WIADOMOŚCI
RECENZJA: Closer To Heaven, Above The Stag Theatre Londyn ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
julianeaves
Share
Julian Eaves recenzuje Closer to Heaven – musical Jonathana Harveya i duetu Pet Shop Boys, który można obecnie oglądać w Above The Stag.
Closer To Heaven
Above The Stag
10 lipca 2019
4 gwiazdki
Zarezerwuj bilety Teatr ten, sukcesywnie realizując kompletny dorobek sceniczny Jonathana Harveya, sięga teraz po wznowienie jego niemal dwudziestoletniej współpracy musicalowej z Pet Shop Boys. To opowieść o trudnym spotkaniu ojca z córką w samym sercu luksusowego, choć mrocznego świata londyńskich klubów. W oszałamiającej oprawie wizualnej – prostej, a jednocześnie panoramicznej – autorstwa Davida Shieldsa, przy genialnym oświetleniu Jacka Weira (które gra tu kluczową rolę), Steven Dexter stworzył spójną produkcję. Ściśle zintegrowana z charakterystyczną i pełną wyrazu choreografią Ashleya Luke’a Lloyda, pozwala nam ona śledzić losy barwnego półświatka. Ich historie przeplatają się w niemal nieustannym mroku, rozświetlanym jedynie przez jaskrawe neony i świetne animacje wideo Bena Waldena. To prawdziwa uczta dla oczu, a dzięki eklektycznej partyturze duetu PSB, pulsującej w kinowych niemal scenach, jest to również wielka przyjemność dla ucha. Choć próby pisania recytatywów bywają nieporadne, to samodzielne utwory są znakomite. Na przykład piosenki „For All Of Us” nie słyszałem od czasu premiery w The Arts Theatre, a po dwóch dekadach wciąż brzmi ona nadzwyczaj świeżo.
Nieco mniej pewne jest libretto Harveya, które potrzebuje czasu, by odnaleźć właściwy rytm w meandrujących, niemal nieskończenie ekspozycyjnych scenach pierwszej połowy. Sytuacja poprawia się w kulminacyjnym momencie aktu, gdy zagubiony ojciec ponownie rzuca się w wir narkotykowego zatracenia – co zbliża go bardziej do piekła niż gdziekolwiek indziej. Te eschatologiczne tony nie wydają się jednak głównym tematem spektaklu. Jeśli poświęcimy chwilę na lekturę obszernego artykułu w programie, w którym „chłopcy” omawiają swoje podejście do utworu i współpracę z Harveyem, wyłania się z niego intencja stworzenia swego rodzaju eksploracji nastroju czy aury. Być może ma to przypominać album popowy przeniesiony na scenę. Biorąc pod uwagę fakt, że ich występy na żywo w ostatniej dekadzie były silnie inspirowane filmem, teatrem i architekturą, ma to sens. Warto o tym pamiętać, podchodząc do oceny tego spektaklu.
Centralną postacią jest Billie Trix, której Adele Anderson z Fascinating Aida nadała niezwykle wyrazistą i posępną formę. To postać będąca mieszanką Marszałkowej z „Kawalerzysty srebrnej róży” i Mistrza Ceremonii z najbardziej cenionego przez Neila Tennanta i Chrisa Lowe’a musicalu „Kabaret”. Billie uwielbia dyrygować ludźmi i komentować miłość oraz jej liczne udręki, sama angażując się w tyle romansów i intryg, ile tylko zdoła. Podobnie jak reszta scenariusza, Trix najlepiej wypada w drugiej połowie: jej „Friendly Fire” to błyskotliwy komentarz do pokolenia i postaw, które reprezentuje, a Anderson doskonale wie, jak go wyartykułować. Co ciekawe, im mroczniejsza staje się jej rola, tym więcej odnajduje w niej humoru, by rozjaśnić cienie, w które nas wprowadza.
Równie godny podziwu jest drugi kluczowy element naszej wędrówki przez to grzęzawisko niemoralności i niepewności: „Straight” Dave. Wykreowany przez ujmującego debiutanta, Blake’a Patricka Andersona (o ile mi wiadomo, niespokrewnionego z Adele), Dave przybywa do wielkiego miasta z znacznie mniej liberalnej Irlandii, a większość spektaklu oglądamy jego niedoświadczonymi oczami. BPA wykonuje świetną robotę, a jego podróż przez cały show jest najbliższa w pełni zrealizowanemu rozwojowi postaci w scenariuszu.
Tuż za nim plasuje się Maddy Banks jako zdecydowana Shell Christian. Musi ona wywalczyć swoją drogę przez szereg niesatysfakcjonujących relacji z mężczyznami, w tym z własnym ojcem – Vicem Christianem (Christopher Howell) – oraz tancerzem i aspirującym piosenkarzem pop, Dave’em. Relacje te rozbijają się jednak o skały uzależnienia z jednej strony i komplikacje biseksualizmu z drugiej. Dave musi bowiem nie tylko odeprzeć zaloty ojca swojej dziewczyny (mam nadzieję, że nadążacie), ale także nawiązuje relację z lokalnym dilerem, Mile End Lee – w tej roli zawsze magnetyczny absolwent MTA, Mikulas Urbanek, który z kolei zmaga się z własnymi demonami.
A to nie koniec kłopotów. Kolejną komplikacją w tej i tak już gęstej mise-en-scène jest drapieżny producent muzyczny i ogólnie odrażający Bob Saunders, który obiecuje zrobić z Dave’a gwiazdę pop. To kolejna soczysta kreacja dowcipnego Iana Hallarda, który wydaje się nie zauważać ciężaru detali narracyjnych, jakie musi wprowadzić do akcji na dość późnym etapie. Bob z kolei ma własne problemy, umiejętnie generowane przez Aidana Harkinsa w roli jego powiernika, Flynna. Obraz dopełnia kwartet tancerzy i bywalców klubów: niezwykle sprawny fizycznie Rhys Harding, posągowym Matthew Ives oraz energiczne Billie Hardy i Hollie Smith-Nelson.
Nie będę udawał, że ta fabuła była dla mnie przejrzysta, gdy oglądałem spektakl po raz pierwszy, ale rezonowała na tyle mocno, że czekałem na ponowne spotkanie z nią. Przy drugim podejściu skomplikowane powiązania są znacznie bardziej zrozumiałe. Oczywiście w dzisiejszym świecie trudno oczekiwać, że widzowie przyjdą dwa razy tylko po to, by rozwikłać zawiłości gęstej narracji. Kiedy w końcu wszystkie te elementy zostają mozolnie złożone i wyjaśnione na scenie, Harvey skupia się na ciekawszych interakcjach. Jednak od czasu premiery, mimo kilku znaczących wznowień, spektakl ten pozostaje wyzwaniem, a jego podstawowe problemy konstrukcyjne wciąż są odczuwalne.
Nie powinno to jednak zrażać fanów duetu kompozytów, którzy stworzyli wiele wspaniałych utworów, tutaj zaprezentowanych z pełnym zaangażowaniem przez utalentowaną obsadę. Pierwsza połowa może nieco błądzić, ale finał w drugiej części jest wart wytrwałości. Dobrej zabawy!
KUP BILETY NA CLOSER TO HEAVEN
Zdjęcia: PGB Studios
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności