WIADOMOŚCI
RECENZJA: Bound, Southwark Stayhouse Online ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
pauldavies
Share
Paul T Davies ocenia sztukę Bound autorstwa Jesse'ego Britona, którą można teraz obejrzeć online w ramach platformy Southwark Stayhouse, przygotowanej przez Southwark Playhouse.
Bound Bound
Southwark Stayhouse Online
Data: W momencie naciśnięcia przycisku „odtwórz”.
4 gwiazdki
Oglądanie teatru w sieci to osobliwe doświadczenie. Kto by pomyślał, że jednym z największych wyzwań dla widza stanie się buforowanie obrazu? Nie każda scena dysponuje takim zapleczem technicznym jak NT Live, a nagranie często pozwala jedynie poczuć przedsmak tego, co działo się na widowni. Jednak ja – i zapewne wielu z Was – jestem wdzięczny za taką możliwość, zwłaszcza gdy pozwala to nadrobić przegapione produkcje. Jedną z nich jest oferta Southwark Stayhouse, czyli spektakle Southwark Playhouse udostępniane w streamingu. „Bound” autorstwa Jesse’ego Britona to prawdziwy klejnot, który udało mi się tam odkryć.
Sztuka, trafnie zapowiadana hasłem „Sześciu aktorów, pięć krzeseł, jeden stół i ocean”, opowiada o sześciu rybakach z Devon, którzy wyruszają w swój ostatni rejs. Firma, w której pracują, splajtowała, ale zdesperowana załoga podejmuje ryzyko, licząc na to, że będą jedynym kutrem na morzu i zgarną cały połów. Tak się jednak nie dzieje, a gdy pogoda zaczyna się psuć, staje się jasne, do jakiego finału zmierza ta historia. Zespół w składzie: Thomas Bennett, James Crocker, Joe Darke, Alan Devally, Daniel Foxsmith i John McKeever, jest znakomity; każdy stworzył wyrazistą postać mężczyzny pod presją, zmagającego się z własnymi troskami. Dzięki wystawieniu spektaklu na kameralnej scenie Vault pod London Bridge, udało się oddać klaustrofobiczną atmosferę statku, choć ścierające się ego i maczystowskie pozy prowadzą czasem do krzyków, przez co tekst bywa momentami trudny do wyłapania. Przejścia między scenami wypełniają pieśni morza z tamtego regionu, podobnie jak w sztuce „Wonderland” w Hampstead Theatre wykorzystano pieśni górnicze, by przywołać ducha strajków z lat 84. i 85. Na żywo byłoby to niezwykle sugestywne, jednak na ekranie momentami ociera się o stereotyp.
Mimo to Briton reżyseruje z pasją, a w tekście czuć bardzo osobisty ton. Oprawa muzyczna i ruch sceniczny autorstwa Joe Darke’a (pełniącego również funkcję asystenta reżysera) są niezwykle trafne, a sposób poruszania się po pokładzie – wręcz zachwycający. I to jest właśnie powód, dla którego warto przy tym tytule zostać, nawet jeśli w domowym zaciszu trudno poczuć morską bryzę. Wymiana zdań między mężczyznami, ich pozy i duma, zaczynają w końcu pękać, gdy załoga staje twarzą w twarz z nieuchronnym. Ostatnie dwadzieścia minut spektaklu jest porażające i głęboko poruszające; bez nadmiaru efektów specjalnych zalewa widza falami emocji. To najlepszy dowód na witalność i wyjątkowość teatru – pozycja zdecydowanie warta poświęconego czasu. Choć nie chciałbym przyzwyczajać się do oglądania teatru przed monitorem, cieszę się, że miałem okazję zobaczyć „Bound”.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności