Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

WSPOMNIENIE CZWARTKU: Legenda West Endu – Claire Moore

Opublikowano

Autor:

Sarah Day

Share

W dzisiejszym „Throwback Thursday” rozmawiamy z legendą West Endu, Claire Moore. Od „Upiora w operze” i „Miss Saigon” po „Calendar Girls” – talent Claire od lat zdobi brytyjskie sceny.

Claire Moore i Joanna Riding w musicalu „Calendar Girls”. Fot.: Matt Crockett

1) W jakim przedstawieniu zagrałaś po raz pierwszy jako dziecko i co tak właściwie przyciągnęło Cię do świata teatru?

Moją pierwszą prawdziwą rolą była Mabel w szkolnej inscenizacji „Piratów z Penzance”. Miałam 14 lat i od tamtej chwili wiedziałam, że chcę spróbować swoich sił w aktorstwie zawodowym.

2) Nad czym obecnie pracujesz? Grałam pannę Andrew w „Mary Poppins” w Prince Edward Theatre; byliśmy w trakcie rozgrzewki, kiedy tydzień przed oficjalnym lockdownem odesłano nas do domów. To był ostatni raz, kiedy byłam w teatrze. 3) Jak dbasz o swoją kreatywność w czasie lockdownu?

Miałam szczęście brać udział w kilku projektach teatru wirtualnego i kabaretach, które zbierały fundusze na wsparcie naszej wspaniałej branży. Dużo też uczę, co pozwala mi czuć się potrzebną.

W domu mamy to szczęście, że posiadamy piękny ogród i uwielbiam w nim pracować. W tym roku wyhodowaliśmy mnóstwo warzyw i właśnie zaczynamy zbierać owoce (a właściwie warzywa!) naszej pracy! Bardzo lubię też szyć i udało mi się stworzyć kilka rzeczy.

4) Jakie trzy rzeczy zawsze można znaleźć w Twojej garderobie? Np. talizmany, przedmioty,

które pomagają Ci na scenie... niebieskie M&Msy?

W garderobie zawsze mam swój flet prosty sopranowy. Towarzyszy mi od czasów szkolnych

i używałam go przy rozgrzewce przed każdym spektaklem, w jakim kiedykolwiek zagrałam. Do tego zdjęcie rodziny

i przynajmniej jedna butelka bąbelków w lodówce na wypadek gości!

5) Gdyby Twoje życie było musicalem, jaki nosiłoby tytuł?

Ha ha! Nigdy się nad tym nie zastanawiałam – myślę, że musiałoby to brzmieć:

„Po prostu, kurczę, śpiewaj!”. To słowa, które powtarzał mój cudowny nauczyciel Joseph Ward z RNCM, gdy panikowałam przy pracy nad jakąś piosenką. Do dziś jest to moja osobista mantra!

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS