Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Rock Of Ages, New Wimbledon Theatre (Trasa koncertowa) ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

julianeaves

Share

Julian Eaves recenzuje produkcję „Rock of Ages” w reżyserii Nicka Winstona w New Wimbledon Theatre, inaugurującą nową trasę po całej Wielkiej Brytanii.

Zespół spektaklu „Rock of Ages”. Zdjęcie: Richard Davenport. Rock of Ages

New Wimbledon Theatre (UK Tour)

Wtorek, 14 września

5 gwiazdek

Harmonogram trasy Rock Of Ages

W murach przepięknego New Wimbledon Theatre wystartowała właśnie kolejna ogólnokrajowa trasa musicalu Chrisa D'Arienzo. To wyczekiwany powrót tego błyskotliwego, dopracowanego i cudownie kampowego jukebox musicalu opartego na hitach z lat 80., który przez najbliższy rok będzie dostarczał uśmiechu i wzruszeń fanom – tym dawnym i nowym – w każdym zakątku kraju. To gwarancja niezapomnianego wieczoru.

Kevin Clifton (Stacey Jaxx) wraz z zespołem. Zdjęcie: Richard Davenport

Zespół kreatywny pod wodzą dyrektora i choreografa Nicka Winstona wykonał kawał świetnej roboty. Na tle rockowej scenografii autorstwa Morgana Large’a, niczym ćmy w blasku jupiterów, przewija się korowód archetypowych postaci. A co to za blask! Trudno postrzegać wirtuozerską reżyserię światła Bena Cracknella inaczej niż jako jedną z głównych gwiazd spektaklu: wszystko tu lśni, migocze i jarzy się feerią barw, ukazując niespożytą pomysłowość wizualną. Large odpowiada również za kostiumy, popisując się kilkoma niezwykle sprytnymi i błyskawicznymi zmianami strojów. Oprawę muzyczną zapewnia obecny na scenie, autentycznie brzmiący rockowy skład: Liam Holmes (kierownictwo muzyczne/klawisze), Liam Stevenson (gitara prowadząca), Alex Ward (druga gitara), Elliot Mason (bas) i Vito Guirrieri (perkusja). Jednak moim zdaniem ta odsłona zostanie zapamiętana przede wszystkim dzięki subtelnej i przemyślanej reżyserii Winstona. Choć tekst daje mnóstwo okazji do pójścia w tanią parodię, Winston zachowuje umiar w celowo przerysowanych wątkach, dzięki czemu traktujemy tych bohaterów – mimo ich wszystkich szaleństw – poważnie i autentycznie przejmujemy się ich losem. To mądre podejście procentuje, nadając całości prawdziwe serce i pasję.

Joe Gash (Lonny), Ross Dawes (Dennis) i Luke Walsh (Drew). Zdjęcie: Richard Davenport

Osiemnastoosobowa obsada doskonale odnajduje się pod jego okiem. Narratorem i aspirującą gwiazdą wieczoru jest Joe Gash w roli kiczowatego Lonny’ego, który z niezwykłą precyzją bawi publiczność, snując dobrze znaną opowieść o Sherrie (w tej roli obdarzona genialnym głosem Rhiannon Chesterman). Bohaterka nieszczęśliwie kocha się w Drew (granym przez jej życiowego partnera, Luke’a Walsha), będąc jednocześnie uwodzoną przez prostackiego Stacee Jaxxa w wykonaniu Kevina Cliftona. Jednak to postacie drugoplanowe sprawiają, że show naprawdę nabiera rumieńców, a obsada wyciska z nich wszystko, co najlepsze. Na szczególne wyróżnienie zasługuje komediowy geniusz Gabrielli Williams jako Reginy, romansującej ze sztywnym Niemcem, Franzem (Andrew Carthy). Z kolei Jenny Fitzpatrick jako Justice dysponuje potężnym głosem, który niemal roznosi dach teatru, stanowiąc świetną przeciwwagę dla ciepłego i dźwięcznego Dennisa w wykonaniu Rossa Dawesa.

Jenny Fitzpatrick jako Justice. Zdjęcie: Richard Davenport.

Widownia podczas premierowego wieczoru nowej trasy była niemal w całości wypełniona, a owacje na stojąco zwieńczyło przemówienie Cliftona. Aktor szczerze dziękował widzom za pomoc w „ponownym otwarciu” teatru po tak długim i niepewnym okresie przerwy, zachęcając do dzielenia się opiniami ze znajomymi i w mediach społecznościowych. „Wróciliśmy!” – podsumował. „My też!” – mogliby odpowiedzieć widzowie. Choć po tak wielkich stratach, jakich doznał brytyjski sektor teatralny, trudno o pewność co do przyszłości, jedno jest pewne: jeśli przegapicie ten znakomity spektakl tym razem, może minąć sporo czasu, zanim nadarzy się kolejna okazja na zabawę w takim stylu.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS