Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Stories, National Theatre ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

Matthew Lunn

Share

Matthew Lunn recenzuje „Stories” autorstwa Niny Raine, spektakl wystawiany obecnie na deskach Dorfman Theatre w ramach National Theatre.

Zdjęcie: Sarah M Lee Stories

National Theatre (Dorfman)

17 października 2018 r.

5 gwiazdek

Zarezerwuj bilety

Opowiadanie historii zajmuje szczególne miejsce w dziejach ludzkości. Nasza tradycja ustna jest nie tylko znacznie starsza niż słowo pisane, ale czerpie swą moc z pamięci – matki muz. W tym ujęciu cnotą mądrego mentora jest snucie opowieści dla młodych i ciekawych świata, by dać im narzędzia do zrozumienia nieznanego. Historie niosą wiedzę i pocieszenie, lecz podobnie jak nasze wspomnienia, nie zawsze są z natury prawdziwe; używane nierozważnie, stają się źródłem samooszustwa.

Sztuka „Stories” Niny Raine jest pełna empatii, dowcipna i głęboko poruszająca. Autorka bada narracje, które tworzymy my sami i które są tworzone dla nas, oraz ich wpływ na nasze relacje. Akcja skupia się na trudnościach, z jakimi mierzy się Anna (Claudie Blakley) – kobieta przed czterdziestką, która niedawno rozstała się z partnerem (Sam Troughton) i próbuje poczęć dziecko z pomocą dawcy nasienia. Anna zwraca się do różnych mężczyzn w swoim życiu (wszystkie te role gra Troughton), a jej propozycje ewoluują wraz z jej przekonaniami. Każda z tych przeplatających się historii ukazuje coś bogatego i niezwykłego w naturze ludzkiej.

Zdjęcie: Sarah M Lee

Rzadko zdarza się tak imponująca sztuka – błyskotliwie napisana i z precyzyjnie nakreśloną intrygą – która jednocześnie dostarcza tyle czystej przyjemności z oglądania. Blakley jest absolutnie fenomenalna; wnosi do postaci Anny nie tylko ogromne pokłady ciepła i humoru, ale także niezwykłą godność, co sprawia, że jej historia staje się przejmująca. Wspiera ją wybitna obsada drugoplanowa, dzięki której trudności jej przedsięwzięcia i pragnienie bycia matką zostają świetnie ukazane poprzez pryzmat relacji z najbliższymi.

Zdjęcie: Sarah M Lee

Aktorzy, z wyjątkiem odtwórczyni roli Anny oraz dziecięcej aktorki grającej córkę jej przyjaciółki Julie (Thusitha Jayasundera), wcielają się w wiele postaci, które często stanowią dla siebie kontrastowe tło. Stephen Boxer gra ekscentrycznego i nieco niewiarygodnego ojca Anny, co stoi w jaskrawej sprzeczności z jego kreacją Paula, męża Julie. Jego beztroskie uwagi o tym, że każda historia pasuje do jednego z siedmiu archetypów, mają spore znaczenie, jednak przez znużony sposób mówienia postać ta jest uciszana, zanim zdąży dojść do puenty. Margot Leicester kreuje dwie figury matki w życiu Anny. Najpierw jej rodzoną matkę, której dobroć i naiwność prowadzą do fascynującego odwrócenia ról w relacji matka-córka, a następnie Nataszę – starszą uchodźczynię, z którą Anna niegdyś mieszkała, i która umiera pełna żalu, że nigdy nie miała dziecka. Brian Vernel dwukrotnie wciela się w młodych mężczyzn mądrzejszych, niż wskazywałby na to ich wiek – szczególnie poruszający jest jako dorosły syn dawcy nasienia, którego gniew narastał wraz z wiekiem. Jayasundera natomiast gra nie tylko irytująco uprzejmą przyjaciółkę, ale i wrogą znajomą, która przypomina nam, że nie jesteśmy bohaterami w opowieściach innych ludzi.

Zdjęcie: Sarah M Lee

Zabieg ten niezwykle skutecznie zmusza nas do refleksji nad tym, jak nasze doświadczenia wpływają na relacje, zdolność do empatii i rozwój osobisty. Dynamika między Blakley a Troughtonem w jego wielu wcieleniach jest pod tym względem genialnie zaobserwowana. Szczególnie warte odnotowania są sytuacje, w których potencjalni ojcowie reagują podobną paniką na proces donacji, jednak z uderzająco różnymi odpowiedziami emocjonalnymi Anny oraz grą między szczerością a samooszukiwaniem się. Troughton na swój sposób dorównuje kroku Blakley, prezentując wspaniały wachlarz akcentów i nadając każdej postaci unikalne zachowania oraz fizyczność.

„Stories” to spektakl skłaniający do myślenia, wzruszający i wyjątkowo wciągający. Skupiając się na walce jednej kobiety o znalezienie dawcy nasienia, zgłębia narracje, które napędzają nasze zachowania i definiują nasze związki. Zdradzenie czegokolwiek więcej zepsułoby przyjemność z poznawania tej historii – mam nadzieję, że będą Państwo mieli okazję doświadczyć jej osobiście.

ZAREZERWUJ BILETY NA STORIES

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS