Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Blitz, Union Theatre w Londynie ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

julianeaves

Share

Julian Eaves recenzuje musical Blitz! Lionela Barta, wystawiany przez The Phil Wilmott Company w Union Theatre.

Zespół spektaklu Blitz. Zdjęcie: Mark Senior

BlitzUnion Theatre, 7 lutego 2020 3 Gwiazdki Zarezerwuj bilety Jeśli jest dziedzina, w której reżyser Phil Wilmott naprawdę celuje, to jest nią umiejętność wzięcia potężnej historii i zaprezentowania jej „w miniaturze”.  Nigdzie ta umiejętność nie jest bardziej pożądana niż w tym słynącym z zawiłości i ogromnych kosztów musicalu o froncie domowym autorstwa Lionela Barta.  Utwór powstał w gorączkowym blasku sukcesu „Olivera!”, więc nie szczędzono funduszy, gdy tworzono tę „bestię” – prawdopodobnie jedno z najbardziej wystawnych widowisk scenicznych, jakie Londyn kiedykolwiek widział, wliczając w to wielkie operetki Ivora Novello w Drury Lane z katastrofami kolejowymi i tonącymi statkami włącznie!  Obecnie, w wersji okrojonej – choć wciąż z jedną z największych obsad, jakie gościły w tej kameralnej przestrzeni – spektakl mistrzowsko prowadzi nas od przygody do przygody, podczas gdy spadają bomby Luftwaffe, rekruci dezerterują, a sąsiedzi kłócą się lub zakochują w sobie. Jednak problem, jaki Bart stworzył interpretatorom, polega na tym, że partytura ledwo dorównuje materiałowi.  Kolejne oklepane, przygrywkowe piosenki wypadają z ust postaci zamieszkujących jego wojenną wizję Petticoat Lane i okolic.  Choć celem mogło być ukazanie optymizmu i hartu ducha londyńczyków, efekt końcowy sprawia, że wydają się oni płytcy i trywialni.  Bart pewniej czuje się, z czułością tworząc przekonujące pastisze ballad z lat 40.: „The Day After Tomorrow” to idealnie skonstruowany numer w stylu Very Lynn, śpiewany zresztą przez aktorkę wcielającą się w „ulubienicę sił zbrojnych”; jednak z każdą repryzą traci on na sile, każąc zastanawiać się, dlaczego Bart – który był przecież geniuszem – w tej partyturze tak oszczędnie szafuje talentem. Zdjęcie: Mark Senior W rzeczywistości jest tylko jeden moment, w którym można powiedzieć, że Bart ufa swojej sztuce i pisze coś na naprawdę wysokim poziomie.  Dla centralnej postaci – zagorzałej żydowskiej matrony z East Endu, pani Blitztein – stworzył on niezwykły solilokwium „So Tell Me”, jedyny numer tego wieczoru, który nie odkrywa wszystkich kart i nie pozwala przewidzieć, dokąd zmierza, zanim na dobre się rozkręci.  Ta piosenka to dowód, że Bart potrafił – gdyby tylko chciał – wznieść się wyżej.  Jego tragedią było to, że postanowił tego nie robić, co być może doprowadziło do poczucia rozczarowania i porażki, które prześladowały go w samotnym, zapomnianym późniejszym życiu? Trudno orzec.  Niemniej jednak, słysząc ten utwór, trudno nie myśleć o nim w jednym rzędzie z – jeśli nie z Rodgersem i Hammersteinem – to przynajmniej z Haroldem Rome’em, amerykańskim Kurtem Weillem, Haroldem Arlenem i innymi wielkimi gawędziarzami Broadwayu.  Gdyby reszta partytury była na poziomie tego jednego numeru, byłby to jeden z najwybitniejszych brytyjskich musicali w historii. Jessica Martin i zespół Blitz. Zdjęcie: Mark Senior Niestety, tak nie jest.  Libretto to powolny marsz od jednego powszechnie znanego incydentu do drugiego.  Pozbawiony autentycznej żywiołowości dzieł takich jak „Happy As A Sandbag”, ten musicalowy skrót II wojny światowej opiera się na wymuszonej, radosnej gwarze „Cock-er-ney”, by przeprowadzić nas przez fabułę.  Kierowniczka muzyczna Rosa Lennox dba o to, by zespół i aktorzy-instrumentaliści mieli co robić; choreograf Daniel Maguire zmaga się nieco z odnalezieniem odpowiedniego języka dla dość dziwnie ulokowanych przerw tanecznych (najlepiej wypada w świetnych układach zbiorowych i rewelacyjnym solo rubasznej kierowniczki ambulansu, Elsie: energetyczna Beaux Harris mocno zaznacza swoją obecność tym występem).  Wielofunkcyjna scenografia Reubena Speeda (używana w całym cyklu trzech sztuk The Wilmott Company pod tym adresem) genialnie kreuje niezliczone scenerie, a Penn O'Gara przy skromnym budżecie zdziałała cuda dzięki realistycznie zgrzebnym i bezkształtnym kostiumom; oświetlenie Harveya Nowaka-Greena żywo reaguje na każdą chwilę, a Ralph Warman wplata dodatkowe dźwięki (obsada nie korzysta z nagłośnienia). Jednak to od potężnej, centralnej roli Pani B zależy sukces lub porażka spektaklu.  Mądrze postępując, Wilmott obsadził w tej roli doświadczoną artystkę – Jessica Martin wnosi do tej wspaniałej postaci zarówno ogromną inteligencję, jak i musicalowy talent oraz instynkt.  Ile musicali ma za główną bohaterkę kobietę w średnim wieku, Żydówkę, która nie jest uwikłana w żadne romanse?  No właśnie.  Geniusz interpretacji Martin polega na przekonaniu widza, że momentami banalne i toporne libretto to istne cudo: daje jej ono do przejścia emocjonalną drogę jako matki i wdowy, a Martin jest aktorką, która wie, jak sprawić, by ta podróż wydawała się prawdziwa.  Ukłony należą się również pozostałym członkom obsady, którzy mają znacznie mniejsze wsparcie w tekście, zmagając się z dość melodramatycznymi zwrotami akcji. Podsumowując?  Dla fanatyków Barta to pozycja obowiązkowa; dla wielbicieli jego najpopularniejszego musicalu to ciekawa wyprawa w zupełnie inne rejony; dla wszystkich pozostałych – żywa lekcja historii z okazjonalnymi magicznymi momentami.  Nie wystawiany profesjonalnie od 20 lat, pozostawia pytanie: jak długo widzowie będą musieli czekać na kolejną okazję, by go zobaczyć? Blitz jest grany do 7 marca 2020 roku.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS