Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

Wspominamy inauguracyjną edycję Colchester Fringe Festival

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Share

Paul T Davies podsumowuje pierwszą edycję Colchester Fringe Festival.

Pierwszy Colchester Fringe Festival okazał się wielkim sukcesem, wypełniając miejskie obiekty teatrem, komedią, pokazami rodzinnymi i nie tylko. Zazwyczaj skupiam się na teatrze, a ponieważ sam występowałem na festiwalu, mój czas był ograniczony, ale starałem się zobaczyć jak najbardziej eklektyczny repertuar. STAND-UP Program Luke’a Poultona pt. Bad Movies to znakomity show, pełen miłości do naprawdę fatalnych filmów. Dzięki niemu poznałem kilka „klasyków”, które teraz muszę zobaczyć – na przykład Shark Exorcist aż prosi się o seans! Istnieje tyle horrorów, o których nie miałem pojęcia! Absolutnie rozrywkowe wprowadzenie do świata filmowego chłamu z wyprzedaży! (4 gwiazdki) Every Thing I Know I Learned from Eurovision autorstwa Jo Fletcher Cross to świetna zabawa; opowieść o tym, jak blask dyskotekowej kuli z konkursu piosenki potrafi rozświetlić trudne dzieciństwo. Spektakl zawiera wiele mocnych sekwencji, choć nieco przydługi „przerywnik” w wykonaniu grającego na kazoo Lee Ashcrofta pod koniec zaczął nieco spowalniać tempo. To dobry pomysł, ale wymaga dopracowania – całość sprawiała momentami wrażenie projektu w trakcie prac. Drzemie tu jednak ogromny potencjał, a fani Eurowizji na widowni zawstydzili mnie swoją wiedzą! (3 gwiazdki) Podobne odczucia miałem wobec Drag Bingo prowadzonego przez Shar Cooterie. Była to luźna, zabawna godzina z bingo, ale nieco chaotyczna. Zachęcanie publiczności do przesyłania pytań, na które gospodyni odpowiadała, wprowadzało fajny element niepewności, ale wydawało się być „zapychaczem”. Można by dodać więcej piosenek, a same teksty przy losowaniu mogłyby być jeszcze ostrzejsze, niemniej było z czego się cieszyć. (3 gwiazdki) SPEKTAKLE DLA RODZIN. Nie zabrakło świetnych propozycji familijnych, a dwa pokazy magii szczególnie zapadły mi w pamięć. Saska: Bull in A China Shop to doskonała zabawa; artysta kreuje wizerunek zagranicznego magika (pochodzenie trudne do zidentyfikowania!), balansującego na granicy niekompetencji, który ostatecznie wykonuje imponujące sztuczki. Świetna interakcja z najmłodszymi i wystarczająca dawka „tatusiowych” żartów, by zadowolić rodziców! (4 gwiazdki) Entrée w wykonaniu Jose Pedro Fortuny z Portugalii było zachwycającym odkryciem. Ponownie mamy do czynienia z postacią potencjalnie niezdarnego magika, ale artysta wzbogaca występ o znakomity slapstick, świetnie operując rekwizytami i budując napięcie wokół ogłoszenia, którego nigdy nie słyszymy! Wybitne wyczucie komediowe – prawdziwy warsztat pokazujący, jak utrzymać uwagę publiczności, od komentujących dzieciaków po zachwyconych dorosłych! (4 gwiazdki) Wspaniale było powitać nową sztukę napisaną i wyreżyserowaną przez przedstawicielkę „młodego fringe’u”, Jaz Skingle. Ghost Therapy rozgrywa się w klinice dr Soul, która pomaga zaświatowym bytom z ich problemami. Zagęszczenie żartów jest imponujące i choć w premierowym pokazie tempo czasem szwankowało, sztuka zmierzała ku komicznemu finałowi, w którym dr Soul musi zmierzyć się z własnymi fobiami. Ewan Purser jako jej asystent Ryan skradł całe show. Bardzo zabawna, dobrze skonstruowana sztuka z upiornie śmieszną rolą Emmy Pallet jako Widma. (3 gwiazdki) TEATR I TANIEC. Wybitna robota od Radio Vision, którzy zaprezentowali dwa krótkie słuchowiska w formie ciekawego doznania wizualnego. Oba teksty napisał Griff Scott. Pierwszy, Jumbo, to zabawna historia oparta na lokalnym punkcie orientacyjnym – wiktoriańskiej wieży ciśnień znanej mieszkańcom Colchesteru właśnie jako Jumbo. Ale to druga sztuka, Number One North Sea, stała się prawdziwą perłą festiwalu. Pięknie zagrana przez całą obsadę, poruszająca i oryginalna opowieść, która skutecznie odkrywała kolejne warstwy, by zaskoczyć widza. To dzieło zasługuje na dalsze życie na deskach teatrów. (5 gwiazdek) Włoska grupa Birbanti zaprezentowała Let’s Try Gay – historię dwóch heteroseksualnych przyjaciół, którzy spotykają się, by nakręcić film porno w wyniku przegranego zakładu. Oczywiście potencjalnie odważna natura tego spotkania nie jest głównym tematem – to w rzeczywistości czuła i słodka sztuka o męskiej przyjaźni, niepewności i o tym, jak mężczyźni nie potrafią wyrażać uczuć. Bardzo dobrze zagrane, a zakończenie sugeruje, że spotkanie znaczyło dla jednego z nich więcej niż dla drugiego, co zostawia pole do dalszych interpretacji. (4 gwiazdki) Movement Space zabrało nas w podróż do „szalonych lat dwudziestych”. Choć zabrakło silnej narracji łączącej rok 2021 z 1921, temat wybrzmiał w genialnej ścieżce dźwiękowej, wybornej choreografii Jonathana Prestleya i niesamowitej energii tancerzy. (4 gwiazdki)

Festiwal był wspaniałym doświadczeniem i udowodnił, że w mieście jest ogromny apetyt na tego typu wydarzenia. Czekamy na przyszły rok i liczymy na to, że Fringe będzie rósł w siłę!

Strona Colchester Festival Fringe Zapisz się do naszego newslettera

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS