomocą lip-syncu, co świetnie sprawdziło się w „Don't Rain On My Parade”. Jeśli lubicie tę konwencję, to było to wykonane po mistrzowsku.

Prawdziwe głosy usłyszeliśmy jednak w duecie Lucy i Fra Fee, którzy przy akompaniamencie z nagrania wykonali „Sue Me” z musicalu „Guys and Dolls”. Z kolei Debbie Kurup wystąpiła w jednym pomieszczeniu z pianistą, prezentując niezwykle stylową, zmysłową wersję „What's Love Got To Do With It?”. Głębokie brzmienie pianina i jej jasny, wyrazisty głos nadały temu znanemu przebojowi zupełnie nową atmosferę.

Ogólnie rzecz biorąc, muzyki było nieco mniej niż w tradycyjnym kabarecie. Wspaniale było jednak usłyszeć jedną z pierwszych kelnerek Joe Allen wykonującą „Oh, my feet” z musicalu „The Most Happy Fella” Franka Loessera – krótki, ale znakomicie dobrany utwór. Pamiętajcie: nadal możecie wesprzeć restaurację datkiem, nawet jeśli tym razem nie podadzą Wam fizycznie jedzenia ani drinka! To dobra karma.

W tym samym duchu Claire Moore zwieńczyła wieczór radosnym, jazzującym mash-upem „Tomorrow” z musicalu „Annie” i podnoszącego na duchu szlagieru Noela Gaya z 1931 roku, „Laughing At The Rain”. Na sam koniec Gary Wilmot porwał wszystkich brawurowym wykonaniem „Lola” z „Copacabany”. Wyśmienicie!

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS