WIADOMOŚCI
RECENZJA: After You w Crazy Coqs w Cafe Zedel ✭✭✭
Opublikowano
Autor:
julianeaves
Share
Laura Tebbutt i Chris Doyle. Fotografia: Adam Bajou After You
Crazy Coqs w Cafe Zedel,
Piątek, 14 kwietnia 2017
3 gwiazdki
Utalentowany duet autorski Alex Parker i Katie Lam stworzył godzinną sztukę na dwoje aktorów specjalnie dla tej kameralnej przestrzeni kabaretowej, a reżyser Alastair Knights w pełni wykorzystuje jej potencjał w tej uroczej opowieści o nie tak znów „krótkim spotkaniu” piosenkarza barowego Chrisa (Liam Doyle, w świetnej formie wokalnej) i Sarah (znakomity występ śpiewającej aktorki Laury Tebbutt). Parker jest również producentem wydarzenia i zatrudnił Isaaca McCullougha jako kierownika muzycznego, z atrakcyjnymi aranżacjami na fortepian, skrzypce (Katharine Waller), wiolonczelę (Will Harvey) i gitarę (Rohit Nijhawan) autorstwa Martina Higginsa. Charlie Nash odpowiada za efektowne światło i dźwięk. To zgrabna i przemyślana produkcja, stanowiąca bardzo przyjemny sposób na spędzenie godziny w pięknym otoczeniu i miłym towarzystwie.
Przedstawiona tu historia jest raczej subtelnie zarysowana niż bezpośrednio zgłębiona. Znajdujemy się w lokalu „The Crazy Coqs”, gdzie Chris (Doyle) właśnie kończy swój wieczorny występ, a siedząca tuż przy scenie Sarah (Tebbutt) gratuluje mu wykonania. Wywiązuje się rozmowa, z której dowiadujemy się, że Sarah – jak się wydaje – została wystawiona przez klienta, z którym miała się tu spotkać. Jest prawniczką od fuzji i przejęć i wyraźnie obraca się w zupełnie innym świecie niż Chris, który zabawnie nie rozumie połowy tego, co ona mówi. On z kolei zmaga się z własnymi wyzwaniami zawodowymi, o których słyszymy nieco więcej. Czas płynie. Sarah nadal odwiedza klub (z kilkoma drobnymi zmianami w kostiumie, podczas gdy wizerunek Chrisa pozostaje bez zmian). Rozmawiają. Piją. Nie słyszymy zbyt wiele o świecie korporacji, ale zyskujemy wgląd w – dość konwencjonalne – trudy życia artysty estradowego. Co zaskakujące, w ich życiu nie pojawia się nikt inny, dopóki – w 35. minucie spektaklu – nie dowiadujemy się, że Sarah jest mężatką i jest niedostępna. Dlaczego więc spędza tyle czasu w klubie z Chrisem? Tego się nie dowiadujemy. Rozchodzą się w swoje strony. Łączą się ponownie, na krótko. I to już koniec.
Sarah Tebbutt i Liam Doyle w spektaklu After You. Fotografia: Adam Bajou
Postaci cechuje prostota, która jest na swój sposób naturalna i ujmująca, ale sprawia też, że są one nakreślone dość powierzchownie. Nawet w ciągu godziny zadajemy sobie więcej pytań na ich temat, niż znajdujemy odpowiedzi. Do pewnego stopnia problem ten równoważy przyjemność płynąca z kilkunastu piosenek wplecionych w akcję, które obrazują subtelne wahania w ich nieśmiałym, choć ostatecznie powierzchownym flircie. Niektóre z tych utworów są bardzo dobre. „See The World” w wykonaniu Sarah to prawdopodobnie najjaśniejszy punkt partytury, który mógłby z powodzeniem funkcjonować poza spektaklem – jest skrojony na miarę umiejętności Tebbutt jako interpretatorki piosenki aktorskiej, gdzie każda drobna zmiana barwy, każde uderzenie i zwrot melodii odkrywają nowe znaczenia i emocje. Poprzedzający go duet „Touch Me” to najbardziej emocjonujący moment dramatyczny, w którym wydaje się, że stawka jest o coś więcej; Doyle i Tebbutt wyciskają z tej sceny, co się da, i być może wskazuje to kierunek, w którym spektakl mógłby pójść, gdyby chciał wygenerować więcej napięcia scenicznego. Najmocniejszy moment Doyle’a przypada na „The Voice Inside My Head” – jedną z wielu ballad w widowisku, która pozwala jego lirycznemu talentowi w pełni wybrzmieć.
W pozostałych miejscach numery są napisane sprawnie, ale brakuje im tej precyzyjnej charakterystyki, która była znakiem rozpoznawczym ubiegłorocznego dzieła tego samego zespołu, „All Aboard”. Parker i Lam potrafią tworzyć znacznie bardziej zróżnicowane prace niż te zaprezentowane tutaj. Podobieństwo wielu utworów może, choć nie musi, wynikać z pośpiechu, w jakim powstawał materiał. Podobnie nie znajdziemy tu odważnych linii fabularnych znanych z „All Aboard” – Lam stworzyła sytuację, w której centralna relacja jest eliptyczna, by nie rzec nieprzejrzysta. To śmiały zabieg w teatrze muzycznym i dość trudny do udźwignięcia. Nie jestem pewien, czy tutaj to się w pełni udało.
Reżyserując spektakl, Knights robi wszystko, co w jego mocy, by otworzyć zamknięty świat tych dwojga bohaterów, ale istnieją granice tego, co można osiągnąć. Choć Doyle dzielnie odgrywał swoje partie, mimo dyskomfortu związanego z urazem obojczyka i ręką na temblaku (cudownie było widzieć, jak spontanicznie wchodzi w interakcje z gośćmi przy barze – to momenty, w których tak kameralne formy naprawdę błyszczą), i choć Tebbutt starała się różnicować każde ze swoich licznych wejść i wyjść, wciąż jest to raczej szkic niż pełnowymiarowy dramat. Do pewnego momentu to działa i mam nadzieję, że zachęci do dalszych zamówień twórczych – z tego doświadczenia z pewnością można wyciągnąć wiele lekcji.
Grane do 22 kwietnia 2017
KUP BILETY NA AFTER YOU W CAFE ZEDEL
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności