WIADOMOŚCI
RECENZJA: Angry, Southwark Playhouse ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
Sophie Adnitt
Share
Tyrone Huntley w spektaklu Angry w Southwark Playhouse. Fot. Matt Martin Photography Angry
Southwark Playhouse
16 lutego 2018
Cztery gwiazdki
Bilety online Dwoje wykonawców wchodzi do sali „Little” w Southwark Playhouse. Podczas gdy widzowie zajmują miejsca wokół czterostronnej sceny, para staje naprzeciw siebie w milczeniu, emanując pasywną agresją. Stopniowo stają się coraz bardziej pobudzeni, rzucając sobie wściekłe spojrzenia, coraz bardziej spięci, mijając się i wracając do siebie coraz bliżej, niemal prowokując do ciosu. Przestrzeń gry jest zagłębiona w podłodze, a nad nimi wisi podświetlona kratownica. Przy takim ustawieniu widowni całość mocno przypomina atmosferę przed walką bokserską. W końcu napięcie pęka, para wymienia wykrzyczane obelgi i jedno z nich wybiega. Drugie zostaje samo, by rozpocząć pierwszy z monologów składających się na Angry, najnowsze dzieło Philipa Ridleya.
Wszystkie sześć monologów jest neutralnych płciowo i ma w sobie pewną ponadczasowość – nigdy nie padają nazwy lokalizacji ani dokładne daty. Ta niesprecyzowana forma oznacza, że dwoje aktorów zamienia się rolami podczas każdego spektaklu. Podczas tego konkretnego wieczoru to „ona podąża za nim”, a rezultaty są intrygujące. Choć teksty pozostają bez zmian, płeć i pochodzenie etniczne pozwalają na wiele dopisanie wielu znaczeń. Można śmiało założyć, że każde z nich wnosi do tych scen zgoła odmienne interpretacje, a widownia odczytuje je w różnych kontekstach.
Georgie Henley w spektaklu Angry w Southwark Playhouse. Fot. Matt Martin Photography Wybór obsady może dla niektórych być zaskakujący; ona zdobyła sławę w młodym wieku dzięki wysokobudżetowej adaptacji Opowieści z Narnii, on zaś jest lepiej znany w świecie teatru muzycznego. Nie dajcie się jednak zwieść – oboje są znakomitymi aktorami dramatycznymi i kontynuowanie pracy w tym nurcie byłoby dla nich doskonałą drogą.
Gdy już minie początkowe zaskoczenie na dźwięk wulgaryzmów płynących z ust filmowej Łucji Pevensie, okazuje się, że Georgie Henley gra w sposób odświeżająco naturalny. Tym razem przypadł jej zestaw monologów świetnie eksponujący jej talent komediowy – najkrótsza scena wieczoru to w jej wykonaniu prawdopodobnie najlepszy moment spektaklu, makabryczna opowieść o nieudany wyjściu do klubu. Powierzono jej również poruszające „Air” – najdłuższą, finałową scenę, która staje się prawdziwym objawieniem. W każdym ze swoich wystąpień Henley jest ostra, inteligentna i niezwykle magnetyczna, prezentując przy tym wspaniałą wszechstronność.
Tyrone Huntley w spektaklu Angry w Southwark Playhouse. Fot. Matt Martin Photography Partnerujący jej Tyrone Huntley odchodzi od teatru muzycznego, z którego jest znany, i prezentuje się jako aktor emanujący naturalnym urokiem. Odnajduje się zwłaszcza w monologach o bardziej klasycznej strukturze narracyjnej, przyciągając widza sympatią i zwodniczym spokojem, by po chwili zaskoczyć powagą sytuacji. Oboje pewnie utrzymują uwagę publiczności, wciągając nas w miniaturowe światy, które na krótko kreują. Są absolutnie fantastyczni. Jednak wieczór nie jest pod każdym względem spójny. Kiedy Angry jest dobre, bywa genialne, jednak gdy traci tempo, staje się rozczarowująco przeciętne – zwłaszcza jak na autora tej klasy co Ridley. Tytułowy monolog „Angry” serwuje nam dość nijaki początek i jest irytująco generyczny. Ale te lepsze fragmenty są znakomite – zarówno w „Air”, jak i w wykonywanym przez Huntleya „Bloodshot”, na pierwszy plan wysuwa się talent Ridleya do snucia podskórnie niepokojących opowieści. W każdej scenie wyczuwalny jest fascynujący mrok.
Georgie Henley w spektaklu Angry w Southwark Playhouse. Fot. Matt Martin Photography
Warstwa dźwiękowa wymaga pewnego dopracowania, bo wielokrotne straszenie widowni nagłymi dźwiękami bez wyraźnego powodu nie jest ani nowe, ani błyskotliwe, jednak kratownica świetlna Cassie Mitchell jest wykorzystana niezwykle sprytnie, migocząc i błyskając, by zasygnalizować zmianę miejsca akcji. Reżyseria Maxa Lindsaya bierze pod uwagę wielostronną widownię, dbając o to, by nikt niczego nie przegapił.
Nie jest to najbardziej ekstremalne dzieło Ridleya, ale jako samodzielny utwór stanowi intrygujący koncept, fantastycznie zagrany; dla dwóch najbardziej zaskakujących ról, jakie można ostatnio zobaczyć na scenie, zdecydowanie warto się wybrać. Te monologi, z których każdy tworzy kompletny świat, staną się zapewne żelaznym repertuarem na przesłuchania i świetną wizytówką dla każdego aktora – i słusznie. A w typowym dla Ridleya stylu, w Angry jest coś niepokojącego, co zostaje w głowie jeszcze długo po powrocie do domu. Zaskakujący, wytrącający z równowagi, ale głęboko fascynujący – Angry to cenne wzbogacenie dorobku Ridleya.
Grane do 10 marca 2018
REZERWUJ BILETY NA ANGRY W SOUTHWARK PLAYHOUSE
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności