WIADOMOŚCI
RECENZJA: Heather, Bush Theatre ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
Sophie Adnitt
Share
Heather
The Bush Theatre
Cztery gwiazdki
Rezerwuj bilety Dość trudno podsumować sztukę Heather Thomasa Eccleshare’a bez zdradzania tego, co w niej najlepsze – fabuły. W nowej dramaturgii coraz rzadziej zdarza się, by dzieło tak mocno opierało się na samej opowieści i wokół niej krążyło, lecz to właśnie scenariusz jest najmocniejszym atutem Heather. Dlatego też zwięzłość jest kluczowa dla zachowania tajemnic sztuki, co zresztą wydaje się trafne, skoro tekst tak mocno dotyka tematu sekretów. Pierwsza część tego 50-minutowego spektaklu składa się z korespondencji między Heather (Charlotte Melia), stroniącą od ludzi autorką książek dla dzieci, a jej wydawcą Harrym (Ashley Gerlach). Harry uwielbia twórczość Heather i pragnie poznać twórczynię nowej serii o „Grecie”, która popularnością mogłaby dorównać Harry’emu Potterowi. W miarę upływu czasu, gdy książki Heather stają się fenomenem, mnożą się wymówki, dlaczego pisarka nie może pojawić się publicznie przed swoimi fanami – aż w końcu prawda nieuchronnie wychodzi na jaw. W kameralnej, wręcz ograniczającej przestrzeni studia Bush Theatre, reżyserka Valentina Ceschi postawiła na prostotę i spokój, dzieląc spektakl na trzy wyraźne akty, co wyszło sztuce na dobre. Ta prostota rozciąga się również na surową scenografię Lily Arnold, która pozwala widzom na projekcję własnej wyobraźni.
Efekt końcowy jest niemal hipnotyzujący – na widowni panuje cisza jak makiem zasiał, a widzowie chłoną każde słowo. Wyliczanka autorów literatury młodzieżowej, niemal czyniąca publiczność współwinną, oraz nawiązania do Buzzfeeda sprawiają, że osadzenie akcji w czasie jest niepokojąco aktualne. Eccleshare, niczym w „Grecie”, umiejętnie rozrzuca okruszki narastającego niepokoju, trzymając nas w napięciu od samego początku.
Oboje wykonawców gra absolutnie fantastycznie, wykazując się nienaganną dykcją. Melia i Gerlach magnetyzują na scenie, bez wysiłku przechodząc od uprzejmego small talku do znacznie mroczniejszych rejestrów, podając każdą nieprzewidywalną kwestię z przeszywającym chłodem przez pierwsze dwie trzecie spektaklu.
Niestety, ostatnia część – nieco przesłodzona rekonstrukcja filmowej adaptacji książek Heather – gubi ten pochłaniający spokój i jest najsłabszym ogniwem. Scenariusz mierzwi nieśmiało temat odkupienia i wybaczenia, ale nigdy do niego w pełni nie dociera. Refleksje nad tożsamością i tym, jak dużą jej część decydujemy się odsłonić przed światem, mają w sobie znacznie więcej substancji, lecz niestety zostają porzucone zbyt wcześnie. Finał cierpi dodatkowo na melodramatyczne dialogi, a aktorzy zostają obciążeni przestawianiem mebli, co niewiele wnosi do końcowego efektu.
Heather udaje się jednak sformułować kilka ciekawych uwag na temat naszego nienasyconego głodu opowieści (i tego, jak się kończą), a także niepokojącej chęci zatarcia granic między twórcą a dziełem. Kult czynienia z autorów celebrytów zostaje tu niemal poddany pod osąd, co jest niezaprzeczalnie frapującym konceptem. Mimo że finałowa sekcja rozczarowuje, silne kreacje aktorskie i fascynująca narracja sprawiają, że to spektakl godny pochwały. To ostry zastrzyk kreatywnego opowiadania historii – na trasę do Bush Theatre warto się wybrać, by zobaczyć, co można osiągnąć mimo skromnych środków.
Wystawiane do 18 listopada 2017
REZERWUJ BILETY NA SPEKTAKL HEATHER W BUSH THEATRE
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności