Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Constellations, Trafalgar Studios ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

douglasmayo

Share

Joe Armstrong jako Roland i Louise Brealey jako Marianne. Fot.: Helen Maybanks Constellations

Trafalgar Studios 1

14 lipca 2015

5 Gwiazdek

Kup Bilety Do spektaklu Constellations podchodziłem z pewną rezerwą. Czytałem entuzjastyczną, nagrodzoną 5 gwiazdkami recenzję mojego redakcyjnego kolegi z pokazu na Broadwayu, w którym zagrali Jake Gyllenhaal i Ruth Wilson. Ta intrygująca opinia sprawiła, że zastanawiałem się, jak jakakolwiek sztuka może zasłużyć na tak szczere pochwały ze strony surowego krytyka.

Przyjeżdżając wcześniej i czytając notki w programie autorstwa profesora Michaela Duffa, zacząłem się zastanawiać, czy na pewno idę na to samo przedstawienie. Jego niemal niemożliwe do rozszyfrowania wyjaśnienie teorii wszechświatów równoległych zupełnie mnie skołowało i sprawiło, że zacząłem wątpić, czy zrozumiem to, co zaraz zobaczę. Niepotrzebnie się jednak obawiałem.

Constellations (Konstelacje) to 75-minutowy klejnot dramaturgii. To sztuka o rzeczach, które się dzieją, mogą się zdarzyć i mogłyby się wydarzyć – dokładnie tak jak w życiu. W podobny sposób, w jaki film „Przypadkowa dziewczyna” (Sliding Doors) analizuje dylemat „co by było gdyby”, Constellations przygląda się jednej relacji istniejącej w kilku równoległych rzeczywistościach. Widzowie, którzy cenią produkcje pokroju „Stargate” czy „Star Trek”, odnajdą tu znacznie bardziej przyziemną i realistyczną wersję motywów znanych z dobrego gatunku sci-fi.

Joe Armstrong (Roland) i Louise Brealey (Marianne) dają popis zdumiewającego aktorstwa – ich kreacje są niezwykle poruszające, a momentami bardzo zabawne. Same umiejętności potrzebne do utrzymania tych postaci przy życiu w różnych rzeczywistościach, z uwzględnieniem wszystkich subtelnych różnic i niuansów, przy jednoczesnej zmianie charakteru postaci w ułamku sekundy, świadczą o ich niesamowitym talencie. Ich gra aktorska sama w sobie zasługuje na najwyższą notę.

Patrząc na tekst Nicka Payne’a, człowiek uświadamia sobie, jak wiele w tej produkcji zależy nie tylko od aktorów, ale także od reżysera Michaela Longhursta, scenografa Toma Scutta i reżysera świateł Lee Currana. Ten kreatywny kwartet wraz z Armstrongiem i Brealey wspólnie tworzą z Constellations niesamowite teatralne doświadczenie. Podłoga wyłożona czarnymi, heksagonalnymi płytkami z onyksu oraz oniryczne balony unoszące się nad głowami tworzą senny klimat, który idealnie współgra z piórem Payne’a.

Constellations nie posiada tradycyjnej, strukturalnej narracji – sceny trwają od zaledwie kilku sekund do kilku minut. Tych dwoje bohaterów odnajduje się w każdym z wszechświatów i wciąż do siebie powraca.

Trudno dodać coś więcej do trafnych spostrzeżeń Stephena z jego recenzji, więc nie będę próbował. Mogę jedynie powiedzieć, że warto skorzystać z okazji i udać się do Trafalgar Studios, by zobaczyć Constellations, póki jest jeszcze na afiszu.

Spektakl Constellations grany jest w Trafalgar Studios do 1 sierpnia 2015 roku

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS