WIADOMOŚCI
RECENZJA: People, Places and Things, Wyndham's Theatre ✭✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
Richard Earl
Share
Jacqui Dubois, Denise Gough i Sally George w People, Places and Things. Zdjęcie: Johan Persson People, Places and Things
Wyndham's Theatre
5 Gwiazdek
Więcej informacji | Bilety Recenzując spektakle, zawsze staram się zachować dyskrecję, robiąc jedynie sporadyczne notatki. Nigdy nie chcę rozpraszać moich sąsiadów, gdy na scenie rozwija się historia. Podczas People, Places, Things w Wyndham’s Theatre nie było jednak mowy o takim problemie – akcja jest tak porywająca, a kreacje aktorskie tak angażujące, że ten spektakl po prostu uniemożliwił mi pisanie. Nie mogłem oderwać wzroku od sceny nawet na sekundę.
Denise Gough i zespół People, Places and Things. Zdjęcie: Johan Persson
Sztuka Duncana Macmillana, powstała w koprodukcji National Theatre i Headlong, odniosła ogromny sukces zeszłej jesieni w The Dorfman. Patrząc na to, jak energia tego przedstawienia rozlewa się po widowni, od razu staje się jasne, dlaczego wyprzedano wszystkie bilety – transfer na West End jest w pełni zasłużony. Aby odtworzyć intymność najmniejszej sceny National Theatre, zdecydowano się na umieszczenie miejsc siedzących na samej scenie, co potęguje wrażenie lekkiej klaustrofobii oraz poczucie bycia pod ciągłą obserwacją – oba te elementy idealnie wpisują się w tematykę dzieła. Macmillan prezentuje szczere i bezkompromisowe spojrzenie na odwyk, widziany głównie oczami głównej bohaterki, Emmy – aktorki zmagającej się z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków. Tekst Macmillana, pod wprawną ręką dyrektora artystycznego Headlong, Jeremy'ego Herrina, tętni ciętym dowcipem i niezbędnym humorem. Bez niego widz mógłby poczuć się przytłoczony ciężarem poruszanych kwestii natury rodziny, człowieczeństwa, tożsamości i wiary. To wspaniały przykład spotkania mistrzowskiego warsztatu literackiego z wrażliwym teatrem.
Denise Gough i Nathaniel Matrello White w People, Places and Things. Zdjęcie: Johan Persson
Produkcja cechuje się wielką dyscypliną i grą zespołową, nie tracąc przy tym nic ze stylu i wizualnej inwencji; sekwencje, w których Emma zmaga się z objawami odstawiennymi, są po prostu genialne. Zespół i scenografia płynnie przechodzą z jednej lokacji w drugą, podczas gdy tylko Emma pozostaje na scenie przez cały czas – jakby wydarzenia sterowały jej życiem, rzucając ją od jednego punktu do drugiego, zamiast pozwolić jej samej zasiąść za kierownicą.
Denise Gough w People, Places and Things. Zdjęcie: Johan Persson
Bez wątpienia Macmillan stworzył w postaci Emmy niezwykle silną rolę, którą Denise Gough wykonuje z polotem, witalnością, bezbronnością i humorem. Wszystkie zachwyty nad grą Gough, o których mogliście słyszeć, są w pełni uzasadnione – a nawet niedoszacowane. To kreacja dopracowana w najmniejszym szczególe i wybitnie wiarygodna. Choć cały zespół spisuje się znakomicie, to właśnie Gough jako Emma spaja wszystko w całość. Od pierwszej sceny, gdy widzimy jej załamanie na scenie podczas grania Niny w „Mewie”, wiemy, że będziemy świadkami czegoś wyjątkowego. Na szczególne wyróżnienie zasługuje również znakomita Barbara Marten, która gra wszystkie lekarki w klinice – każda przypomina matkę Emmy – oraz samą matkę bohaterki.
Jako widz odczuwa się niesamowity spokój, widząc tak pewne i biegłe opowiadanie historii. Bez względu na temat, można odetchnąć z ulgą wiedząc, że jest się w rękach profesjonalistów, co pozwala po prostu usiąść i dać się całkowicie porwać. To jedna z tych produkcji, której po prostu nie można przegapić.
SPEKTAKL PEOPLE, PLACES AND THINGS W WYNDHAM'S THEATRE BILETOWANY JEST DO 18 CZERWCA 2016 ROKU.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności