Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Chronicle of Atom and Luna, Mercury Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Share

Paul T Davies recenzuje spektakl The Chronicle of Atom and Luna w Mercury Theatre w Colchesterze.

Fot.: Luke Witcomb The Chronicle of Atom and Luna (Kronika Atoma i Luny).

Mercury Theatre, Colchester.

19 listopada 2022

4 Gwiazdki

Strona internetowa Mercury Theatre

Głęboko w puszczy jedenastoletnie bliźniaki, Atom (Farrell Cox) i Luna (Becca Bindang), mieszkają w szklanym pałacu pod czujnym okiem wszechwidzącej szklanej kuli — swoistego baśniowego Wielkiego Brata — przestrzegając surowych zasad narzuconych przez twardą matkę. Gdy ta znika, zostawiając rodzeństwo na własny los, głód i ciekawość wpychają ich najpierw w ramiona ekscentrycznego, dziecinnego Iffleya Sneya (Alex Scott Fairley), a następnie wysyłają w odważną podróż w głąb zakazanego lasu. Tam szukają pomocy u Starej Matki Rudobrodej (Fran Burgoyne). To, co rzuca się w oczy jako pierwsze, to przepiękna scenografia Beka Palmera, pnąca się łukiem w stronę widowni i tworząca urzekający, leśny krajobraz. Zaprasza ona widzów do przestrzeni pełnej przygód, w której obsada po mistrzowsku snuje swoją opowieść.

Fot.: Luke Witcomb

Wcielający się w bliźnięta Cox i Bindang błyskawicznie łapią kontakt z najmłodszą częścią widowni, nadając swojej historii tempo i wyrazistość. Bardzo dobrze oddano tu rodzeństwową rywalizację (choć może przydałoby się jej odrobinę więcej), a scenariusz Murraya Lachlana Younga idealnie balansuje między dziecięcym zachwytem a poczuciem zagrożenia. Alex Scott Fairley urzeka jako Iffley Sney, a Fran Burgoyne w roli Starej Matki Rudobrodej jest wspaniała — matczyna i mistyczna, wypełniająca przestrzeń kojącym głosem. Bliźniaki muszą połączyć dwie połówki żołędzia, aby uzdrowić las (i świat) — przesłanie ekologiczne jest tu czytelne, ale pozbawione dydaktyzmu.

Scenariusz, choć pięknie poetycki i oparty na klasycznym motywie wyprawy, momentami nieco się dłuży, choć muszę przyznać, że dzieci na widowni ani na chwilę nie straciły zainteresowania. Reżyseria bywa nieraz zbyt statyczna — postacie często opisują wydarzenia, patrząc wprost przed siebie — spektakl zyskuje na energii, gdy dziecięca ruchliwość bierze górę. Niemniej jednak przesłanie sztuki jest ważne i klarowne: musimy zacząć słuchać natury i reagować bez zwłoki. Jedną z najjaśniejszych stron przedstawienia jest lalkarstwo — zwłaszcza zając i wilk, którzy są uroczy i odrobinę niepokojący w idealnie odmierzonych proporcjach.

 

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS