Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Austentatious, Savoy Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

Sophie Adnitt

Share

Sophie Adnitt recenzuje Austentatious, improwizowaną powieść Jane Austen, podczas ich pierwszego występu w londyńskim Savoy Theatre.

Obsada Austentatious!. Fot. Robert Viglasky Austentatious

Savoy Theatre

Cztery gwiazdki

Zarezerwuj bilety Jest prawdą powszechnie znaną, że improwizowana sztuka posiadająca wieczór prasowy, musi potrzebować recenzji. W związku z tym nie lada poruszenie wywołał fakt, iż Savoy Theatre został na niedzielny wieczór oddany we władanie Austentatious – grupie wędrownych aktorów, którzy dla uciechy zebranej szlachty wystawili spektakl podawany za zaginione dzieło szanownej panny Austen. Sztukę przyjęto entuzjastycznie, a aktorzy okazali się wielce czarujący; było mnóstwo śmiechu i niemal żadnych nieokrzesanych zachowań ze strony widowni. Prawdziwym nieszczęściem stało się zatem zaproszenie na to wydarzenie nikczemnej istoty, panny Adnitt. Owa panna bawiła się setnie i spędziła większą część wieczoru na głośnym i dosyć pospolitym śmiechu – co było wysoce niegodne... Będąc w trakcie jesiennej trasy po kraju, improwizowany spektakl w stylu Jane Austen pt. Austentatious zawitał na West End na pierwszy z kilku zaplanowanych występów w Savoy. Korzystając z niedzielnej przerwy w pokazach Dreamgirls, zespół Austentatious przejął scenę wraz ze swoją pomysłową, rozkładaną scenografią tworzącą tło rezydencji i kostiumami z epoki regencji. Towarzyszy im duet błyskotliwych muzyków – Oliver Izod i Dylan Townley, którzy improwizują wszystko: od Tequili po Go to Sleep i romantyczne podkłady, a także Damian Robertson, przed którym stoi niewdzięczne zadanie improwizowania oświetlenia całego show na bieżąco. To, co następuje później, to dziewięćdziesiąt minut czystej komedii.

Publiczność witają pieśni i muzyka z epoki regencji i przez krótką, nieco niepokojącą chwilę wydaje się, że nabożny szacunek dla Austen stłumi atmosferę wieczoru. Najlepsze komedie traktują przecież swój materiał źródłowy z radosnym brakiem respektu – nie tyle lekko go potrącając, co spychając ze schodów i podpalając.

Niepotrzebnie się martwiłam.

Obsada Austentatious - Improwizowana powieść Jane Austen. Fot. Robert Viglasky Poznajemy „eksperta” od twórczości Austen, który wyjawia, że wbrew powszechnemu przekonaniu, nasza Jane napisała około 900 zaginionych powieści – a jedną z nich odkryjemy właśnie dziś. Zachęcony okrzykami z sali, zespół stworzył dziś Call Me By Mr Darcy’s Name (Tamte dni, tamte imiona pana Darcy’ego), w którym Darcy jest księgowym od podwójnego zapisu, a jego letnie przybycie do posiadłości Jones Manor przyprawia wszystkich o drżenie serca, w tym szczególnie Edwarda, przesadnie dramatycznego syna państwa Jones. W zasadzie jedyną osobą pod mniejszym wrażeniem Darcy’ego jest jego arogancki służący-związkowiec, Leroy. Anachronizmy sypią się gęsto – batoniki Curly-Wurly, szoty tequili i współczesna „pewność siebie” (sass) pojawiają się w wypowiedziach wygłaszanych z iście arystokratycznym akcentem, co czyni je jeszcze bardziej niespodziewanymi. Oczywiście na tym polega piękno improwizacji – każdy występ to zupełnie inna historia, na którą nie można się przygotować, ale ekipa Austentatious jest na tyle błyskotliwa, by na poczekaniu tworzyć sceny, które aż proszą się o cytowanie. Mimo to, najlepsze momenty to te, w których czwarta ściana zostaje całkowicie zburzona; na przykład gdy aktorzy wciągają się nawzajem w absurdalne ślepe zaułki narracyjne, a ich wyraźnie skonsternowani partnerzy sceniczni nie mają wyjścia i muszą za nimi podążać. Albo gdy jedna z postaci deklaruje w środku monologu, że może mówić co chce i tak nikt jej nie słucha, bo skrada jej show dwójka innych aktorów tańczących w tle voguing. To nie ma większego sensu nawet w kontekście sztuki, ale widownia wyje ze śmiechu.

Nie każdy żart trafia w punkt; niektóre giną w salwach śmiechu, a cudownie chaotyczny finał z weselem przeciąga się nieco za długo, gdy nikt nie wie, jak domknąć akcję. To jednak drobnostki w porównaniu z zachwycająco niedorzecznym wieczorem, który zaakceptowałaby sama Jane.

ZAREZERWUJ BILETY NA AUSTENTATIOUS W SAVOY THEATRE

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS